Recenzja do: Hot Streets (2018 )
Recenzje

„Hot Streets” to kolejny serial animowany dla dorosłych stworzony przez stację Adult Swim, przy współpracy z kreatorem „Ricka i Morty’ego” – Brianem Wysolem. 11-minutowe odcinki można oglądać co tydzień na oficjalnej stronie Adult Swim.

Fenomen „Ricka i Morty’ego” ogarnął cały świat, wciągając fanów w liczne teorie spiskowe i interpretacje każdej sekundy odcinka, więc informacja o kolejnym projekcie Wysola wzbudziła we mnie spore zainteresowanie. Czym tym razem zaskoczy nas twórca? Czy uda mu się dorównać sukcesowi poprzedniego serialu? Jak bardzo tym razem zryje nam banię?

brian wysol, hot streets recenzja, podobne do archiwum x, animacja,

Jak się okazało, bardzo. Chociaż wcale nie oznacza to, że serial jest w jakiś sposób lepszy. O nie, jest znacznie gorszy, ale też zupełnie inny, przez co swoje porównywania do tego bardziej lubianego dziecka Briana Wysola muszę skończyć już na tym etapie, bo przestaje być to miarodajne.

Ciemne zakątki umysłu Wysola

„Hot Streets” to składający się z bardzo krótkich odcinków serial animowany, który jest dosyć dziwną mieszanką „The X-Files” z dynamiką takiej zwyczajnej bajki, jak „Scooby Doo”, ale za to obsceniczną. To serio wygląda tak absurdalnie, jak brzmi. Mark Branski jest bezuczuciowym, ale niezwykle skutecznym agentem FBI, zajmującym się zagadkami paranormalnymi. Jego partner to niezdarny i przygłupi agent – Donald French. Pomagają im: nastoletnia siostrzenica Branskiego – Jen – i jej Chojrak, tchórzliwy pies, to znaczy Scooby Doo; miałam na myśli jej psiego towarzysza, który prawie umie mówić – Chubbiego Webbersa.

Serial jest narysowany brzydko, prosto, przypomina bardziej animowany komiks albo jakąś grę. Osobiście bardzo nieprzyjemnie mi się go oglądało, ale rozumiem zamysł autorów. Nie przeszkadzało to jednak, by ukazać najobrzydliwsze sceny, w tym wyciąganie kręgosłupa przez gardło, i to w tak obrazowy sposób, że odsuwałam się od ekranu. Chciałabym również zaznaczyć, że na ogół nie ruszają mnie takie rzeczy, więc to nie ja tu jestem problemem. Mamy też obsceniczne sceny, totalnie poryte i niezręczne, oraz ujęcia, które miały chyba na celu stać się kiedyś czymś w rodzaju memów, bo nie rozumiem innego powodu ich użycia. Jednak to wszystko niekoniecznie stanowi wady produkcji, po prostu w takim stylu została zrobiona. Nie chcę, żeby ktoś mnie źle zrozumiał, wygląda to, jakbym tylko narzekała, ale tak nie jest.

brian wysol, hot streets, recenzja, animacja dla dorosłych, adult swim

Akcja każdego odcinka ma rozgrywać się w różnych lokalizacjach, niekoniecznie ziemskich, a bohaterowie będą pokonywać nowego potwora co tydzień. Nie mogę się oprzeć porównaniu do „Supernatural” i myślę, że taki proceduralowy tryb sprawdzi się bezbłędnie przy tej akurat animacji.

Soundtrack też świetnie wpasowuje się w ten niekoniecznie współczesny klimat, bo tak naprawdę trudno jest określić, w jakich latach jest osadzona akcja, ale z drugiej strony nie jest to wiedza niezbędna.

Potencjał na nową, ulubioną postać kobiecą

No to teraz mogę już narzekać.

Zacznę od postaci, które są tak boleśnie sztampowe, że niezmiernie trudno jest polubić z nich kogokolwiek. Branski to taki typowy „główny” agent z każdego proceduralu, jakiego było wam dane oglądać. Jest panem pozostawionym samemu sobie, stroni od uczuć, otacza go ta aura bycia ponad wszystkimi. French to przygłup, który ciągle szuka potwierdzenia, że też jest potrzebny. Jen jeszcze ma jakiś potencjał, bo w sumie jej postać nie ogranicza się tylko do bycia nastolatką – samodzielnie rozwiązuje zagadki, nad którymi trzeba intensywnie myśleć, czym z kolei nie zawracają sobie głowy agenci FBI. Chubbie jest psem. No nie oszukujmy się: albo zrobiliby z niego tego, który musi na końcu wszystkim pomóc, bo bez niego nie daliby rady, albo byłby przygłupem, służącym tylko w komediowych aspektach. Tyle że jego sceny są potwornie żenujące, a nie śmieszne.

brian wysol, serial o agentach fbi, hot streets, adult swim, recenzja,

Drugą kwestią jest cały humor, którego w zasadzie nie ma. A jeśli już się trafi, to zasługuje tylko na miano cringeworthy. Niby jest to animacja dla dorosłych, ale żarty nieco gimnazjalne, na zasadzie „He, he, penis z brzucha!” lub w drugą stronę – dowcipy tak niesmaczne, że aż wstyd się zaśmiać.

Jednak postanowiłam, by jeszcze serialu nie skreślać, bo może, gdy już przyzwyczaję się do kreski i humoru, to dostrzegę w nim coś więcej. Mimo wszystko trailer wyglądał obiecująco.

Tylko uważajcie, żeby nie przegapić pilota, który ukazał się już w 2016 roku.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
5
Muzyka
7
Scenariusz
5
„Hot Streets”, mimo że pochodzi od tego samego twórcy, co „Rick and Morty”, jest jego mniej udanym kuzynem od dalekiej ciotki, który lubuje się w „The X-Files” i bawią go gimnazjalne żarty.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • soundtrack
  • postać Jen
  • interesujące, inne światy

Minusy

  • nieśmieszne, infantylne żarty
  • sztampowe postacie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Rick and Morty

Rick Sanchez, uzależniony od alkoholu naukowiec, wciąga w swoje szalone przygody Morty'ego, bardzo niepewnego siebie wnuka. Razem podróżują po innych galaktykach, …