Wywiady

Do 29 listopada w dni powszednie o 22:00 tylko na kanale CBS Reality trwa emisja nowego programu, „DNA polskich zbrodni”. Kolejne odcinki zgłębiają najbardziej tajemnicze kryminalne sprawy ostatnich lat. O produkcji udało nam się porozmawiać z jednym z prowadzących – Marcinem Myszką, twórcą podcastu „Kryminatorium” oraz kanału na YouTube „Niediegetyczne”.

Kuba Trojanowski: Panie Marcinie, w ostatnim czasie zauważalna jest fascynacja gatunkiem true crime, zważywszy na to, ile produkcji z tego gatunku pojawia się na rynku. Zwróćmy uwagę na takie programy jak „Making a Murderer” czy fabularne seriale takie jak „Mindhunter” lub ostatnio „Unbelievable”. W Ameryce da się odczuć, że seryjni mordercy i przestępcy są mitologizowani. Nie porównuje się ich do potworów, a nadając im takie imiona jak Zodiak czy BTK Killer, nadaje się im jednocześnie wartość takich mitologicznych potworów. Co Pan uważa na ten temat?

Marcin Myszka: Rzeczywiście ta tematyka w Polsce jest coraz bardziej popularna. To jest ciekawe spostrzeżenie, że nazwy seryjnych morderców z zagranicy są inne, może bardziej oryginalne niż u nas. W Polsce są to zazwyczaj jakieś wampiry albo skorpiony. Myślę, że programy, seriale czy dokumenty o seryjnych mordercach z Polski niedługo zaczną się pojawiać. Jakbym miał postawić na to pieniądze, to wydaje mi się, że tak właśnie będzie, że powoli twórcy zaczynają robić research w tym temacie. Zainteresowanie pewnie przyszło do nas z zachodu. Widać, że ludzi fascynuje zło, psychologia postaci i to, dlaczego konkretny przestępca dokonał danej zbrodni.

Pomimo że ten kontent może być traumatyczny, może się odcisnąć piętnem na ludzkiej psychice, to ludzie jednak nie mogą się powstrzymać od zgłębiania tematu i czerpania z tego rozrywki. Czy ma Pan jakieś wyobrażenie dlaczego tak się dzieje?

Tych powodów jest kilka, między innymi to, że prawie każdy z nas lubi się bać. Chodzimy do kina na horrory, czytamy thrillery, kryminały, a co może być bardziej przerażającego od zabójstwa człowieka? Wydaje mi się, że właśnie dlatego ludzie chcą oglądać takie produkcje. Myślę, że w jakimś stopniu również zwiększają świadomość tego, że ofiary często są przypadkowe, otwierają oczy, pokazują, że każdy z nas może stać się ofiarą zbrodni. Myślę, że to dobrze, iż interesujemy się takimi tematami.

CBS Reality, DNA polski zbrodni, Marcin Myszka, wywiad, Joanna Opiat-Bojarska

A czego Pan szuka w tych historiach, skoro zdecydował się im Pan poświęcić zawodowo? Co Pana w nich fascynuje?

Najbardziej interesuje mnie wątek tajemniczości. Niewyjaśnione tematy sprzed wielu lat są dla mnie najciekawsze i na nich właśnie skupiam się u siebie na kanale i w podcaście. W przypadku „DNA polskich zbrodni” omawiane w serii sprawy były już zamknięte, a winni zostali skazani – to było kryterium doboru tematów do poszczególnych odcinków. Jednak zawsze można znaleźć element, który nie do końca został opisany i dzięki rozmowom z ekspertami dzielącymi się z nami swoją wiedzą staraliśmy się dotrzeć do informacji, o których wcześniej nie mówiono. Jeżeli ktoś interesuje się kryminalistyką, to pewnie o tych historiach słyszał – były często relacjonowane w mediach, pisała o nich ogólnopolska prasa.

Czyli kieruje Panem taka „nerwica natręctw”, nie może Pan pozostawić tych puzzli bez wszystkich elementów?

Tak, zdecydowanie, jest w tym coś pasjonującego, to, że prawda nie została odkryta i nie bez powodu niewyjaśnione śledztwa tak bardzo nas intrygują. Chociażby Zodiak, o którym Pan wspomniał – co chwilę pojawiają się podcasty, reportaże na jego temat, pomimo że ten temat jest przerabiany od wielu lat, to i tak ktoś chce go ponownie opowiedzieć z trochę innej perspektywy.

Która z historii tego typu jest Pana ulubioną?

Najbardziej pasjonującą sprawą jest dla mnie zawsze ta, którą się w danym momencie zajmuję. Teraz przygotowuję materiał na temat Grzegorza Tyklewicza, który jest mało znanym zabójcą z okolic Poznania. Przez wielu nazywany jest polskim Christianem Greyem. Jeżeli chodzi o „DNA polskich zbrodni”, to tutaj najciekawszą historią jest ta o włamywaczu, który wszedł przez balkon do mieszkania, zabił kobietę znajdującą się w środku, a na całe zajście patrzyła kilkuletnia dziewczynka. Po wielu latach to właśnie ona stała się świadkiem w śledztwie i dzięki jej zeznaniom udało się rozwiązać tę sprawę.

Czy ze wszystkich fikcyjnych historii kryminalnych ma Pan swoją ulubioną?

Zdecydowanie wolę powieści oparte na faktach, tj. literatura faktu, reportaże. Powieści, które czytam, muszą być zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Zdarza się, że czytam kryminały, ale dzieje się to bardzo rzadko.

A dlaczego widzowie tych wszystkich historii true crime mieliby obejrzeć właśnie „DNA polskich zbrodni?

W „DNA polskich zbrodni” bazujemy na sądowych aktach sprawy. Pomimo tego, że te zbrodnie były głośne, to niektóre z materiałów nigdy wcześniej w mediach się nie pojawiły. Pewnie dlatego, że w owym czasie sprawy były zbyt świeże i sąd nie godził się na upublicznianie zdjęć, ale teraz, po upływie kilku lat, możemy już je pokazać. Kolejnym powodem może być fakt, że zarówno ja, jak i Joanna przenosimy się z zupełnie innych światów do świata telewizji i dzięki temu będziemy mogli, mam taką nadzieję, znaleźć inną perspektywę na omawiane sprawy, pokazać je w innym świetle, a nasza seria będzie swoistym powiewem świeżości, jeśli chodzi o polskie programy kryminalne.  

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności


Wywiady


Recenzje