2
Recenzja do: Wild Wild Country (2018 )
Recenzje

Czy zdarzyło się wam kiedyś usłyszeć prawdziwą historię, która brzmiałaby mniej prawdopodobnie niż najbardziej pokręcony fabularnie film? Historię tak nierealną, że mało kto by w nią uwierzył? Taka właśnie jest filmowa opowieść o niezwykłym miasteczku Rajneeshpuram w stanie Oregon (USA). Powstało ono z niczego, pośrodku pustkowia, ale szybko stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych miejsc świecie.

Bhagwan Shree Rajneesh

„Wild Wild Country” to serial dokumentalny poświęcony amerykańskiemu epizodowi życia wspólnoty zgromadzonej wokół ekscentrycznego mistyka – Bhagwana Shree Rajneesha. O nim samym niewiele dowiecie się z tego dokumentu, wiele faktów z jego życia owianych jest tajemnicą. Wiadomo, że urodził się w roku 1931 w Indiach. Był nauczycielem, mistrzem duchownym, założycielem religijnego ruchu Neo-Sannyas. Nie był wyznawcą żadnej konkretnej religii. Wierzył w wolność, rozwój duchowy, nieskrępowany seks, radość, siłę medytacji (zwłaszcza tzw. medytacji dynamicznej, działającej jak katharsis) oraz twórczej ekspresji. W przeciwieństwie do wielu przywódców religijnych, nie odrzucał bogactwa i nie stronił od luksusu. Miał obsesję na punkcie rolls-roysów (miał ich około 90) oraz rolexów. Zmieniał też swoje imiona. Dla ułatwienia będę posługiwać się dwoma z nich – Bhagwan Shree Rajneesh oraz Osho. Zyskał też przydomek „sex guru” lub „guru ludzi bogatych”. Przez większość życia nauczał i tworzył w Indiach, ale wskutek splotu różnych wydarzeń przeniósł swoją działalność z indyjskiej Puny na liczące 25 tys. hektarów rancho The Big Muddy w Wasco County (stan Oregon).

Wild wild country, Netflix, recenzja, dokument, serial dokumentalny

Ziemia obiecana

Miasteczko powstało od podstaw, wszystko zostało zaprojektowane i zbudowane przez członków komuny. Znudzeni dotychczasowym życiem trzydziestolatkowie, doświadczeni życiowo i zawodowo, ale zarazem na tyle młodzi, żeby uwierzyć, że mogą spełnić utopijne marzenie o nastawionej pokojowo wspólnocie, zaczęli budować swój nowy dom. Wierząc, że znaleźli ziemię obiecaną, tworzyli od podstaw komunę, która z złożenia miała być ich rajem na ziemi. Budowa miasta rozpoczęła się w 1981 roku i przebiegała bardzo sprawnie. Jednak na przypadający w tym czasie okres Rajneesh milczał i nie wygłaszał nauk dla zgromadzonych wokół niego osób. Nie zmieniło to faktu, że członkowie komuny działali bardzo efektywnie bez bezpośredniego przywództwa swojego mistrza i było o nich głośno nie tylko w stanie Oregon, ale i w całych Stanach Zjednoczonych.

Wild wild country

Był to niezwykle burzliwy czas. Głównym problemem, jaki napotkali członkowie wspólnoty, był opór i niechęć ich sąsiadów. Trudno powiedzieć, jaka była tego bezpośrednia przyczyna. Zapewne wystarczyło to, że byli jak obcy wrzuceni pośrodku scalonej ze sobą społeczności. Jak UFO w ludzkiej skórze, wzbudzające ciekawość i strach jednocześnie. Dokument nie opowiada się jednoznacznie po żadnej ze stron. Czy odmienne obyczaje, rzucający się w oczy strój czy wyraz oczu wystarczą, by postrzegać drugiego człowieka jako wroga? Historia uczy nas, że niestety czasem tak. Jednak sannjasinowie (tak nazywali siebie członkowie wspólnoty) nie pozostali im dłużni. Konflikt stawał się coraz bardziej zacięty i ocierał się nie tylko o władze stanowe, ale zataczał coraz szersze kręgi. O ile oglądając „House of Cards” zapewne przyzwyczailiście się do wyrafinowanych sposobów manipulacji i gry politycznej, o tyle działania członków komuny mogą was zadziwić i  wzbudzić niedowierzanie swoją absurdalnością. Mieli dziwne pomysły, choć część z nich okazała się skuteczna. Warto choćby wspomnieć, że byli oni autorami jednego z największych ataków bioterrorystycznych w USA.

Kim jest Sheela?

O ile oglądając dokument nie poznacie bliżej samego Rajneesha, o tyle kilku z wyznawców wypowiadających się w dokumencie będziecie mogli zrozumieć dużo lepiej. Warto obejrzeć tę pozycję choćby dla dwóch kobiet, które odegrały niebagatelną rolę w historii swojej społeczności.

Jedną z najbardziej magnetyzujących postaci, niejednoznaczną i fascynującą, była kobieta z najbliższego kręgu Osho – Ma Anand Sheela oraz członkini komuny – Ma Shanti B (Jane Stork). Zacznijmy od samej Sheeli. Poznała Rajneesha jako 16-latka i od pierwszej chwili zadeklarowała mu swoje oddanie. Obserwując to, jak kształtowały się jej uczucia, można odnieść wrażenie, że było to silne zauroczenie balansujące na granicy szaleństwa. Takie, które góry przenosi. W tym przypadku nie do końca jest to metafora. Pełniąca funkcję osobistej sekretarki Osho, Sheela miała ogromny wpływ na budowę miasta (podczas jego tworzenia kobiety nie unikały prac fizycznych), a w późniejszym czasie była gotowa zrobić dla swego mistrza dosłownie wszystko. W wielkich, pięknych, brązowych oczach znajdziecie odbicie ogromnego uczucia, ale też bezwzględność i zuchwałość. Nie odbiorę wam przyjemności dowiedzenia się, do jakich czynów może posunąć się młoda kobieta o niezwykle silnej osobowości, działająca w imię miłości do mistrza. Nie wyjawię również, czy była to miłość tragiczna, czy zakończyła się happy endem. Możecie się jednak domyślać, że z wielkich uczuć zwykle rodzą się wielkie kłopoty, w których uczestniczyła również druga ze wspomnianych przeze mnie bohaterek dokumentu. Oglądając go zastanawiałam się, czy Rajneesh zasłużył na tak oddanych mu ludzi. Choć działania Sheeli najłagodniej można nazwać kontrowersyjnymi, to broniła swojego nauczyciela i pozostałych członków komuny jak lwica, nie cofając się przed niczym. Siła tej delikatnej na pozór kobiety jednocześnie fascynuje i przeraża.

Wild wild country, Netflix, recenzja, dokument, serial dokumentalny

Dlaczego tak bardzo podobał mi się ten dokument?

Dokument zestawia ze sobą wiele archiwalnych zdjęć i filmów z wywiadami przeprowadzonymi współcześnie. Słuchamy bliskich Osho osób, które w latach swojej młodości przeżyły wielką przygodę. Ta, dla niektórych z nich, przybrała zaskakujący i dramatyczny obrót. Początkowo oglądając ich siwiejące głowy, wsłuchując się w łagodne i spokojne głosy, nie domyślicie się, jakie były z nich ziółka!

W dokumencie pojawiają się też inne, często bardzo znane postaci. Baghwan na przełomie lat 70. i 80. dorównywał popularnością muzykom rockowym, przyciągał śmietankę towarzyską. Ludzie lgnęli do niego, a on lgnął do tych, którzy mieli pieniądze. Wśród najbliższych mu osób znalazła się żona jednego z producentów „The Godfather”, zaś po drugiej stronie stał współtwórca firmy Nike.

Jednym z najbardziej zadziwiających faktów jest to, z jak ogromną czułością i oddaniem wypowiadają się byli członkowie wspólnoty o Osho i jak wielka jest ich tęsknota za czasami przynależności do komuny. Trudno w to momentami uwierzyć, gdy zna się kulisy całej jej historii. Jednak ich łzy są szczere. Można uwierzyć, że pomimo ogromnego zamieszania i niebezpiecznych wydarzeń, których byli świadkami, były to najpiękniejsze lata ich życia. Pełne wyzwolenia, wolnej miłości i poddania się naukom przewodnika duchowego. Wielu intelektualistom znudzonym tradycyjnym stylem życia pozwoliły one nadać sens ich istnieniu, a i teraz współczesny widz może poczuć ukłucie zazdrości, widząc błogi uśmiech na twarzach sannjasinów.

„Wild Wild Country” ogląda się bardzo lekko. Wciągająca jest nie tylko sama historia, przed ekranem skutecznie trzymają nas kolorowi jak ptaki bohaterowie i wpadająca w ucho muzyka. Jest ciekawie, barwnie i niezwykle zaskakująco. Zapewne niektórzy mogą czekać na pikantne opowieści o odważnych zachowaniach erotycznych sannjasinów, innych przyciągną rozgrywki polityczne, a inni, podobnie jak ja, będą przecierać oczy ze zdumienia obserwując nieco naiwne, ale nietracące na niebezpieczeństwie pomysły utrzymania komuny.

Wild wild country, Netflix, recenzja, dokument, serial dokumentalny

Największą wartość, jaką dostrzegam w „Wild Wild Country”, jest obiektywizm twórców i nieopowiadanie się po żadnej ze stron. To trudna sztuka. Łatwo byłoby przedstawić komunę jako sektę i operować niewygodnymi dla niej faktami. Zło, seks, manipulacje i przemoc zawsze przyciągają widzów. Tym razem autorzy nie posłużyli się tymi prostymi zabiegami i każdemu oddali głos. 

Współczesność

Jak na ironię, obecnie na terenie dawnego Rajneeshpuram działa organizacja „Young Life”, zrzeszająca młodych ludzi głęboko wierzących w nauki Jezusa Chrystusa i kultywujących celibat wśród młodzieży. Miejsce to przypomina kurort, ale na filmach reklamujących wyjazdy wakacyjne do niego, młodzi ludzie tak samo śmieją się, tańczą i skaczą do wody jak ich poprzednicy z lat 80.

Kult Osho nie zginął. Na całym świecie istnieją ośrodki propagujące jego nauki. W Polsce działa Fundacja Przyjaciół Osho, jednak jest ona określana jako sekta.  

Serial (6 odcinków) można oglądać na platformie Netflix.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
9
Serial dokumentalny o komunie założonej przez Bhagwana Shree Rajneesha – pochodzącego z Indii mistyka i przywódcę duchowego. Prawdziwe i skomplikowane losy jej członków pochłoną każdego widza i nie pozwolą oderwać się od ekranu.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • niezwykle ciekawa historia przedstawiona z wielu punków widzenia
  • dogłębnie przeprowadzone rozmowy zarówno z członkami komuny, jak i ich sąsiadami
  • ciekawe materiały archiwalne
  • historia trzymająca w napięciu do ostatniej chwili

Minusy

  • zbyt mało faktów dotyczących Bhagwana Shree Rajneesha
  • niewielka ilość informacji o założeniach religijnych i filozoficznych ruchu

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Wild Wild Country

Serial dokumentalny. Lider kontrowersyjnej sekty buduje w głębi pustyni w Oregonie miasteczko, co szybko napotyka się z wielką niechęcią sąsiadów. Sprawy coraz …