Wywiady

Portal Strefa The Walking Dead od 2012 roku zrzesza fanów komiksu i serialu autorstwa Roberta Kirkmana. To niewątpliwie jedno z najważniejszych miejsc w polskojęzycznym Internecie poświęconych tematyce zombie. O fascynacji żywymi trupami, różnicach między komiksem a serialem oraz o fandomie „The Walking Dead” rozmawiałam z Szymonem Krawczyńskim (czytelnikom Strefy… znany jako PyroTeknicx), redaktorem portalu i autorem popularnego cyklu „Komiks a serial”.

Asia Brom: „The Walking Dead” powrócił w poniedziałek na ekrany naszych telewizorów. Jak podobało ci się otwarcie 8. sezonu?

Szymon Krawczyński: Był mniej powalający niż pierwszy odcinek, w którym pojawił się Negan. Jeśli chodzi o początek 8. sezonu, był dość… chaotyczny. Kiedy obejrzałem cały odcinek, miałem wrażenie, jakby scenarzyści sami nie wiedzieli, co chcą przekazać. Mieli niezłe pomysły, tylko wrzucili je wszystkie do jednego kotła – nie wiedząc, jak je dobrze przedstawić. Raz pokazana była teraźniejszość, raz przyszłość, widzieliśmy walkę, potem powrót do monologów postaci – zrobił się z tego mały misz-masz. Z pewnością podobało mi się, jak została pokazana postać Ricka. W końcu był tym zdeterminowanym, gotowym do walki bohaterem, a nie tym spokojniejszym Rickiem z początków jego pobytu w Aleksandrii. Ostatnio Grimes stracił swoje liderskie cechy – w tym odcinku je odzyskał!

Pierwszy odcinek 8. sezonu był równocześnie setnym odcinkiem serialu – twórcy zapowiadali, że będzie spektakularnie. Chyba jednak nie spełnili swoich obietnic…

Szczerze mówiąc – uważam, że odcinek był spektakularny. W końcu trochę się w nim działo: wybuchy, akcja… ale definitywnie było tego za dużo. Fajne jest to, że w końcu zobaczyliśmy początek wojny między grupą Ricka a Zbawcami – takiej prawdziwej, a nie polegającej na małych starciach, które tak naprawdę nic nie znaczyły. Widać było, że Rick do tej pory bał się Negana. Teraz to Negan się przestraszył. Genialna była scena, kiedy Rick zaczął odliczać – od 10 do 7 i… bum! Zaczęło się.

No tak, chyba wszyscy czekaliśmy na takiego Ricka. Moje pytanie o odcinek było taką małą rozgrzewką. Jesteś zaangażowany w tworzenie portalu Strefa The Walking Dead – to nie tylko miejsce fanów serialu i komiksu, ale też ogromna baza wiedzy na temat zombie w kulturze popularnej. Co było pierwsze – fascynacja zombie czy zainteresowanie dziełem Kirkmana?

Najpierw były zombie. Jeśli mnie pamięć nie myli, moje zainteresowanie nie zaczęło się od filmu ani książki, ale od zakupu gry „Dead Island”. Albo nie! To było jeszcze wcześniej – w „Call of Duty” uwielbiałem rozgrywki w trybie zombie. Temat zaczął mnie fascynować. Im bardziej się w niego zagłębiałem, tym bardziej zombie zaczęły mnie otaczać – oglądałem coraz więcej filmów, no i zacząłem czytać komiksy, głównie „The Walking Dead”. Były też książki, no i inne gry.

Najpierw sięgnąłeś po komiks czy to serial zachęcił cię do zapoznania się z inną wersją tej historii?

Najpierw był serial. Pierwszy sezon obejrzałem w jeden dzień. Chciałem znaleźć ludzi, którzy też interesują się tym serialem. I tak znalazłem Strefę The Walking Dead, na której zacząłem się udzielać.  W pewnym momencie stwierdziłem, że fajnie byłoby jakoś pomóc w tworzeniu nowych, ciekawych rzeczy na portalu. Zastanawiałem się, jakie świeże treści mógłbym zaproponować odwiedzającym Strefę. Tak wpadłem na pomysł cyklu „Komiks a serial” , w którym porównywałem odcinki serialu do poszczególnych zeszytów komiksowych. Przy okazji tworzenia tych artykułów zagłębiałem się w komiks.

