Recenzja do: Westworld (2016 )
Recenzje

Drugi sezon „Westworld” pozwala nam zobaczyć takie rejony tego świata, które nie zostały wcześniej ukazane. Mieliśmy już okazję widzieć parki pełne szogunów i Hindusów z czasów kolonialnych, dlatego też przyszła w końcu pora na zobaczenie z bliska populacji Indian, która notabene powinna pojawić się już dawno w świecie starego dzikiego zachodu. Słyszałem mieszane opinie co do najnowszego odcinka „Westworld”, dlatego postaram się w tej recenzji ująć to, co wyszło faktycznie dobrze, a nad czym twórcy powinni popracować dłużej.

Zacznijmy od tego, że bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że Zahn McClarnon wystąpi w drugim sezonie „Westworld”. Aktor ten może się szerszej publice kojarzyć m.in. z rolą Hanzee’ego Denta z drugiego sezonu „Fargo” lub roli Mathiasa z „Longmire”. Zachwycony jego grą w tym pierwszym, skupiłem się również na mniej znanych produkcjach z jego udziałem i wiązałem spore nadzieje w związku z jego pojawieniem się w „Westworld”. Po siedmiu odcinkach miałem wrażenie, że aktor totalnie nie dostał pola do popisu, otrzymując maksymalnie dwie minuty czasu ekranowego. Moje podejście zmieniło się, gdy przypadkiem trafiłem na zwiastun ósmego odcinka, licząc na to, że w końcu dostaniemy solidną porcję Akechety na ekranie. 

Indiańskie opowieści

Akecheta zostaje w końcu dopuszczony do głosu i przestaje pełnić rolę lekkiego zapychacza czasu i odległego zagrożenia. Od niemal początku odcinka mamy do czynienia z narracją całej historii z jego perspektywy. Widz jakoby przysiada na brzegu indiańskiego obozu (na miejscu córki Maeve) i wsłuchuje się w historię starego Indianina, który do tej pory przedstawiony był jedynie jako bezduszny morderca i porywacz. Po całym odcinku czułem jednak do Akechety znacznie większą sympatię niż do Maeve czy Dolores, które przez cały ten sezon mają jednakową (ograniczoną) mimikę. Tymczasem postać McClarnona stała się jednym z najbardziej sympatycznych i najbardziej godnych współczucia.

Przebudzenie

Po raz kolejny scenarzyści „Westworld” bawią się czasem i miejscem wydarzeń. Akacheta jest jednym z początkowych hostów, które zostały skonstruowane, zanim park został otwarty dla gości. Jest niejako świadkiem tego, jak Dolores zabija Arnolda i to już wtedy napotyka się na symbol labiryntu, który tak spędzał sen z powiek Mężczyźnie w Czerni. Indianin początkowo nie ma pojęcia, z czym się mierzy, widzi jednak, że ma przed sobą jakąś część większej całości, przez co zostaje osądzony przez swoją społeczność jako obłąkany.

Akecheta, Westworld, sezon 2, odcinek 8, recenzja, HBO, serial, najlepsze seriale, seriale HBO


Akecheta podczas swojej wędrówki odnajduje też Logana, którego wypędzenie widzieliśmy pod koniec pierwszego sezonu. Mężczyzna, częściowo z wyczerpania, a częściowo z powodu udaru słonecznego, wyjawia Indianinowi prawdę o otaczającej ich rzeczywistości, co potwierdza tylko jego obawy.

Więcej pytań niż odpowiedzi?

Muszę przyznać, że oglądanie tego odcinka sprawiło mi dużą przyjemność, jednak nie obyło się też bez wpadek twórców. Przede wszystkim trzeba powiedzieć wprost: często brak w tym odcinku logiki. Przede wszystkim cały początkowy koncept serialu polegał na tym, że hosty nie są świadome rzeczywistości, dopiero stopniowo poszczególne postaci zaczęły się „przebudzać”, a nagle twórcy pod koniec drugiego sezonu wmawiają widzom, że Indianin wiedział o istnieniu bramy i ludzi z podziemi od co najmniej 10 lat.

Akecheta, Westworld, sezon 2, odcinek 8, recenzja, HBO, serial, najlepsze seriale, seriale HBO, Kohana

O ile wątek odnalezienia Kohany w chłodni przez Akechetę był bardzo przejmujący i pozwolił na jeszcze lepsze zbudowanie postaci, to tak naprawdę nie powinien mieć racji bytu. Jeżeli pracownicy parku odnaleźli Kohanę, bo zbliżyła się do rejonów, do których nie powinna, to dlaczego nie zauważyli jej ukochanego, który był nieopodal? I dlaczego nikt nie dostrzegł tego, że host samowolnie porusza się i znajduje chłodnię? Ciekawym jest również fakt, że Akecheta po wyjściu behawiorystów jest w stanie przerwać proces aktualizacji. Czy jest on w jakiś sposób na to odporny? Czy nikt z pracowników Delos nie zauważył, że jest on przytomny w trakcie przeprowadzania analizy? 

Nie mogę się zgodzić z tymi, którzy uważają, że epizod był nudny. Mniejsza ilość strzelania czy pościgów wcale nie wpływa na to, czy coś jest ciekawe czy nie. Odcinek ósmy udowodnił nam przede wszystkim to, że scenarzyści „Westworld” potrafią tworzyć pełnowymiarowe postacie. W ciągu godziny udało im się zbudować bohatera, która przez lata wędrówki walczyła o prawdę i zachowanie wspomnień. Stosunkowo niewielki udział Maeve czy Mężczyzny w Czerni w danym odcinku moim zdaniem wyszedł serialowi na plus, gdyż udało nam się poznać inną perspektywę wydarzeń. 

Akecheta, Westworld, sezon 2, odcinek 8, recenzja, HBO, serial, najlepsze seriale, seriale HBO

Zahn McClarnon w końcu dostał pole do popisu i miejmy nadzieję postać Akechety rozwinie się jeszcze w serialu. Liczyłbym także na ujrzenie jego bardziej drapieżnej strony – o wiele lepiej sprawdziłby się na czele buntu niż niemrawa Dolores.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
7
Scenariusz
6
Odcinek ósmy jest według mnie najlepszym odcinkiem obecnego sezonu, a Akecheta został bezapelacyjnie moim ulubionym hostem. Epizod uzyskałby jednak lepszą ocenę, gdyby nie wszechobecne nieścisłości.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • Zahn McClaron
  • wątek Indian
  • bardzo ludzkie spojrzenie na Akechetę

Minusy

  • brak logiki

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje