Recenzja do: Dark (2017 )
Recenzje

Serial „Dark” to pierwsza niemieckojęzyczna produkcja Netflixa w reżyserii Barana bo Odary i Jantje Friese, której (na szczęście) bliżej do kina europejskiego niż amerykańskich, wysokobudżetowych produkcji. Na pierwszy rzut oka to klasyczny kryminał – w małym miasteczku Winden ginie bez żadnego śladu chłopiec, a po nim kolejny. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w pobliżu znajduje się elektrownia atomowa, jedyna w Niemczech, jak podaje lokalne radio, działająca bezawaryjnie od momentu jej powstania w 1960 roku. Nie bez znaczenia jest również to, że podobne zniknięcie miało już miejsce 33 lata wcześniej, w jednej z tych samych rodzin. 

Nie-nostalgia

Pierwsze relacje, jakie słyszałam na temat „Dark”, porównywały go do hitu z poprzedniego roku – „Stranger Things”. Nie będę odwoływać się to tego serialu, bo nie widzę takiej potrzeby. Jeśli miałabym wskazać pierwsze skojarzenia filmowe, to byłyby to raczej takie tytuły jak „Twin Peaks”, „True Detective” czy „Carnivàle”. Zdecydowanie bliżej też „Dark” do nurtu nordic noir czy rozprawki filozoficznej niż skierowanemu także do młodszego widza „Stranger Things”. Porównania takie biorą się głównie z osadzenia czasu akcji w latach 80., lecz nostalgia w przypadku „Dark” ma raczej gorzki smak. Nad mieszkańcami Winden krąży widmo awarii reaktora w Czarnobylu, nastolatki noszą kurtki z napisem „No Future”, a pracownik kostnicy w rozmowie z policjantem przywołuje postać Freddy’ego Kruegera. Nawet nastoletnie miłości wyglądają zupełnie inaczej niż trzymanie się za ręce na szkolnym balu. Jedynymi elementami, które nieco łagodzą tę gorycz, są batoniki „Raider” i świetna muzyka. 

Na jednej z lekcji, w której uczestniczą serialowi nastolatkowie, analizowana jest powieść klasyka literatury niemieckiej J. W. Goethego „Powinowactwa z wyboru”. Przy tej okazji nauczyciel omawia pojęcie symetrii i definiuje ją jako rodzaj dwudzielności z osią środka, w której odbija się powtórzenie. Symetria jest kluczowym terminem w fabule „Dark”, a lustrzane odbicia pojawiają się także w czołówce produkcji. Obrazy – fragmenty scen – migają jak w kalejdoskopie, a w tle pobrzmiewają dźwięki piosenki „Goodbye” zespołu Apparat (z udziałem Soap&Skin). Muzyka jest mocną stroną serialu. Uwagę zwracają nie tylko utwory znane z końca wieku XX i początku kolejnego, ale także oryginalne, minimalistyczne kompozycje Bena Forsta. Podsycają gęstą i lepką atmosferę, nie pozwalają widzowi odetchnąć.

Gatunkowo serial łączy w sobie cechy kryminału, thrillera i science fiction. Jest nakręcony w surowym, skandynawskim stylu. Zdjęcia są oszczędne, realistyczne, zachowują stonowaną kolorystykę i tworzą spójną całość nawiązującą do tytułu. Praca kamery nie jest jednak statyczna czy zachowawcza. Nie nudzi – począwszy od bliskich, intymnych zbliżeń twarzy po nakręconą na jednym ujęciu scenę z życia rodzinnego Nielsenów z pierwszego odcinka. 

Na wyróżnienie zasługuje również obsada. Szczególnie trafnie zostali dobrani aktorzy grający role tych samych osób, w różnych odstępach czasu (zwłaszcza Ulricha i Hannah). Łączy je fizyczne podobieństwo i szczegółowo odwzorowany sposób zachowania. To, że nie jesteśmy opatrzeni z twarzami aktorów, to też zdecydowanie zaleta produkcji. Widzowie spoza granic Niemiec, nieznający miejscowych aktorów, mogą się cieszyć świeżym efektem castingu. 

Puzzle

Widz od samego początku jest bombardowany licznymi, rozbudowanymi wątkami fabularnymi i może czuć się przytłoczony dużą liczbą postaci. Zmieniają się one jak w kalejdoskopie, ale każda z nich jest znacząca. Trudno powiedzieć, że jedna z nich jest głównym bohaterem, to raczej cała społeczność Winden. Czasem trudno jest nadążyć za tokiem fabuły i wzajemnych powiązań między bohaterami. Jest to szczególnie uciążliwe w przypadku zmiany perspektyw czasowych. Zwrot wydarzeń następuje co 33 lata – w roku 1953, 1986 i 2019. Jeśli chcecie zrozumieć w pełni wzajemne relacje pomiędzy bohaterami, zdecydowanie polecam stworzenie drzew genealogicznych rodziny Nielsenów, Dopplerów, Tidemannów i Kahnwaldów. Twórcy nie zawsze służą nam nicią Ariadny – czasem pozwalają się zagubić w labiryncie zagadek. Nie jest to serial dla masowego widza, niektórzy mogą poczuć się zmęczeni i znużeni po kilku odcinkach intensywnego śledzenia akcji.

Kiedyś widziałam taką układankę, podobno najtrudniejszą na świecie, przedstawiającą fragment tęczy. Jeden z bohaterów „Dark” mówi, że czuje się jak część puzzli, których nie rozumie. Zaczynając oglądanie serialu, możecie wyobrazić sobie, że podejmujecie pracę nad taką układanką. Każdy z bohaterów jest jak jej fragment nierozumiejący całości, a waszym zdaniem jest jej złożenie. Z czasem puzzle zaczynają wskakiwać na właściwe miejsca, całość nabiera zrozumiałych kształtów, choć jest to żmudny i wymagający skupienia proces. Nie spodziewajcie się jednak, że na końcu ukaże wam się tęcza. Twórcy serialu mają na to zgoła inny pomysł. 

„Dark” ma cechy dramatu rodzinnego. Czy może być większa tragedia niż zaginięcie członka rodziny, szczególnie dziecka? Obawa o jego los, niepewność co do tego, czy w ogóle żyje, czy dzieje mu się krzywda ze strony innego człowieka, może doprowadzić bliskich na granice szaleństwa. Taka trauma nie pozwala normalnie funkcjonować – niszczy rodzinę, dla której pozytywne poradzenie sobie ze stratą czasem bywa niemożliwe. „Dark” z jego dramatyzmem i rozbudowanymi wątkami rodzinnymi jest bliski skandynawskiej sadze rodzinnej. Nie bójcie się jednak nudnej, linearnej opowieści. Sięgniemy głęboko, do samych korzeni rodów z Winden, by przekonać się, jak ich przeszłe losy wpływają na czas teraźniejszy i przyszłość. Jednak, jak się okaże, czas jest tutaj pojęciem względnym, zaburzone jest również pojmowanie przyczyny i skutku. Otóż nie tylko przeszłość wpływa na przyszłość, ale wskutek pewnych zaburzeń, dzieje się również odwrotnie.

Wstęga Möbiusa i grzech pierworodny

Zakorzenieni w Winden członkowie jego społeczności rzadko opuszczają miasteczko na zawsze, niewiele też osób przybywa do niego z zewnątrz. Choć marzeniem wielu z nich jest wyrwanie się z tego ciasnego i dusznego miejsca, to uparcie w nim tkwią, pogrążając się w coraz większym grzechu i zatraceniu. Prawie każdy z nich ma swoje tajemnice, dopuszcza się zdrad i prezentuje innym zafałszowany obraz siebie. Jeden z głównych bohaterów – Ulrich – określa to w ten sposób: „Moje życie jest dokładnie przeciwnością tego, czym miało być”. No właśnie, ale czy losy mieszkańców Winden są w pełni wynikiem ich własnych działań? Czy całkowicie odpowiadają za swoje postępowanie? Los każdego z nas jest wpisany w ścieżki życiowe ludzi, którzy nas otaczają. Choć czasem w swojej bezradności i w swoim bólu chcemy wyrwać się przeznaczeniu, to często okazuje się to niemożliwe. Kroczymy po wstędze Möbiusa, która nie ma ani początku, ani końca i za każdym razem prowadzi nas w te same miejsca. Traumatyczne losy czterech rodzin są połączone ze sobą nierozerwalnym węzłem, a bohaterowie, jak w antycznym dramacie, wydaje się, że są skazani na swój los.   

Serial jest wciągający, niepokojący i prowokujący do wielu przemyśleń. Na pewnym etapie rozwoju każdy człowiek poszukuje odpowiedzi na fundamentalne pytania. Skąd wzięły się czas, przestrzeń i materia? Czy coś istniało przed Wielkim Wybuchem? Co było pierwsze – jajo czy kura? Czy znajdziemy na nie odpowiedź w tym serialu? Niekoniecznie. Liczne refleksje dotyczące pojmowania czasu bywają przegadane i nie zawsze dużo wnoszą do rozumienia wydarzeń. Znaczenie lepiej wypadają biblijne nawiązania i poszukiwania odpowiedzi na pytanie o źródło zła. Wszystkie grzechy mają swój początek w tym jednym –  pierworodnym. Każdemu człowiekowi zdarza się taka sytuacja, w której chciałby cofnąć czas, naprawić zło, które wyrządził albo zapobiec czynom innego człowieka. Zmiana biegu wydarzeń jest nęcącym pomysłem, ale czy najlepszym? Jak daleko musielibyśmy się cofnąć, żeby zniwelować wszystkie grzechy gatunku ludzkiego? Czy to boski, czy raczej diabelski pomysł? 

Małe miasteczka z działającą w pobliżu tajemniczą, zamkniętą dla zwykłego śmiertelnika instytucją mogły wam się znudzić, jednak w przypadku „Dark” nabiera ona innego znaczenia. Po awarii reaktora w Czarnobylu wydawało się, że świat zmierza ku końcowi. Ludzie nie chcieli wychodzić na ulice podczas deszczu, bo bali się jego radioaktywnego działania. W ich wyobrażeniu był jak plaga egipska. Po dziś dzień elektrownie atomowe budzą w ludziach lęk. Wystarczy chwila utraty kontroli, a znany świat może lec w gruzach. Podskórnie wyczuwamy strach mieszkańców Winden przed elektrownią – ten skierowany ku realnemu zagrożeniu i przyjmującemu nadprzyrodzoną postać.

Dobrze budowana, angażująca historia skłania do oglądania serialu w formie binge-watchingu i jest świetnym wyborem na śnieżny, zimowy wieczór. Zdecydowanie polecam ją miłośnikom podróży w czasie, osobom interesującym się astrofizyką i teorią czarnych dziur oraz wszystkim tym, który lubią zawiłe historie z drugim dnem. Nie wszystkie zagadki zostają wyjaśnione, choć być może rokuje to dobrze na przyszłość i producenci pozostawiają otwarte wątki na kolejne sezony. Netflix, stawiając na lokalną produkcję, nie popełnił błędu. Serial zachowuje europejski charakter, ale z powodzeniem może przyjąć się na rynku globalnym.  

„Dark” miał premierę wszystkich 10. odcinków 1 grudnia na platformie Netflix. 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
8
Serial spodoba się osobom lubiącym angażujące i rozbudowane historie z drugim dnem. Nie należy jednak oczekiwać szaleńczego tempa akcji, raczej chłodnej, mrocznej opowieści rodem z kina skandynawskiego.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • minimalistyczna estetyka
  • dobra obsada
  • klimatyczna, nienarzucająca się muzyka
  • ciekawa, angażująca historia
  • mroczny, gęsty klimat

Minusy

  • skomplikowane relacje między postaciami
  • brak wyjaśnienia wszystkich wątków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Dark

Serial skupia się na zniknięciu dwójki dzieci w małym niemieckim miasteczku, w którym koncepcja czasu została wywrócona do góry nogami. Zagadką w tym przypadku nie jest to, kto porwał dzieci... lecz kiedy.