Recenzja do: Big Little Lies (2017 )
Recenzje

Pierwszy sezon „Big Little Lies”od stacji HBO okazał się ogromnym hitem. Świetna obsada, dobrze zbudowane relacje między bohaterami, świetne zdjęcia, muzyka i aura tajemniczości w tle. Kto zabił i przede wszystkim kogo? Jak do tego doszło? Co się właściwie stało? Widzowie przy każdym odcinku zadawali sobie te podstawowe pytania, a odpowiedzi uzyskali dopiero w wielkim finale. Jestem trochę zawiedziony, gdyż wolałbym zakończenie otwarte niż wyłożenie na tacy wszystkich faktów bez cienia wątpliwości. Niemniej jednak to kawał świetnego serialu obyczajowego, który ogląda się z wypiekami na twarzy. Teraz produkcja powraca z kolejnymi kłamstewkami, a wraz z nimi nowa bohaterka – Mary Louise, matka Perry'ego, grana przez Meryl Streep. Czy drugi sezon jest w ogóle potrzebny i czy nazwisko wielkiej aktorki to jedynie próba przyciągnięcia widzów przed ekran?

Witamy z powrotem w Monterey

Szczerze mówiąc koncepcja drugiej odsłony była dla mnie niepotrzebnym przedłużaniem świetnego serialu i jedynie skokiem na kasę. Cała historia została przekazana od A do Z, wątki pozamykane, więc nie widziałem sensu kontynuacji i bałem się o jakość. Z ciekawości postanowiłem jednak rzucić okiem na pierwszy odcinek drugiego sezonu i jestem pozytywnie zaskoczony! Ponownie chcę zostać w Monterey na dłużej. To co prawda dopiero początek, ale już widać w jakim kierunku będzie zmierzać ta część historii. Kłamstewka nadal będą ważną częścią serialu, z tą różnicą, że tym razem my, widzowie, znamy wielką tajemnicę. Staniemy się cichymi obserwatorami jak Mary Louise będzie chciała dociekać prawdy w jaki sposób zginął jej ukochany syn. I czy po drodze dowie się jaki był naprawdę? To ciekawy punkt wyjścia i świetne pokazanie nie tylko jak pozmieniały się nasze bohaterki, ale przede wszystkim relacje między nimi. Będą musiały trzymać się razem i wspierać, aby prawda nie wyszła na jaw. I pomimo tego, że Perry'ego już z nami nie ma, to nadal czujemy jego obecność. Nawet po śmierci nie daje o sobie zapomnieć, szczególnie Celeste. Jest nadal tak bardzo obecny w jej życiu, że ta nie może spać po nocach i budzi się z krzykiem, co wzbudza zainteresowanie jej teściowej…

Witamy Meryl Streep!

A już wiadomo, że bohaterka grana przez Meryl Streep zamiesza w życiu naszych pięciu kobiet. Twórcy faktycznie mają pomysł na jej postać i dzięki niej koncepcja drugiego sezonu nabiera sensu. Mary Louise jest bezkompromisowa, cyniczna, pewna siebie i chcąca kontrolować wszystko wokół siebie. Ona nie tylko przyjechała pomóc Celeste – to bardziej pretekst, aby przeprowadzić swoje śledztwo. Chce za wszelką cenę dowiedzieć się prawdy, więc nasze podejrzane mają czego się bać, bo starsza kobieta nie wygląda na taką, co odpuszcza. Oczywiście ogromna w tym zasługa Meryl Streep, która idealnie wciela się w despotyczną teściową. Nominacje do Emmy oraz Złotych Globów to tylko formalność. Oczywiście reszta obsady w dalszym ciągu lśni na srebrnym ekranie i wcale nie zostaje zepchnięta na dalszy plan. One nadal są fundamentem serialu, a Meryl tylko uzupełnia lukę w murze pod Alexandrze Skarsgardzie.

Witamy Wielkie Kłamstewka w nowej odsłonie!

Twórcy nie kopiują koncepcji z pierwszego sezonu – to jednocześnie kontynuacja, w której czuje się dobrze znany klimat, ale inne podejście do motywu kłamstwa, tajemnicy i budowaniu intrygi. Tym razem mamy szansę kibicować, obierać strony, a batalia między kobietami na pewno będzie emocjonująca. U naszych bohaterek w międzyczasie na pewno dużo będzie się działo i choć niektóre wątki są nieco schematyczne i powtarzalne, to w dalszym ciągu serial będzie nas w magiczny sposób hipnotyzował. To również ciekawe spojrzenie na aspekt śmierci Perry'ego – jak sobie radzić z traumą, jak przechodzić lub udawać żałobę. Większość naszych bohaterek to twarde charaktery i nie dają po sobie poznać, co im siedzi w głowie, ale to tykająca bomba. Nie ważne czy ktoś zasługiwał na taki los czy nie, to straszny czyn, który musi odbić się na psychice człowieka. I jestem ciekaw jak będą sobie z tym radzić, jak ukrywać, przede wszystkim przed bliskimi oraz węszącą Marie Louise. Jedno jest pewne – gra się rozpoczęła, a ja chętnie będę w niej uczestniczył, bo druga odsłona zapowiada się na równie elektryzującą, co pierwsza.

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
10
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
8
Po bardzo dobrym premierowym sezonie „Big Little Lies” nie czułem sensu, aby dalej kontynuować tę historię. Jednak po pierwszym odcinku zapowiada się, że będzie warto! Nowa bohaterka, grana przez Meryl Streep, wprowadzi dużo chaosu do produkcji, a nasze dziewczyny będą musiały się nieco nagimnastykować, aby ukryć prawdę. Coś czuję, że to będzie bardzo dobry sezon.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • dobry pomysł na kontynuacje pozornie zamkniętej historii
  • Meryl Streep i jej postać
  • relacje między bohaterkami
  • w dalszym ciągu to kawał dobrego serialu obyczajowego

Minusy

  • niektóre z wątków pobocznych są nieco schematyczne i powtarzalne

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności