Recenzja do: You (2018 )
Recenzje

W momencie, kiedy serial Grega Berlantiego i Sery Gamble debiutował na ekranie, nikt nie śmiał przypuszczać, że zdobędzie on tak wielką popularność. Produkcja okazała się międzynarodowym hitem, dlatego też niedziwny jest fakt, iż Netflix postanowił samodzielnie kontynuować historię nieobliczalnego Joego Goldberga. Czy drugiemu sezonowi „You” również można nadać miano satysfakcjonującego guilty pleasure? Przekonajcie się sami, a na pewno nie pożałujecie!

Nowy początek

W Nowym Jorku nie wszystkie wydarzenia przebiegły zgodnie z wolą naszego zaburzonego protagonisty, a ściślej rzecz ujmując – antagonisty. Beck odkryła mroczne sekrety swojego niedoszłego partnera. Natomiast jego pierwsza miłość Candace wróciła do gry i uświadomiła Joemu, że tak łatwo się jej nie pozbędzie. Jak poradzić sobie z wieloma problemami jednocześnie? Joe myśli nad tym przez chwilę, po czym wyjeżdża do Los Angeles. Czy jego decyzja okaże się słuszna i rozwiąże jego dotychczasowe zmartwienia? Oczywiście, że nie.

Nowy początek w obcym mieście początkowo wydaje się obiecujący. Joe postanawia zmienić tożsamość, dlatego też w Los Angeles próżno szukać starego Goldmana. Teraz głównym bohaterem produkcji jest Will, któremu bliżej do herosa niżeli do miejscowego stalkera zabijaki, aczkolwiek to tylko pozory. Joe w iście Gombrowiczowski sposób z jednej formy sprytnie wpada w objęcia kolejnej. Nie mija więc wiele czasu, kiedy to William spotyka na swojej drodze nową miłość, która – o zgrozo – nosi dźwięczne imię Love. Czy tym razem jego historia potoczy się inaczej, a prawdziwe uczucie zwycięży? Tę sprawę musicie zbadać sami, a ja nie zamierzam psuć wam zabawy. Więc przejdźmy do konkretów.

You, Review, Season 2, Sezon 2, Recenzja, Netflix, Penn Badgley, Victoria Pedretti

Dobry start

Pierwszy sezon „You” nie wyróżniał się nazbyt na tle innych produkcji telewizyjnych. Scenariusz czerpał pełnymi garściami z typowych schematów dramatycznych, jak i tych romantycznych. Fabuła była prowadzona po linii najmniejszego oporu, aby tylko doprowadzić do finalnego zbliżenia dwojga zakochanych. Jednakże siła tego serialu nie tkwiła i nadal nie tkwi w sposobie opowiadania historii, a raczej w opowiadanej historii. Tytuł stworzony przez Grega Berlantiego i Serę Gamble jako jedno z niewielu dzieł mainstreamu postanowił zmierzyć się z tematem toksycznego związku oraz niebezpiecznego i niestety coraz popularniejszego stalkingu. Oczywiście, nie obyło się bez drobnych potknięć, ale twórcom ostatecznie udało się zrealizować pierwszy koncept. Teraz przyszedł czas na drugi, który paradoksalnie jest tym trudniejszym i bardziej wymagającym.

You, Review, Season 2, Sezon 2, Recenzja, Netflix, Penn Badgley, Victoria Pedretti

Przeciętny półmetek

W Los Angeles wszystko zaczyna się komplikować. Pierwsze odcinki drugiego sezonu nieświadomie, a przynajmniej taką mam nadzieję, odtwarzają rozwiązania fabularne, które niegdyś już miały miejsce, tyle tylko, że w Nowym Jorku. Dlatego też początek opowieści jest zaskakująco nużący, a akcja rozwija się dopiero w drugiej połowie serialu. Zresztą, bohaterowie „You” nie są lepsi pod tym względem i przez większość epizodów tego sezonu dane jest nam obserwować pod względem charakterologicznym płaskie i nieciekawe postaci.

Zaryzykowałbym stwierdzeniem, iż podczas seansu brakowało mi dynamicznych bohaterów, którzy dysponowaliby więcej niżeli jedną cechą główną. Niestety, ale jeden, czy dwa plot twisty nie wystarczą, aby stworzyć wielowymiarowego protagonistę. Dopiero w końcówce sezonu, pisząc enigmatycznie, coś rusza do przodu i sprawia, że widz na nowo zaczyna interesować się perypetiami zabójczego sprzedawcy książek z Nowego Jorku. Przyznam, że nie jest to najłatwiejsza sztuka, ponieważ twórcy robią wszystko, aby uczynić Willa postacią nijaką, po prostu nieciekawą. Dostajemy więc zazwyczaj niepotrzebne retrospekcje z dzieciństwa, a na dodatek jesteśmy natarczywie raczeni przemyśleniami mężczyzny, bez których naprawdę dalibyśmy sobie radę.

You, Review, Season 2, Sezon 2, Recenzja, Netflix, Penn Badgley, Victoria Pedretti

Jeśli martwicie się o poziom aktorski produkcji, to możecie być spokojni. Penn Badgley nadal sprawdza się w roli zaburzonego stalkera. Mimika, mowa i gesty aktora w pełni oddają postać, którą przyszło mu grać. Tym razem główną partnerką Badgleya jest Victoria Pedretti, która przejęła funkcję niegdyś pełnioną przez Elizabeth Lail (serialowa Beck). Trudno mi ocenić, czy Victoria jest lepszą aktorką od Elizabeth, ale z czystym sumieniem mogę przyznać, że z postacią Love łatwiej się zżyć niżeli z Beck. Chociaż warto zaznaczyć, iż Victoria Pedretti na swoim koncie ma rolę w najnowszym filmie samego Quentina Tarantino. Pojawiający się w nowej serii bohaterowie drugoplanowi, są nieźli, jednak brakuje tutaj „perełek” na miarę postaci z pierwszego sezonu. Gdzie jesteś, Paco?

Audiowizualnie produkcja spełnia normy i nie wyróżnia się na tle innych serialowych tytułów. Soundtrack stoi na całkiem przyzwoitym poziomie, ale brakuje w nim utworów, które mogłyby pozostać w naszej pamięci na dłużej. Chociaż i tak jest przyjemniej niż w pierwszym sezonie, którego ścieżka dźwiękowa była momentami bezpłciowa.

You, Review, Season 2, Sezon 2, Recenzja, Netflix, Penn Badgley, Victoria Pedretti

Nie jest źle, ale dobrze też nie...

Jak to bywa w bezwzględnym świecie serialowych kontynuacji, dostaliśmy ten sam tytuł podany kolejny raz tylko, tyle że w innym sosie i trochę w innym opakowaniu. Czy to źle? Jeden rabin powie, że tak, a drugi nie. Osobiście uważam, że twórcom „You” udało zachować się najważniejsze założenie tytułu, ale przy okazji nie wyszło im stworzenie czegoś oryginalnego. Przez większą część drugiego sezonu towarzyszyło mi uczucie, które podpowiadało, że gdzieś już widziałem te wszystkie elementy. Zarówno dobre, jak i złe. Mimo wszystko sądzę, że jeśli pierwsza odsłona przypadła wam do gustu, to i teraz się nie zawiedziecie. Serial Grega Berlantiego i Sery Gamble można nadal nazywać guilty pleasure, aczkolwiek w tym wypadku otrzymaliśmy mniej serialowej przyjemności, niż mogliśmy się spodziewać.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix!

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
Sądzę, że jeśli pierwsza odsłona przypadła wam do gustu, to i teraz się nie zawiedziecie. Serial Grega Berlantiego i Sery Gamble można nadal nazywać guilty pleasure, aczkolwiek w tym wypadku otrzymaliśmy mniej serialowej przyjemności, niż mogliśmy się spodziewać.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • Penn Badgley i Victoria Pedretti;
  • Druga połowa sezonu;

Minusy

  • Pierwsza połowa sezonu;
  • Płaskie i nieciekawe postaci;
  • Początek sezonu, to powtórka z rozrywki;
  • Często niepotrzebne retrospekcje z dziecińśtwa;

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

You

Joe to sprytny menadżer księgarni, który zakochuje się bez opamiętania w swojej klientce, Beck. Z czasem mężczyzna zaczyna mieć chorą obsesję na jej punkcie, robiąc …


Aktualności