Jak oceniasz różnice między serialem i komiksem – z perspektywy osoby, która zna materiał źródłowy?

Cieszę się z faktu, że w komiksie i serialu nie natrafiam na dokładnie tę samą fabułę. Rzeczywiście, przez kilka pierwszych zeszytów można było dostrzec podobieństwa, ale potem różnice są coraz większe. Ponieważ najpierw zacząłem oglądać serial, trochę się bałem, że w komiksie będzie dokładnie to samo. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem, że są tam zupełnie inne wątki, inne postacie, inne osoby umierają, inne przeżywają o wiele dłużej niż w serialu… Zmiany i różnice raczej mnie cieszą, nie irytują. Jeśli ktoś oglądał serial, nie musi się bać, że sięgnie po komiks i będzie czytał o tym samym. I odwrotnie.

Czy wewnątrz społeczności Strefy The Walking Dead trwa wojna między tymi, którzy oglądali komiks, a tymi, którzy obejrzeli jedynie serial? Na forum „Pieśni Lodu i Ognia” fani prozy George’a R.R. Martina nazywają widzów „Game of Thrones” nieskalanymi. Czy w przypadku fanów „The Walking Dead” również można wyczuć nutkę pogardy dla tych, którzy nie sięgnęli nigdy po komiks?

Z tego, co zauważyłem, mało osób czytało komiks. Na pewno większa część odwiedzających nasz portal obejrzała serial. Zauważyłem natomiast to, że osoby, które są na bieżąco z komiksem, potrafią bardzo zaciekawić tematem resztę. Raczej nie ma kłótni – jest wymiana informacji i odczuć związanych z „The Walking Dead”.

Jak scharakteryzowałbyś polski fandom „The Walking Dead”?

Hmmm… Ciężko to sprecyzować. Z pewnością ludzie dobrze się bawią i są bardzo zgrani. Kiedy zaczyna się temat apokalipsy (zombie) lub „The Walking Dead”, dyskusja staje się ożywiona – każdy ma coś ciekawego do powiedzenia.

Czy fani „The Walking Dead” są marudni? Polski fandom, niezależnie od tematyki, lubi sobie ponarzekać. W przypadku serialu, o którym mówimy – nie oszukujmy się – jest na co.

No cóż, każdy na pewno ma swoją wizję, jak to powinno wyglądać. Każdy chciałby rozegrać pewne wątki i sceny inaczej. Ale to też jest fajne, bo dzięki temu każdy może podzielić się jakąś swoją wizją albo teorią i dyskusja od razu staje się ciekawsza. Pozytywne w narzekaniu na serial jest to, że jest to narzekanie twórcze – fani nie są bierni, wręcz przeciwnie – dyskutują o tym, co można zrobić lepiej.

No tak. Z narzekania wynikają zazwyczaj najbardziej inspirujące rozmowy! Czy fandom „The Walking Dead” jest twórczy? Czy fani przesyłają wam swoje fanarty, fanfiki i tym podobne?

O tak! Są niezwykle twórczy. Nieraz zachwycałem się sposobem, w jaki ktoś na przykład naszkicował bohaterów serialu. Poza biernym czytaniem komiksu i oglądaniem serialu to raczej oddawanie siebie – swojego czasu i talentów. Niektórzy tworzą scenariusze i powieści związane ze światem apokalipsy zombie.

Obserwujesz dyskusje o „The Walking Dead” na zagranicznych portalach i forach? Zastanawiam się, czy jest jakaś cecha, która wyróżnia polski fandom od reszty świata…

Szczerze mówiąc, nie zauważyłem żadnych istotnych różnic między polskimi fanami a tymi z innych części świata. Wszyscy podobnie się bawią i tworzą fanarty związane ze światem wykreowanym przez Kirkmana. 

Od jakiegoś czasu fani z niepokojem obserwują obniżający się poziom „The Walking Dead”. Zanim zapytam, czy się z tym zgadzasz – czy nie wydaje ci się, że cały hype na zombiaczą tematykę opiera się głównie na popularności serialu? Nie obawiasz się, że jeśli serial się skończy, skończy się także moda na zombie w popkulturze?

Wydaje mi się, że „The Walking Dead” jest jednym z elementów całego świata zombie. Rzeczywistość wykreowana przez Kirkmana nie jest bazą dla wszystkich historii związanych z żywymi trupami. Oczywiście, „The Walking Dead” osiągnęło wielki sukces i jest na pewno jednym z filarów fascynacji tą tematyką, ale nie wydaje mi się, że kiedy serial lub komiks się skończy, skończy się też zainteresowanie zombie. To od zawsze było coś, co ludzi fascynowało. Ja na przykład bardzo czekam na drugą część filmu „World War Z” – uważam, że pierwsza część była fenomenalna. Zresztą – fani „The Walking Dead” nadal pozostaną fanami, nawet jeśli historia Ricka dobiegnie końca. Nie wróżę więc zmierzchu mody na zombie w popkulturze.

Jesteś na bieżąco z komiksami?

Staram się.

Może więc uda ci się mnie pocieszyć – że twórcy mają jeszcze w zanadrzu kilka niezłych rozwiązań fabularnych, które mogą zaczerpnąć z komiksu. Czy jeszcze coś fajnego czeka nas w historii Ricka?

Trzeba przyznać, że historia w serialu za bardzo się ciągnie. Fabuła nadal potrafi być ciekawa, ale jednak widać, że schemat zaczyna się wyczerpywać. Zresztą w naszych licznych dyskusjach doszliśmy do wniosku, że prawdziwy fan „The Walking Dead” jest w stanie dokładnie powiedzieć, co się wydarzy w następnym sezonie.  Załóżmy: każdy fan mógłby odpowiedzieć tak samo na pytanie, co będzie dalej, kiedy zniknie Negan. Najpierw trochę spokoju, a potem znów pojawi się ktoś zły, kto będzie bohaterom zaburzał stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Znów ktoś zginie, będzie trochę przysłowiowej sieczki… Widać, że serial ma wyraźnie opracowany cykl. Wielu fanów może być tym znudzonych. Ja sam, kiedy oglądam dany odcinek, mniej więcej domyślam się, co się stanie. To nie jest dobre, bo przecież każdy fan chce mieć ten element zaskoczenia. Według mnie serial powinien powoli zmierzać ku końcowi, właśnie dlatego, żeby nie zanudzić do końca tych, którzy go uwielbiają. Albo twórcy powinni skrócić odcinki do maksymalnie 30 minut.

A może lekiem na frustrację jest oglądanie „Fear The Walking Dead”?

Niektórzy – z tego, co słyszę – uważają, że „FTWD” jest lepsze. Chociaż opinie są bardzo różne. Mnie na początku serial nie przypadł do gustu, ale obejrzałem jeszcze raz pierwszy sezon i przekonałem się – dlatego teraz jestem na bieżąco z oboma serialami. W „Fear The Walking Dead” wszystko jest inne – raczej spokojniejsze. Sytuacja w „The Walking Dead” jest jednak o wiele bardziej napięta.

Czy jako znawca serialu i komiksu masz czasem wrażenie, że mógłbyś sam pisać scenariusze – bo już tak dobrze znasz bohaterów i cały świat przedstawiony? Nie masz ochoty czasem wykrzyknąć „Cholera, lepiej bym to zrobił!”?

Nie… Ja w ogóle uważam, że nie ma lepszych i gorszych pomysłów. Każdy pomysł na scenariusz, rzucony przez kogokolwiek w dyskusji jest unikatowy i nie ma sensu tego oceniać w jakiejś skali. Gdybym ja tworzył scenariusz do tego serialu, to pewnie szybko wyrobiłaby się wśród fanów opinia, że „The Walking Dead” stało się o wiele bardziej krwawe. Chociaż przecież nie brakuje brutalnych scen. Pamiętacie scenę, kiedy Rick gryzie Joego i odrywa mu kawałek szyi? Obawiam się, że poszedłbym w tę stronę… (śmiech).

Czyli postawiłbyś bardziej na akcję, a nie na przykład pogłębianie psychologii postaci?

Powiem tak: u mnie byłoby na pewno 70% akcji, a 30% rozwoju postaci.

I takie „The Walking Dead” znów oglądałabym z radością! Dzięki za rozmowę. Życzę ci, a także innym fanom udanego sezonu i jak najmniej powodów do narzekania!

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Fear the Walking Dead

Spin-off serialu Żywe Trupy (The Walking Dead), który przedstawia początek apokalipsy zombie na zachodnim wybrzeżu USA. Fabuła obejmuje okres, kiedy Atlanta upadała, …


The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …