1
Recenzja do: Locke&Key (2020 )
Recenzje

„Locke&Key” był serialem oczekiwanym przez wiele osób. Zwiastuny nastawiały nas na intrygującą, przerażającą produkcję z ciekawymi, niespotykanymi motywami oraz bohaterami. Coś jednak poszło wyraźnie nie tak.

Dobry pilot kluczem do sukcesu? 

Przyznam szczerze, że po pierwszym odcinku byłam bardzo zaintrygowana całą produkcją. Podobała mi się idea kluczy, które przeznaczone miały być do przeróżnych (mniej lub bardziej niebezpiecznych) zadań. Pilot wprawił mnie też momentami w poczucie niepokoju i przypuszczałam, że produkcja pójść może w stronę horroru. Z całej trójki rodzeństwa najbardziej polubiłam Bodego, który wydawał się mądrym i nielekkomyślnym chłopcem będącym w stanie odkryć tajemnice Key House. Na początku tylko on był tak naprawdę zaangażowany w całą akcję i nie wiem, czy nie byłoby lepiej, gdyby tak pozostało. Został potem niestety odsunięty na dalszy plan przez swoje rodzeństwo, które wydawało się mniej odpowiedzialne czy rozsądne niż Bode. 

locke and key, netflix

Próby zaintrygowania 

Nie od dziś wiadomo, że każda produkcja musi w jakiś sposób widza zaintrygować aby utrzymać go przed ekranem. Największa zagadką na początku wydaje się być morderstwo Pana Locke oraz śmierć człowieka, który popełnił samobójstwo spalając przy tym swój cały dom. Te wątki jednak szybko przestają być ciekawe. Bardzo łatwo można domyślić się ich rozwiązania i potem nudzić się przez kilka odcinków, czekając na kolejny zajmujący wątek. Serial w pewnym momencie przestał być angażujący, a płytcy bohaterowie nie pomagali mi w nieprzysypianiu podczas oglądania. Zamiast czekać na rozstrzygnięcie głównego wątku czekałam na koniec nudy. W przezwyciężeniu tej monotonii pomocni nie byli nawet aktorzy, którym wyraźnie brakuje doświadczenia. Nie potrafili oni oddać na ekranie nawet podstawowych emocji takich jak strach przed śmiercią. Ktoś przykłada ci pistolet do głowy? Zachowaj spokój, na pewno chce cię tylko pogłaskać. 

Rozumiesz, widzu?

 Jedną z najbardziej irytujących rzeczy w „Locke&Key” był fakt, że twórcy dając nam do zrozumienia, że coś nie jest takie jak się wszystkim wydawało mieli nieodpartą potrzebę cofnięcia nas do wszystkich wydarzeń i obejrzenia ich z perspektywy tej zmiany. W takich momentach naprawdę poczułam się jak głupek, któremu trzeba wszystko po kolei wyjaśnić. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie pewnych rzeczy w domyśle, aby widz sam mógł odkryć zaskakującą prawdę. Ten motyw pojawił się niestety także przy rozstrzygnięciu głównego wątku, co sprawiło że zamiast siedzieć przed laptopem z otwartą z zaskoczenia buzią, wywróciłam tylko oczami. Nie jestem nawet w stanie powiedzieć czy pozostał tutaj jakiś materiał na podstawie którego można by sprawić, że drugi sezon byłby zaskakujący. Twórcy musieliby pójść w całkiem innym, nowym kierunku, aby zaangażować widza w fabułę.

Festiwal nudnych bohaterów 

locke and key, netflix

Dawno nie oglądałam produkcji, w której bohaterowie byliby tak bardzo nijacy. Wydają się oni mieć jedną określoną cechę, a reszta ich charakteru pozostawiona została przypadkowi. Kinsley jest lekkomyślna, Tyler łatwowierny, a ich matka niestabilna emocjonalnie. Jedyną osobą ,która wydaje się mieć coś więcej do zaoferowania, jest Bode, którego potencjał nie został niestety wykorzystany. Postacie drugoplanowe też zbytnio się nie wyróżniają. Są bardzo stereotypowi, próbują momentami być śmieszni czy nieprzyjemni, ale niezbyt dobrze im to wychodzi. Twórcy dali nam pewne znaki wskazujące, że niektórzy bohaterowie mogą być bardzo ważni dla przebiegu akcji, ale przeżyłam tutaj zderzenie z kolejnym niewykorzystanym potencjałem. Obiecująca wydawała się także postać Sama, który w absurdalny sposób szybko został odsunięty na bok i już do niego nie powrócono.

Światła, kamera, schemat! 

Oprócz schematycznych bohaterów w „Locke&Key” zderzamy się także z, wydawać by się mogło, niewielkim wkładem dźwiękowców czy osób odpowiadających za scenografię w ostateczny efekt. Wiele innych produkcji pokazało nam, że nawet z niewielkiego budżetu można zrobić coś bardzo dobrego. Tutaj natomiast poruszamy się pomiędzy tymi korytarzami czy pomieszczeniami, akcja dzieje się głównie w jednym budynku oraz jaskini. Muzyka momentami sprawiała, że miałam ochotę wyjąć słuchawki i przewinąć daną scenę, ponieważ w ogóle nie grała ona z wydarzeniami. Pojawiały się tutaj piosenki wiele razy wykorzystane wcześniej do innych produkcji, ale w znacznie bardziej adekwatnych momentach. Sam Key House wyglądał niekiedy koszmarnie sztucznie zamiast powalać XIX wiecznym pięknem.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
4
Scenariusz
6
„Locke&Key” to mało angażująca produkcja ze zmarnowanym potencjałem. Momentami nieźle się ją oglądało, można obejrzeć tą produkcję dla zabicia czasu.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • postać Bode’go
  • zadania poszczególnych kluczy 

Minusy

  • schematyczni bohaterowie
  • gra aktorska 
  • scenariusz 
  • soundtrack

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Jańcio Dzwonnik
    Jańcio Dzwonnik
    @Jancio

    Zgadza się - zmarnowany potencjał. Mogło to być coś pomiędzy Dark a ET. Szkoda wysokiej jakości realizacji.

Powiązane

Aktualności