Recenzja do: What/If (2019 )
Recenzje

Netflix nie boi się angażować do swoich projektów aktorów z najwyższej półki. W pierwszym oryginalnym serialu platformy mieliśmy okazję zobaczyć samego Kevina Spaceya, który w „House of Cards” wcielił się w rolę bezwzględnego Francisa Underwooda. Nierzadko wybór znanej i powszechnie lubianej obsady można potraktować jako zapowiedź przyszłego sukcesu danego tytułu. Jeśli chodzi o „What/If”, to głównym wabikiem promującym serial jest Renée Zellweger, która w produkcji pełni rolę antagonistki. Aczkolwiek czy na pewno jedno głośne i cenione nazwisko jest w stanie zrekompensować wszystkie inne minusy? Przekonajcie się!

Za wszelką cenę

Lisa Donovan jest kobietą, która zawsze miała pod górkę. W wieku trzech lat straciła swoich najbliższych, a tym samym została sierotą. Na szczęście przewrotny los uśmiechnął się do Lisy i adoptowała ją niania. Lisa nie tylko zyskała nową rodzinę, ale także została starszą siostrą Marcosa (Juan Castano) oraz Emilii. Niestety życie bywa podłe, a szczęście nigdy nie trwa długo, toteż u przybranej siostry Lisy zdiagnozowano nieuleczalną chorobę, na skutek czego niestety zmarła. Wydarzenie to bezpośrednio wpłynęło na kształt dorosłego życia głównej bohaterki. Lisa postanowiła studiować przedmioty przyrodnicze, aby założyć firmę, której głównym celem jest pokonanie śmiertelnej choroby. W międzyczasie poznała chłopaka swoich marzeń – Seana (Blake Jenner) – i związała się z nim.

W momencie, w którym poznajemy parę, są najszczęśliwszymi młodymi dorosłymi w całej Ameryce, a może nawet i na świecie. Niestety ich nieskazitelny związek zostaje wystawiony na próbę, kiedy Anne Montgomery składa Lisie propozycję nie do odrzucenia. Czy Lisa i Sean zaryzykują, biorąc udział w brutalnej grze Anne? Czy Sean zgodzi się spędzić z Anne 24 godziny w jej apartamentowcu?

Renée Zellweger, What/If, Recenzja, Miniserial, Netflix, Review,

W wieku 50 lat chciałbym być jak Renée Zellweger

Jeśli czytaliście naszą recenzję przedpremierową, to wiecie, że byliśmy zachwyceni Renée Zellweger i w tym aspekcie nic a nic się nie zmieniło. Amerykańska aktorka jest najjaśniejszym punktem produkcji, a kiedy pojawia się na ekranie, to serial automatycznie staje się ciekawszy, a poziom wypowiadanych dialogów niespodziewanie wzrasta.

Niestety, ale kiedy postać Anne Montgomery znika i zamiast niej pojawiają się inni bohaterowie, to produkcja sobie nie radzi. Choć w pierwszych odcinkach walka Lisy i Seana z demonami przeszłości mogła się podobać, to wraz z każdym kolejnym epizodem jest coraz gorzej, aż w pewnym momencie ma się ochotę wyłączyć „What/If”, bo ileż można słuchać o rozterkach emocjonalnych, które rozwiązałaby tak naprawdę jedna szczera rozmowa pomiędzy małżeństwem. Jane Leavy, która wciela się w postać Lisy, ma potencjał i to widać, aczkolwiek została obsadzona w roli, która nie pozwala jej spełnić się aktorsko, a my jesteśmy świadkami, jak twórcom produkcji udało się zmarnować drzemiący w niej talent.

Renée Zellweger, What/If, Recenzja, Miniserial, Netflix, Review,

Audiowizualne cudeńko

Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają i jeśli chodzi o aspekt audiowizualny, to „What/If”, podobnie zresztą jak inne produkcje Netflixa, trzyma wysoki poziom, a lokalizacje prezentowane w produkcji wyglądają naprawdę zjawiskowo. Jeśli chodzi o muzykę, to w serialu usłyszymy sporo utworów, które zostaną z nami na dłużej. Odkąd obejrzałem pilot, to w mojej głowie cały czas przewija się jeden z kawałków zespołu Backstreet Boys, toteż soundtrack produkcji zasługuje na szczególną pochwałę.

Renée Zellweger, What/If, Recenzja, Miniserial, Netflix, Review,

Guilty pleasure najwyższej klasy

Muszę przyznać, że w momencie, kiedy miałem okazję obejrzeć przedpremierowo pierwsze cztery epizody „What/If”, to produkcja spodobała mi się i sprawiła, że miałem ochotę na więcej. Jednak wraz z premierą wszystkich odcinków zawiodłem się. Byłem przekonany, że twórcy w drugiej połowie sezonu zmienią tempo oraz ton produkcji, a sama akcja zagęści się i dojdzie do oczekiwanej przeze mnie kulminacji – nic takiego nie miało miejsca, aczkolwiek uważam, że „What/If” jest idealnym guilty pleasure, które powinno przypaść do gustu najbardziej wykwintnym serialomaniakom.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
5
Jeśli podobała się wam „Gossip Girl”, to „What/If” najprawdopodobniej zdobędzie wasze uznanie; momentami oglądając tę produkcję, miałem nieodparte wrażenie, iż serial Mike'a Kelley'ego jest dojrzałą odpowiedzią Netflixa względem „Plotkary”. Jednego jestem pewien: „What/If” jest idealnym guilty pleasure.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • Backstreet Boys
  • Renée Zellweger
  • oprawa audiowizualna

Minusy

  • druga część sezonu jest gorsza niż pierwsza
  • wątpliwy dylemat natury moralnej Lisy i Seana
  • niewykorzystany talent Jean Levy

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

What/If

Gdy w życiu świeżo upieczonych małżonków pojawia się tajemnicza kobieta nie spodziewają się, że wywróci ich życie do góry nogami. Pod wpływem jej siły przyciągania …


Recenzje