Wywiady

O pracy u boku Mai Ostaszewskiej oraz przygotowywaniu się do roli lekarza opowiedział mi Maciej Zakościelny, którego aktualnie możemy oglądać w medycznym hicie stacji TVN – „Diagnozie”.

Kuba Trojanowski: Jak przygotowywał się Pan do roli? Czy miał Pan do czynienia z prawdziwym szpitalem i operacjami?

Maciej Zakościelny: Oczywiście mieliśmy spotkania z lekarzami i byliśmy świadkami różnych zabiegów i operacji w jednym z najbardziej renomowanych szpitali publicznych w Warszawie. Nasza obecność tam była zawsze tak zaplanowana, abyśmy mogli podglądać chirurgów wykonujących czynności operacyjne różnymi metodami, w tym np. endoskopową czy poprzez cięcie pośrodkowe. Na planie zawsze jest również z nami konsultant. Tym razem to dr Karolina Wawiernia, a wcześniej dr Maciej Koselak – znakomici chirurdzy. To oni czuwają nad tym, aby wszystko miało charakter prawdziwych operacji, abyśmy nie popełniali kardynalnych błędów i aby ten nasz kreowany świat był jak najbardziej zbliżony do ich naturalnego środowiska pracy. Na ile można chcemy, by serial miał również funkcję dydaktyczną.

Pewnie po tym, co Pan widział w szpitalu, praca z prostetycznymi efektami specjalnymi nie była szokująca?

Przede wszystkim dzięki tym wizytom w szpitalu mamy świadomość, jak powinno to wyglądać naprawdę. Dlatego wiem, że zespół Michała Zabielskiego, który odpowiada za efekty specjalne w „Diagnozie”, robi niesamowitą robotę, dzięki czemu wszystko to wygląda bardzo autentycznie, a my nie czujemy się idiotycznie wykonując te nasze „operacje”. Jeżeli jeszcze do tego dodamy specjalistyczne medyczne słownictwo i odrobinę umiejętności aktorów, to myślę, że można dać się nabrać (śmiech). I właśnie dzięki temu starannemu przygotowaniu już podczas pierwszych prób „operacji” mogliśmy poczuć, że te zabiegi są bardzo logiczne, że wszystko z czegoś wynika. Mam też wrażenie, że operator za sprawą swojej ogromnej koncentracji musi wchodzić w pewien trans, aby to wszystko „poukładać”. Pacjent natomiast, z którym przed chwilą rozmawialiśmy, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem, po podaniu znieczulenia ogólnego staje się dla chirurga „obiektem”, który musi naprawić.

Maciej Zakościelny, Diagnoza, TVN, serial, wywiad
Kadr z serialu „Diagnoza”

Czyli włącza się wtedy pełne profesjonalne skupienie, pewna depersonifikacja?

Wydaje mi się, że właśnie coś takiego temu towarzyszy, dzięki czemu myślę, że chirurg nie czuje tak ogromnej presji. Oni, tak samo jak np. strażacy, są bardzo opanowani w podejmowaniu decyzji, w działaniu. Nie powinni kierować się emocją, co dla filmowców nie jest do końca dobre, bo dla widza to właśnie emocje są najbardziej interesujące.

Czy praca nad tym serialem zmieniła Pana podejście do medycyny?

Oczywiście. Możliwość zobaczenia środowiska lekarzy z zupełnie innej strony uświadamia wiele rzeczy i pomaga bardziej zrozumieć perspektywę lekarzy. My tę rzeczywistość mieliśmy okazję trochę poznać i przekazać tę prawdę w „Diagnozie”. Nasz serial oczywiście nie jest jeden do jednego tym, co widzieliśmy, ale nie do końca o to w nim chodzi.

Jeden z moich ulubionych seriali dzieciństwa to „Czas honoru”...

To miłe, dzięki, ale zaraz, co ty powiedziałeś? Dzieciństwa?!

Tak, gdy pojawił się pierwszy sezon, miałem 11 lat. Byłem pod wrażeniem tego projektu. Dlatego chciałem zapytać, jak to jest znowu zagrać z Mają Ostaszewską, która w pierwszym sezonie „Czasu honoru” grała Wandę, narzeczoną Pana bohatera, Bronka.

Z racji tego, że kolejnych sześć części serialu „Czas honoru” grała Magdalena Różczka, to miałem poczucie, że z Mają nie powiedzieliśmy sobie ostatniego słowa. Ta współpraca ledwo się rozpoczęła i z różnych powodów musiała się skończyć.

Maciej Zakościelny, Bronek, Czas honoru, TVP, serial, wywiad
Kadr z serialu „Czas honoru”

Dla mnie był to szok.

Na szczęście trafiło to w ręce Magdaleny, która bardzo umiejętnie, nie nachalnie przejęła tę schedę po Mai. Subtelnie, nie próbując udowodnić, że zrobi to lepiej. Po prostu wcieliła się w tą postać, która została już trochę sformatowana, lecz nadała jej nowe brzmienie. Wiedząc już, że z Mają mamy tę chemię aktorską, a nawet czysto ludzką, bo się lubimy i szanujemy to, co wzajemnie robimy, bardzo się ucieszyłem, że znowu będziemy współpracować. Uważam ją za wspaniałą aktorkę. Przede wszystkim bardzo dobrze mi się z nią gra i świetnie się dogadujemy.

Na koniec chciałem zapytać, czy w tym roku czeka Pan na jakiś film lub serial, a może już się taki ukazał?

Z racji mojej obecnej sytuacji rodzinnej, to przede wszystkim codziennie wieczorem czekam, aż moje dzieci pójdą spać (śmiech). Jednak jednym z tytułów, który na pewno chciałbym zobaczyć, to serial „Ślepnąc od świateł”.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.