Wywiady

Z okazji zbliżającej się premiery drugiej odsłony serialu „The Son”, mieliśmy okazję porozmawiać z Zahnem McClarnonem o tym, czego będzie mu brakowało, jak pracowało mu się przy serialu i o jego planach na najbliższe miesiące. PREMIERA 2. SEZONU „THE SON” – 9 MAJA (CZWARTEK) O 22:00 NA AMC

Adrian Kazanowski: Przede wszystkim chciałbym bardzo podziękować za możliwość zrobienia z Panem wywiadu dla polskiej widowni. To dla mnie podwójna przyjemność, ponieważ mam zaszczyt przeprowadzić wywiad z aktorem, który jest jednym z moich ulubionych i którego filmografię znam prawie całą. Niestety nie wszystkie filmy z Pana udziałem są dostępne w Polsce (np. „Mekko”). Oglądanie Pana kreacji aktorskich to zawsze duża przyjemność.

Zahn McClarnon: Dziękuję, miło mi to słyszeć.

„The Son” to serial wysokobudżetowy, o szerokiej, ogólnoświatowej dystrybucji. Bardzo mnie cieszy, że Pana gra aktorska będzie pokazana większej widowni, tak jak to miało miejsce w „Fargo” czy w „Westworld”. Zacznijmy od Pańskiego bohatera z „The Son”. W serialu gra Pan rolę wodza, patriarchy rodu, ojca. Jest to rola inna niż poprzednie. Jak się Pan w niej czuje? Co Pan najbardziej lubi w postaci Toshawaya?

Zbliżam się do wieku, kiedy mogę zmierzyć się z innymi rolami, na przykład z postaciami ojców. To chyba moja ulubiona rzecz w postaci Toshawaya, ta eksploracja relacji ojciec-syn, przez co człowiek w niej przechodzi, jak wygląda miłość ojca do syna. Nigdy wcześniej nie byłem w stanie tego zrobić, nigdy nie grałem postaci ojca. Nieco pełniłem rolę ojca w „Westworld” dla tej małej dziewczynki, ale tutaj jest to bardziej rozwinięte, tam był tylko jeden odcinek, tu jest ich zdecydowanie więcej, więc byłem w stanie bardziej rozwinąć tę relację. I wydaje mi się, że to moja ulubiona część z bycia Toshawayem.

Jacob Lofland dopiero zaczyna swoją karierę, był Pan w stanie dostarczyć mu jakichś wskazówek na planie?

O, nie wiem (śmiech). Jego kariera jest już bardzo rozwinięta. To bardzo utalentowany młody człowiek. Wiele się od niego nauczyłem, mam też nadzieję, że i ja czegoś go nauczyłem. Rozmawialiśmy całkiem sporo, jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, nadal pozostajemy w kontakcie.

the son Jacob Lofland Zahn McClarnon Eli Toshaway

Drugi sezon „The Son” jest ostatnią odsłoną serii. Będzie Panu czegoś szczególnie brakowało związanego z tym serialem, z pracą na planie, z innymi aktorami?

Tak, zdecydowanie. Będzie mi brakowało rodzinnej atmosfery na planie, uczucia tworzenia czegoś przez trzy, cztery miesiące, wspólnej pracy, przyjaźni – w zasadzie tego wszystkiego. Za każdym razem, gdy jesteś na planie, gdy tworzysz film, wchodzisz w bliskie relacje z ludźmi, z którymi współgrasz, współpracujesz. Te relacje są dosyć specjalne i pozostaję w kontakcie z prawie wszystkimi z planu, to moi przyjaciele. Ale najbardziej będzie brakowało mi tej atmosfery bycia razem, bycia grupą tworzącą coś.

Jak wiem, występował Pan u boku wielu wspaniałych aktorów, takich jak Jane Seymour czy Graham Greene. Teraz miał Pan możliwość popracować wraz z Piercem Brosnanem. Który z tych kontaktów wspomina Pan szczególnie?

Każda scena, każdy występ ze znanym poważanym aktorem wiąże się z innymi wyróżnieniami, z innymi doświadczeniami. Nie mam w zasadzie jednego konkretnego wspomnienia z którymś z tych aktorów, które zapadło mi szczególnie w pamięci, każdy z nich jest inny. Z wszystkimi bardzo dobrze mi się pracowało. Jestem wdzięczny, że mogłem pracować z kimś, kto był dla mnie bohaterem w dzieciństwie. Dorastając oglądałem mnóstwo filmów, mój tata zabierał nas do kina samochodowego, był wielkim miłośnikiem kina. To dla mnie szczególne, że mam okazję grać z ludźmi, których tak bardzo szanuję. Praca z każdym z nich była wyjątkowa. 

W wielu filmach mówił Pan językami różnych plemion. Który z nich był najtrudniejszy do nauczenia się? Czy język Komanczów jest skomplikowany? 

Tak, jest bardzo trudny. Język Komanczów był najtrudniejszy dla mnie do zapamiętania i do nauczenia, musiałem mocno się skupiać, wiele trudu kosztowało mnie nauczenie się mojego tekstu. Jest to nieco inny język od tych, którymi już się posługiwałem. Dojrzewałem w towarzystwie ludzi z plemienia Lakotów, byłem z językiem Lakota bardziej zaznajomiony, moja mama się nim nieco posługuje. Język Komanczów był więc trudny do nauczenia, ale mieliśmy fenomenalnego trenera, który wysyłał nam tłumaczenia i pomagał nam z różnymi dźwiękami. Wydaje mi się, że najtrudniejszy był do zapamiętania, sylaba po sylabie, bo to jedyna droga, by to zrobić. Niektórym łatwiej poszło to zapamiętywanie, ale nie mi, musiałem poświęcić wiele sił, by usiąść i się tego nauczyć. Według mnie to bardzo ważne, jestem dumny, że udało mi się te dialogi zapamiętać i profesjonalnie je przedstawić. Mamy dookoła setki osób, które wykonują dobrą robotę, więc lepiej przyjść i zrobić, co do ciebie należy. Nagrywanie idzie szybciej i płynniej, gdy aktor zna swoje dialogi. 

Zahn McClarnon Toshaway

Skoro jest taki nacisk na każdy detal, nawet na język, chciałbym też zapytać o makijaż zastosowany w serialu. Uważa Pan, że był zbliżony do autentycznego wyglądu Komanczów?

Tak, mamy na planie producentów, którzy chcą być pewni, że wybrali najlepszych konsultantów znających plemiona Komanczów, ich język i kostiumy. To  wszystko bardzo prześwietlono, sprawdzono, by wszystko było zgodne z rzeczywistością. I to samo dotyczy mnie, też chcę być poprawny, chcę by Komancze byli dumni z tego co robimy, żeby nikt nie poczuł się urażony.   

Czy pamięta Pan swój makijaż w filmie „Lakota Moon”?

Tak, to było bardzo dawno temu.

Tak, dawno temu, ale bardzo podobała mi się ta scena, gdy był Pan cały pokryty czarno-białą farbą.

Nazwaliśmy to czymś w rodzaju duszy, dlatego właśnie chcieliśmy, by bohater w tym makijażu wyglądał jak jakiś rodzaj ducha.  

Zahn McClaronon - Lakota Moon

Ciężko mi w zasadzie określić, czy Toshaway jest bohaterem pozytywnym, czy negatywnym. Aktualnie spełnia rolę ojca dla młodego Elia, ale może być także bardzo niebezpieczny.

Jak najbardziej.

Woli Pan postacie negatywne czy pozytywne?

Wydaje mi się, że zabawnie grać oba rodzaje ról, ludzie są i dobrzy, i źli, mają złe i dobre strony, to czyni nas ludźmi. Moja postać w „Fargo” czy Toshaway z „The Son” to bohaterowie bardzo dumni z tego kim są, ale mają też mnóstwo słabości. Toshaway kocha swoich ludzi, chce, by spotykały ich dobre rzeczy, ale zmierza się też z wieloma zagrożeniami ze strony mieszkańców Teksasu, Meksyku czy Apaczów. Przechodzi przez wiele, musi podjąć wiele krytycznych decyzji. To jest bardzo ludzkie. Wszyscy mamy takie cechy charakteru. 

Przeważnie aktor jest obsadzany w rolach tzw. „po warunkach”, związanych z wyglądem i przynależnością etniczną – i tak jest w przypadku Pana. Wydaje mi się, że zasługuje Pan na scenariusz napisany specjalnie dla Pana. Ma Pan jakieś ulubione postacie literackie, które chciałby Pan odegrać?

W przyszłości?

Tak. Gdyby miał Pan możliwość stworzenia filmu, kogo chciałby Pan wykreować? Jaką postać z literatury lub z historii?

Wyglądam bardzo charakterystycznie, nie wyglądam jak zbyt wiele postaci. Ale może mógłbym zagrać mojego wujka, gdyby kiedyś powstał o nim film. Francis Zahn był sędzią plemiennym w rezerwacie, interpretatorem prawa, był też weteranem II wojny światowej. Jeżeli kiedyś powstałby film o nim… On był także aktorem, zagrał Siedzącego Byka w filmie „Umarli w butach”, więc można powiedzieć, że był człowiekiem renesansu. Jeśli kiedyś powstałby o nim film, bardzo chciałbym zagrać wuja Francisa. Bardzo go przypominam.

Zahn McClarnon Westworld

Skoro nadchodzący sezon „The Son” jest finałową odsłoną serii, chciałbym zapytać o dalsze plany: czym będzie Pan zajmował się w najbliższym czasie?

Pewnie, mam plany. Pracuję aktualnie w Kanadzie nad filmem „The Silence” wraz z Nikolajem Coster-Waldau, duńskim aktorem znanym z „Game of Thrones”.  Mam też film „Doctor Sleep”, sequel „Shining” Stephena Kinga, który wychodzi prawdopodobnie tej jesieni. Jest też film Disneya „Togo” z Willemem Dafoe. Od pięciu lat pracuję niemal bez przerwy, idę z jednego planu na kolejny, ale jest to coś, czego zawsze chciałem i bardzo się z tego cieszę. 

Widzę, że jest Pan bardzo zajętym człowiekiem, ale mam nadzieję, że jest też czas na odpoczynek i wakacje. Był Pan kiedyś w Polsce? Albo myślał Pan o tym?

Prawie byłem ostatnio w Polsce, ale projekt został anulowany. Bardzo chciałbym przyjechać do Polski, to zabrzmi pewnie dziwnie, ale moja babcia od strony ojca, od europejskiej strony, miała na nazwisko Walczak i jej rodzice byli z Polski. Mój dziadek, Irlandczyk, ożenił się z nią, więc mam w sobie polską krew. Chciałbym przyjechać do Polski i też do innych krajów w Europie, to definitywnie plan na przyszłość.

Toshaway Zahn McClarnon

Pana polscy fani będą zadowoleni widząc Pana w Polsce, więc jeśli nadarzy się okazja, to bardzo proszę z niej skorzystać. Dziękuję Panu za poświęcony czas i za wszystkie odpowiedzi. Życzę Panu powodzenia w przyszłości.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 


POLSKA PREMIERA 2. SEZONU „THE SON"  9 MAJA (CZWARTEK) O 22:00 NA AMC POLSKA

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Fargo

Rok 2006, Minnesota. Do prowincjonalnego Bemidji przybywa tajemniczy mężczyzna, Lorne Malvo. Swoją brutalnością i bezwzględnością wpływa na mieszkańców miasta, …


Westworld

Futurystyczny park rozrywki o nazwie Westworld jest miejscem, w którym ludzie mogą spełniać swoje grzeszne marzenia i fantazje. Pomagają im w tym tzw. hosty, posiadające …


The Son

"Syn" to adaptacja nominowanej do nagrody Pulitzera i znajdującej się na liście bestsellerów New York Timesa powieści [person=2475917]Philippa Meyera[/person] o …