Wywiady

„The Terror: Infamy” to kolejny sezon antologii grozy stworzonej przez stację AMC. Tym razem widzowie mogą zobaczyć przerażające wydarzenia z czasów II wojny światowej. Według Dereka Mio, aktora grającego jedną z głównych ról, w tym serialu strach i przerażenie nie mają wyłącznie twarzy potworów. PREMIERA NOWEGO ODCINKA W KAŻDY CZWARTEK O 22:00 NA KANALE AMC.

Paweł Marek: Bardzo wiele osób nigdy nie słyszało o obozach dla internowanych Japończyków w czasie II wojny światowej. Czym według Ciebie jest spowodowana ta niewiedza?

Derek Mio: Uważam, że to bardzo mroczny i haniebny rozdział amerykańskiej historii. Ameryka nigdy nie mówiła o tym zbyt wiele. Osobiście nie pamiętam, żebym się o tym uczył w szkole, uczyłem się o tym dlatego, że moja rodzina tego doświadczyła. Pierwszy film, w którym zagrałem, rozgrywał się w obozie dla internowanych. Co roku jeździmy z rodziną na ryby, mijając miejsce, gdzie stał obóz, do którego trafił mój dziadek. Zatrzymujemy się tam i uczymy się o tych wydarzeniach. Ameryka nie chciała o tym rozmawiać, chociaż Ronald Reagan wypłacił pewne reperacje dla japońskich rodzin.

Dlaczego potrzeba było aż kilkudziesięciu lat i serialu telewizyjnego, by opinia publiczna ponownie dostrzegła te wydarzenia?

Wydaje mi się, że sposób, w jaki stworzono serial, to cienka linia. Producenci i twórcy byli bardzo zaangażowani, żeby zachować jak najwięcej autentyczności i pokazać prawdziwe historie, które się wtedy wydarzyły w obozach. Właśnie to dodaje realizmu i sprawia, że supernaturalne zdarzenia zdają się bardziej przerażające, bo czujesz, że postacie rzeczywiście ich doświadczają. Horror jest aktualnie bardzo popularnym gatunkiem, który przyciąga sporą widownię. Dzięki temu można poznać historię opartą na doświadczeniach japońskich rodzin zamkniętych w obozach dla internowanych. Te opowieści normalnie mogą nie być interesujące dla niektórych, ale dostaję wiadomości od ludzi przyznających, że sporo nauczyli się o tych wydarzeniach, o których nie mieli pojęcia.

„The Terror” ma w sobie bardzo wiele fantastyki, nawet mistycyzmu. Czy takie podejście może według Ciebie skupić uwagę widzów na kolejnej strasznej historii grozy, zamiast na tej o obozach?

Uważam, że jest to dobrze zbalansowane: pomiędzy terrorem, którego doświadczają ludzie i nadprzyrodzonymi elementami. Mam na myśli, że jedne z najbardziej przerażających momentów w serialu nie pokazują żadnych potworów, to bohaterowie sami się nawzajem nakręcają. Kiedy Terminal Island zostaje ewakuowana, starsi ludzie, w tym ojciec Chestera, zostają zabrani i to się naprawdę wydarzyło, w tym mojemu dziadkowi. To był właśnie najbardziej łamiący serce i mroczny moment całego serialu i nie było w tym żadnych potworów. Tak, jest sporo elementów horroru i przerażających scen, podczas których stwory zabijają ludzi, ale także sporo wydarzeń historycznych, które tak samo, jeśli nie bardziej potrafią przestraszyć.

Twoja rodzina doświadczyła wydarzeń z serialu. Twój dziadek przebywał w jednym z obozów. Czy kiedykolwiek opowiadał Ci o tamtych wydarzeniach? Czy rozmawiałeś z ludźmi, którzy wtedy tam trafili?

Tak, mój dziadek nie jest już niestety z nami, ale jego siostra, która była z nim w obozie, wciąż żyje. Rozmawiałem z nią o jej doświadczeniach z tamtego okresu i wciąż jest to dla niej trudne. Tamten czas był dla niej bardzo bolesny, w obozach nie było prywatności, godności, traktowali ją jak zwierzę. Wciśnięto tych ludzi do obozów i zmuszono do życia razem, niekiedy po sześć rodzin w jednym pomieszczeniu. Rozmawiałem z nią o dorastaniu na Terminal Island, czytałem wywiady znalezione w internecie, również mojego dziadka.

W jaki sposób przygotowywałeś się do swojej roli?

Tak jak przed chwilą wspomniałem, rozmawiałem z członkami rodziny, pojechałem na Terminal Island, które jest aktualnie zwykłą atrakcją turystyczną, ale jest tam także muzeum, w którym znalazłem sporo zdjęć mojej rodziny. Chciałem dać się wciągnąć temu miejscu, poczuć więź z tą konkretną społecznością. W internecie można znaleźć całą masę informacji o tych wydarzeniach, ale chciałem poczuć to na własnej skórze, nawiązać tam nić porozumienia z moimi przodkami. W czasach, w których nie czułem się pewny albo zgubiony, myślałem wtedy o nich i to pomogło mi twardo stąpać po ziemi i zrozumieć, że to się naprawdę wydarzyło. Poczułem, że urodziłem się, żeby zagrać tę rolę, więc to był bardzo wyjątkowy dla mnie projekt.

Tematyka II wojny światowej jest bardzo popularna w Polsce, ale wydarzenia z serialu mogą być dla polskiego odbiorcy odległe. W jaki sposób zachęciłbyś widzów do obejrzenia „The Terror”?

To jest naprawdę dobrze zrobiony serial, w każdym aspekcie. Nie chodzi tylko o aktorstwo, które oczywiście jest świetne, ale zdjęcia, proces produkcyjny, kostiumy, fryzury, makijaż i efekty specjalne robią wrażenie. To jest AMC, więc wiesz, że serial będzie naprawdę wysokiej jakości. Nie jest to podobne do czegokolwiek, co widziałeś wcześniej w telewizji, a poza tym ma coś w sobie, rzeczywiście chce przekazać coś istotnego. Jest tu wiele rzeczy, których inne seriale nie mają i ludzie, z którymi to oglądałem, naprawdę się wciągają i czerpią z oglądania sporo przyjemności. Niektóre sceny trudno oglądać ze spokojem, bo naprawdę angażują emocjonalnie, więc wspomniane osoby uważają, że to bardzo dobry jakościowo serial, który rzeczywiście ich poruszył.

Dziękuję bardzo za poświęcony czas.

Również dziękuję.

 

PREMIERA NOWEGO ODCINKA W KAŻDY CZWARTEK O 22:00 NA KANALE AMC.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności