3
Recenzja do: Weird City (2019 )
Recenzje

W ciągu minionych kilku lat mogliśmy zaobserwować bardzo duży wzrost popularności gatunku sci fi w całej popkulturze. Seriale opowiadające o przyszłość zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu, niemal w każdej stacji telewizyjnej i na platformach streamingowych. Ten nagły boom niesie za sobą olbrzymie konsekwencje, w postaci mocno nierównych produkcji. Za sukcesem niektórych nie zawsze stoją wysokie środki finansowe i gwiazdorska obsada, ale najczęściej dobry scenariusz. Fanów tego gatunku nie da się zbyt łatwo zadowolić, z racji obecności sci fi w świadomości widzów od naprawdę dawna, a więc w ich umysłach żyje już bardzo wyraźnie zarysowany pogląd na to, jak taka produkcja powinna wyglądać, żeby w ogóle móc o niej dyskutować w kontekście udanego przedsięwzięcia.

Weird City, YouTube Originals, sezon 1

Black Mirror na wesoło

Pomysł stworzenia kolejnego serialu, działającego na zasadzie antologii, a przenoszącego nas w przyszłość i pokazującego, co nas tam może czekać, nie jest w żaden sposób odkrywczy. Niebezpieczeństwa wynikające z rozwoju technologicznego, a co za tym idzie, także silnych przemian społecznych, widzieliśmy chociażby w „Black Mirror”. Prawdę powiedziawszy, próba stworzenia czegoś, co będzie próbowało wepchnąć się na siłę do niszy stworzonej przez ten serial, jest nie tylko bezczelna, ale nawet karkołomna. „Weird City” na własnej skórze przekonało się, jak niebezpiecznej tematyki się podjęto, a widzowie muszą niestety siedzieć przed ekranami i patrzeć na efekt tej lekcji pokory. Jest to o tyle zadziwiające, że za projekt odpowiedzialny był Jordan Peele, wschodząca gwiazda satyry w świecie Hollywood. Peele otrzymał w zeszłym roku Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny do „Get Out!”, dlatego po obejrzeniu całości „Weird City” nasuwa się pytanie, jakim cudem stworzył tak przeciętne dzieło?

Weird City, YouTube Originals, sezon 1

Pilot

Sześć odcinków mających nieco ponad 20 minut jest straszliwie nierównych, przez co widzowi zafundowano prawdziwą przejażdżkę rollercoasterem emocji. Serial zaczyna się naprawdę mocnym odcinkiem, który pomimo swojego niemalże romantycznego tła, robi chyba najlepsze wrażenie ze wszystkich w pierwszym sezonie. Przyjemna opowieść o pokonywaniu własnych ograniczeń na temat miłości oraz poszukiwanie tej jedynej prawdziwej, pozwala poczuć przyjemne ciepło na sercu. Z biegiem fabuły naprawdę można dać się ponieść emocjom przekazywanym przez aktorów, a kiedy pojawiają się napisy końcowe, zostajemy sami z tysiącem myśli w głowie. Dokładnie o to chodzi w pokazywaniu sci fi i tego, jak może wyglądać nie tak odległa przyszłość naszego gatunku. Dużą zasługą tak dobrze opowiedzianej historii jest obsada, z Edem O'Neillem na czele. Niestety, wyjątkowo rozbudzeni wysokim poziomem pierwszego odcinka, musimy przygotować się na wymierzenie nam siarczystego policzka w kolejnych. Tego, co osiągnięte w pilocie, już nie zdołano powtórzyć w dalszej części sezonu, a tak naprawdę, im dalej w serial, tym jest coraz gorzej.

Weird City, YouTube Originals, sezon 1

Kręcenie bata

„Weird City” postanowiło przyciągnąć widzów przed ekrany głównie świetną obsadą i nie ma co ukrywać, była to zwykła kiełbasa wyborcza. Aktorzy i aktorki dwoją się i troją, ale jak mówi pewne przysłowie o ukręcaniu bata, na nic się to nie zdaje. Poszczególne odcinki i historie w nich przedstawione są w większości nudne, nie pokazują absolutnie nic nowatorskiego, a rzekomy humor, mający być największą zaletą „Weird City”, staję się tak samo krępujący jak świńskie żarciki podczas stypy. Żadna z tych opowieści nie ma konkretnego celu, przekazu, nie posiada nawet wyraźnej puenty, mogącej w jakikolwiek sposób zmusić widzów do refleksji. Kilka minut po seansie praktycznie nic już z tego nie pamiętamy. Poza odcinkiem pilotażowym, każdy przedstawia błahą historyjkę, skupioną na błahych postaciach i ich irracjonalnych lękach wynikających z miejsca, w którym mieszkają. „Weird City” miało pokazać społeczeństwo podzielone murem, po którego jednej stronie mieszkała biedota, a po drugiej uprzywilejowana klasa wyższa. Niestety nawet tego nie udało się twórcom w żaden sposób wykorzystać, bo pomimo że o murze wspomina się w serialu często, nawet nie wyjaśniono jaką pełni funkcję. Widz może się domyślać rzecz jasna, że oddziela te dwie klasy społeczne od siebie nawzajem, ale nic z tego, oba światy przenikają się bez żadnych przeszkód, pomimo że serial dokładnie pokazuje, ale już nie wyjaśnia, dlaczego przekroczenie bariery nie jest wcale takie proste. Dlaczego więc w każdym odcinku możemy zobaczyć mieszkańców dwóch stron muru wymieszanych?

Weird City, YouTube Originals, sezon 1

Zmarnowany potencjał

„Weird City” niestety poległo też straszliwie na froncie poruszania ważnych społecznie tematów z naszego świata. Bardzo szybko możemy się zorientować, że twórcy kładą bardzo duży nacisk na pokazanie mniejszości seksualnych oraz rasowych w serialu. Niestety nie idzie za tym żadne głębsze przesłanie, nikt nie próbuje nawet na ten temat rozmawiać, wyjaśniać czy edukować. Mamy przed sobą pary między rasowe albo tej samej płci i tyle, nie dodano do tego żadnego komentarza, tak jakby uznano, że temat jest zamknięty, a nie jest, patrząc na niepokoje społeczne w samej tylko Ameryce. Serial opowiada przecież o przyszłości, dlaczego więc nikt nie pokusił się o próbę pokazania, jak doszło do tego, że społeczeństwo wreszcie porzuciło swoje uprzedzenia i potrafi żyć w harmonii? Jest to kolejny okropnie zmarnowany potencjał tego serialu.

 

„Weird City” zaczął bardzo dobrze, by potem powoli staczać się coraz niżej i niżej, osiągając apogeum mierności w finałowym odcinku. Największym problemem całej produkcji jest niezauważanie przez twórców potencjału na wyjątkową opowieść. Zamiast tego postanowiono zabawić się w idiotyczne gagi i pokazanie ludzi przyszłości jako zidiociałych, infantylnych, żyjących w zupełnym odrealnieniu pustych powłok, które po bliższym przyjrzeniu się, nie mają nic wspólnego z prawdziwymi emocjami. Jordan Peele powinien się wstydzić za ten serial!

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
"Weird City" ma tylko dwie cechy pozytywne: pierwszy odcinek i pomysł. Całą reszta została zupełnie zmarnowana, od początku do końca.
Ocena czytelników
4

Plusy

  • pilot
  • świetna rola Eda O'Neill'a

Minusy

  • zmarnowany potencjał
  • straszny poziom aktorstwa w kilku odcinkach
  • niezachęcające historie
  • pominięcie wielu interesujących wątków

Komentarze

(3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Finał to też odcinek ze świetnym pomysłem wyjściowym, bo opowiada o dziewczynach - kryminalistkach, które zaczynają sobie uświadamiać, że grają w serialu, który emitowany jest w Weird City. Poczułem się na nim trochę jak na filmach ZAZ, bardzo fajny pomysł też na poziomie meta, który swoim burzeniem czwartej ściany dorównuje temu co zrobiono w odcinku interaktywnym Black Mirror co od grudnia na Netflixie można oglądać.

    Więc całościowo to dobra antologia, ale porównania z Black Mirror szkodzą, bo to przeciwieństwo jak już wcześniej pisalem, jest to komedia. I też nazwiskiem reżysera 'Uciekaj" nie ma się co sugerować, chyba że weźmie się pod uwagę to co pisał w gatunku komedii, a nie w horrorze, to wtedy zaskoczenia nie ma jaki to serial. A też trzeba zaznaczyć, że jest autorem tylko pierwszego odcinka z Edem O'Neillem, wszystkie pozostałe pisał Saunders, czyli bardziej Saundersa to serial i jak Peele'a. Ale liczę na to, że ta dobra antologia stworzona przez Peele'a dla Youtube to dobry prognostyk dla jego Strefy Mroku, która niedługo zadebiutuje w amerykańskiej telewizji.

    W ogóle Peele dzięki sukcesowi swojego horroru ma dużo interesujących projektów. Wspomniana właśnie kolejna reaktywacja kultowej Strefy Mroku, a niedługo w kinach poleci "Us", który zapowiada się po trailerze na jeszcze lepszy film jak debiut w horrorze. A poza tym jest jeszcze podobno dobry serial Amazonu z gatunku true crime "Lorena" o kobiecie, która była przez lata ofiarą przemocy domowej ze strony męża. Pewnego dnia nie wytrzymała i obcięła mężowi penisa. Nie słyszałem o tej sprawie, która brzmi jak z tabloidu, ale podobno w USA to była jedna z tych spraw, która odbiła się szerokim echem nie tylko w mediach. Jestem bardzo ciekaw tej produkcji.

    A co do WC to oceniam serial pozytywnie, na 7/10 za całość. Fajna rozrywka, którą obejrzałem na jednym posiedzeniu i nie dlatego, bo odcinków mało i trwają góra 30 minut, tylko dlatego, że większość jest dobra.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    The One" to bardzo fajna, urocza historia miłosna, której postawię 8/10. Powiem tak, że w Black Mirror dostalibyśmy depresyjną historię, a ten odcinek ogląda się jak dobrą komedię romantyczną podlaną satyrą i elementami SF. Sukces tego odcinka to zasługa nie tylko scenariusza napisanego przez showrunnerów, ale też Dylana O'Briena i Eda O'Neilla, którzy idealnie odnaleźli się w roli pary.

    Dobry jest też odcinek drugi "A Family" o życiowym nieudaczniku, w którego doskonale wcielił się Michael Cera.Po wyrzuceniu z grupy wsparcia Pomegranate Electrolyte Juice i zwolnieniu z pracy dołącza do siłowni w nadziei że znajdzie akceptację, której bardzo potrzebuje. Jego trenerka jest sama Rosario Dawson. Kolejny dobry odcinek, choć czym bliżej końca to Cera zamienia się w psychola, ale warto obejrzeć choćby dla jego aktorstwa, a mówię to jako osoba co za nim nie przepada. Pomimo tego doceniam jak zagrał i cały odcinek na 7/10.

    Bardzo fajny jest też"Smart House" o parze dziewczyn, które wprowadzają się do inteligentnego domu mówiącego głosem Luke Skywalkera. Dom zaczyna się buntować i strzelać fochy (nawet się upija, to trzeba zobaczyć) po tym jak dziewczyny nie okazują mu miłości jaką on czuje do mieszkańców. I czym dłużej odcinek trwa to Mark Hamill ma okazję zabłysnąć w dubbingu i coraz bardziej iść w Jokera. Bardzo fajna komedia z genialnym pomysłem w swej absurdalności, jest to mój ulubiony odcinek w całym sezonie. Postawię 8/10.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Jak tylko zobaczyłem na ile oceniłeś serial to od razu serial awansował u mnie do obowiązkowego seansu i obejrzałem wczoraj całość za jednym posiedzeniem. Zauważyłem już przy kilku recenzjach Twojego autorstwa, że to co Tobie całkowicie nie leży to mi podchodzi. Sporo seriali co oceniłeś tak do 6/10 to dla mnie jest zachęta by serial obejrzeć i w większości przypadków ja się dobrze bawię - podobnie jest z tym serialem:)

    Mogło by się wydawać, że serial antologia z gatunku SF opowiadającym o przyszłości gdzie bogaci odgrodzili się murem od biednych to będzie serial w stylu np. Black Mirror, ale ja bym powiedział, że to jest raczej antyczarne lustro. Tam gdzie Black Mirror idzie w pesymizm to w Weird City dostajemy absurdalną zabawę i całkiem niezłą komedię sf/satyrę. Oczywiście jak to bywa z antologiami gdzie każdy odcinek to osobna historia, choć są powiązania między epizodami, są historie dobre i słabe. Może zacznę od słabych czyli trzeciego odcinka "Go to College" i przyznam, że widziałem go wczoraj, a zupełnie nic z niego nie pamiętam, tak mi nie utkwił w pamięci. Musiałem przez chwilę pomyśleć o czym był i już wiem, ale szczerze był tak nudny, że nawet nie będę się o nim rozpisywał. Trochę lepszy, ale też nie zbyt dobry jest epizod piąty "Chonathan & Mulia & Barsley & Phephanie", który nie nudzi tak jak trzeci, co jest zasługą obsady, bo fajne nazwiska tutaj się pojawiają jak np. Gillian Jacobs i Steven Yeun, którego kariera ciekawie się rozwija odkąd odszedł z Walking Dead. Piąty epizod to średniawka, ale reszta jest dobra.

Powiązane

Seriale

Weird City

Każdy odcinek przedstawia zupełnie inną historię, jednak każda z nich łączy się z pozostałymi dzięki jednej postaci, jaką jest dr Negari. Mężczyzna nie jest zwykłym …


Aktualności