Recenzja do: Westworld (2016 )
Recenzje

Drugi sezon „Westworld” powoli zbliża się do końca, więc kolejne odcinki mają w sobie coraz więcej odpowiedzi na zagadki postawione przez twórców. Każdy z głównych bohaterów przeszedł bardzo długą drogę, wierząc, że to jemu pisane jest zostać najważniejszą postacią w całej historii. Po siódmym odcinku widzowie powoli sami zaczynają rozumieć, jak jest naprawdę i dla kogo została stworzona ta krwawa rozgrywka.

Westworld, sezon 2, HBO, odcinek 7, recenzja

Homo Immortalis

Początek drugiego sezonu bardzo szybko pokazał, w jakim kierunku pójdzie cała fabuła. Co bystrzejsze oczy wyłapały liczne easter eggi, często nie tak bardzo ukryte na dalszych planach, które jasno wskazywały na prawdziwe cele przyświecające firmie Delos. Po odcinku, w którym Bernard odnajduje tajemniczy pokój, w którym dogorywa host ze zdegradowaną świadomością Delosa, nie bardzo było już na co czekać, jeśli chodzi o element zaskoczenia, który dobrze znamy z pierwszego sezonu. Siódmy odcinek jest rozwinięciem wątku nieśmiertelności w wyjątkowo przewidywalny sposób, przez co każdy fan serialu może poczuć się mocno rozczarowany. Cała tajemnica związana z Bernardem i jego prawdziwą naturą zostaje wyjaśniona, ale tylko w taki sposób, który wciąż pozostawia najważniejsze pytanie, czyli: jaki jest jego cel. Pytanie o istotę życia i to, czy może ono istnieć w formie bitów, jest najważniejszą częścią tego odcinka. Twórcy przygotowali także dużą dawkę emocji w zupełnie innych miejscach fabuły, starając się nie przesadzić z filozofią.

Westworld, sezon 2, HBO, odcinek 7, recenzja

Ghost in the Shell

Wszyscy doskonale pamiętają ostatnią scenę szóstego odcinka, w której Bernard, przenosząc swoją świadomość do Kolebki, spotkał samego doktora Forda. Jest to o tyle szokujące, ponieważ twórcy „Westworld” wyraźnie zapowiadali przed premierą drugiego sezonu, że ta postać nie powróci już do serialu, co najwyżej jako flashback. Najwyraźniej wszyscy ponownie dali się zrobić w konia cwanym scenarzystom, którzy liczyli na tanie emocje związane z tym małym niedopowiedzeniem. Ford zabiera Bernarda na najbardziej osobliwą wycieczkę po parku, jakiej ten kiedykolwiek doświadczył. To właśnie wtedy były dyrektor Westworld odkrywa przed swoim dawnym wspólnikiem niemal wszystkie karty, oferując mu także wyjaśnienie, czym tak naprawdę jest sam Bernard i reszta hostów, którym udało się uwolnić. Przy okazji pokazuje również, że wciąż ma realny wpływ na Bernarda, który za jego sprawą dopuszczał się okropnych zbrodni. Widzowie dowiadują się podczas tej sceny bardzo wielu rzeczy, przydatnych w rozwiązaniu zagadki katastrofy, jaka miała miejsce w parku.

Westworld, sezon 2, HBO, odcinek 7, recenzja

Ranne zwierzę

Podróż Maeve zaczyna zataczać coraz szersze kręgi i przy okazji staje się coraz bardziej absurdalna. Jej postać, która w pierwszej połowie sezonu kreowana była na nieustraszoną terminatorkę, z każdym kolejnym odcinkiem zaczyna przypominać bohaterkę opery mydlanej. Maeve tak bardzo zatraciła się w poszukiwaniu swojej córki, że po pobycie w Shogunworldzie jest w kompletnej rozsypce. Na domiar złego jej droga zostaje przecięta przez najgorszy z koszmarów przeszłości, czyli Człowieka w Czerni. Obydwoje stają naprzeciw siebie na wzór pojedynku rewolwerowców, z tą różnicą, że William bardzo szybko przekonuje się na własnej skórze, jak potężną przeciwniczką jest Maeve. Przy okazji okazuje się, że jeden z towarzyszy Williama również zdołał się przebudzić i tylko cud sprawia, że nie dokonuje on swojej zemsty. Przez cały czas trwania tej sceny widz ma wrażenie i nadzieję, że zaraz wpadnie pomiędzy nich córka Williama na koniu i porozstawia hostów po kątach, ale ratunek przychodzi z zupełnie innej strony. Ranny William postanawia jednak nie skorzystać z tej okazji i ukrywa się przed swoimi wybawicielami. Maeve natomiast przekonuje się w dosyć bolesny sposób, że jej władza nad innymi hostami nie gwarantuje jej pełnego bezpieczeństwa.

Westworld, sezon 2, HBO, odcinek 7, recenzja

Jedzie pociąg z daleka

Podczas kiedy Bernard próbuje wyciągnąć od Forda potrzebne mu informacje, Dolores w końcu wkracza do Mesy w bardzo spektakularny sposób. Po tym, jak rozpędzony przez nią pociąg uczynił bardzo poważne zniszczenia w kompleksie, niemal wszystkie siły szybkiego reagowania zostają rzucone do walki z intruzami. Jak nie trudno przewidzieć, dochodzi do prawdziwej masakry, w której trup ściele się gęsto po obu stronach barykady. Jak wiadomo z poprzednich odcinków, dziewczyna za wszelką cenę chce dotrzeć do swojego ojca, porwanego przez siły szybkiego reagowania. Peter Abernathy stał się najważniejszą częścią rozgrywki, dla której Delos jest w stanie poświęcić życie wszystkich ludzi uwięzionych w parku. Zawartość jego „mózgu” okazuje się być równie istotna dla celów właścicieli parku, jak i Dolores. Siłą rzeczy dochodzi do konfrontacji pomiędzy nią a Charlotte Hale. Scena, w której te dwie postacie stają oko w oko, pokazuje prawdziwe oblicze obydwu i daje naprawdę dużo satysfakcji z oglądania wszystkim widzom. Finał jest jednak bardzo zaskakujący i stawia Dolores w zupełnie nowym świetle.

Westworld, sezon 2, HBO, odcinek 7, recenzja

Pranie mózgu

Dolores z odcinka na odcinek staje się coraz bardziej bezwzględna w swoich działaniach, przez co niebezpiecznie zaczyna przypominać prawdziwego człowieka. Owładnięta manią zemsty na ludziach, przestaje zauważać ten drobny fakt, usprawiedliwiając się walką z tyranią. Wcześniej dopuściła się straszliwej rzeczy i tak namieszała w oprogramowaniu Teddy'ego, że ten przestał być samym sobą. Jego dobrotliwa natura tak bardzo kolidowała z jej planami, ze siłą ją zmieniła. Kiedy pod koniec odcinka Dolores i Maeve ponownie się spotykają, ta pierwsza jest tak poirytowana filozoficznym monologiem drugiej na temat jej postępków, że postanawia ją zabić, usprawiedliwiając ten czyn miłosierdziem. Maeve zwraca jednak uwagę na fakt, że tej emocji najprawdopodobniej brakuje w Dolores. 

Siódmy odcinek „Westworld” jest zdecydowanie bardziej napakowany akcją od wszystkich dotychczasowych. Serial przebył długą drogę od premiery drugiego sezonu, jasno pokazując, że nie jest już miejscem pełnym zagadek. „Westworld” stało się bliższe swojemu pierwowzorowi, w którym krwawa zabawa w kotka i myszkę była ważniejsza niż filozofia. Hosty przestały pytać o swoją istotę (może poza Bernardem), a zamiast tego rozpoczęły bezwzględny marsz ku zwycięstwu. Przynajmniej tak się wydaje Dolores, która nadal ma kilka tajemnic do zaprezentowania. Taka forma serialu również przynosi dużo satysfakcji, szczególnie widzom znającym oryginalne filmy, ale jeśli twórcy chcą zostawić coś na trzeci sezon, to muszą wszystkich naprawdę zaskoczyć w ostatnich trzech odcinkach.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
7
Siódmy odcinek jest przepełniony akcją, ale jest też bardzo ważny dla fabuły całego sezonu. Tajemnice powoli wychodzą na jaw i widzowie mogą już dostrzec, dokąd to wszystko zmierza.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • powrót doktora Forda
  • spotkanie Dolores z ojcem i Hale
  • upadek moralny Bernarda
  • pojedynek Williama i Maeve

Minusy

  • serial przestał być zagadką
  • fabuła zaczyna być zbyt oczywista
  • drama Maeve
  • hosty prymitywną bronią i metodami rozgramiają wyszkolonych najemników z nowoczesnym sprzętem

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje