Recenzja do: We Are the Wave (2019 )
Recenzje

Dotychczas niemieckojęzyczne produkcje Netflixa cieszyły się ogromną popularnością, czego oczywistym przykładem jest m.in. jeden z flagowych seriali platformy, „Dark”. Oczywistym jest więc, że wysoka oglądalność wyżej wspomnianego tytułu sprawiła, iż włodarze poważnie zainteresowali się niemieckimi serialomaniakami i ich realiami oraz historią. Dlatego przez ostatnie dwa lata Netflix wyprodukował aż pięć niemieckich seriali oryginalnych, których wyniki były bardziej niż zadowalające. Jak myślicie, czy dobra serialowa pasa naszych sąsiadów nadal trwa? Przekonajcie się sami z recenzji niemieckiego „We Are the Wave”.

Na początku było słowo...

Aby w pełni zrozumieć „We Are the Wave”, musimy na początku poznać historię, która wydarzyła się w naszym świecie i poniekąd natchnęła niemieckich twórców, kiedy szukali ciekawego pomysłu na scenariusz oryginalny. Dobrze, gotowi? W 1967 roku jeden z kalifornijskich nauczycieli postanowił przeprowadzić eksperyment naukowy, którego celem było pokazanie uczniom, jaki wpływ na demokratyczną młodzież może mieć ideologia Hitlera. Początkowo ćwiczenie przebiegało zwyczajnie, a nauczyciel miał wszystko pod kontrolą, jednak w pewnym momencie zaczął tracić kontrolę nad swoimi podopiecznymi, którzy nazbyt wczuli się w nowo przyjęte role, a tym samym stali się nieobliczalni i niebezpieczni. Istnieje szansa, że o całej sprawie wszystko już wiecie, ponieważ stała się ona na tyle popularna, iż w 1981 roku powstał film telewizyjny „Fala” („The Wave”), a Todd Strasser napisał książkę, w której to przedstawił dzieje owego projektu i zadał pytania dotyczące jego słuszności.

We Are the Wave, recenzja, sezon 1, review, Netflix

Od 1981 roku minęło 38 lat, a temat buntu, wolności oraz walki z systemem wciąż pozostaje aktualny, toteż nie dziwi fakt, że Netflix postanowił na nowo przedstawić uniwersalną opowieść o Fali. „We Are the Wave” zaczyna się zwyczajnie tak jak tysiące młodzieżowych dramatów. Uczniowie niemieckiej szkoły są nieoficjalnie podzieleni na tych lepszych i gorszych. Samotni outsiderzy są poniżani przez bogate dzieciaki, które zdają się czerpać energię będącą następstwem znęcania się nad słabszymi. Wszystko ulega zmianie wraz z pojawieniem się w szkole nowego ucznia Tristana Brocha, który jest przystojnym i młodym chłopcem pragnącym zmienić zasady, jakimi kieruje się nasz wypaczony świat. Tristan nawiązuje kontakt z bandą odrzuconych i sprawia, że ci zaczynają wierzyć w swoje możliwości, a tym samym postanawiają podjąć walkę z niegdysiejszymi prześladowcami. Tak właśnie wygląda początek Fali, w późniejszych epizodach przeradzającej się w prawdziwe tsunami, które będzie chciało podjąć bezpośrednią walkę z systemem. Czy Tristan i jego znajomi opanują sytuację? Cóż, musicie przekonać się sami!

We Are the Wave, recenzja, sezon 1, review, Netflix

Dzwonią dzwony, ale nie wiadomo gdzie

Oglądając „We Are the Wave” odniosłem niechlubne wrażenie, że twórcy chcą przekazać nam ważne idee, ale nie wiedzą, w jaki sposób podejść do tematu. Soundtrack i melancholijne ujęcia wszechobecne w całej produkcji starają się uświadomić, że mamy do czynienia z produkcją łamiącą tabu, która powinna wywołać u nas uczucie zbliżone do antycznego katharsis. Niestety nic takiego nie ma miejsca, a ciągłe napięcie budowane w serialu jest sztuczne i bardziej nudzi, niżeli intryguje, a sama ścieżka dźwiękowa użyta w złych momentach często spłyca odbiór niektórych scen. Dodatkowo fakt, iż większość piosenek użytych w serialu to niemiecki rap, nie pomaga – muzyka nijak pasuje do wydarzeń mających miejsce na ekranie. Wielka szkoda…

We Are the Wave, recenzja, sezon 1, review, Netflix

Ale to już było

Postaci pierwszoplanowe prezentują się całkiem nieźle. Jednak jeśli „We Are the Wave” nie jest waszym pierwszym serialem młodzieżowym, to istnieje prawdopodobieństwo, że duża część plot twistów związanych z rozwojem bohaterów oraz ich relacji zostanie przez was już na samym początku przewidziana. Młodzi aktorzy dają z siebie wszystko i naprawdę widać, że się starają, ale niestety same chęci nie wystarczą. Dialogi wypowiadane przez nastolatków brzmią sztucznie, a momentami można odnieść wrażenie, że co niektóre kwestie są przez aktorów beznamiętnie cytowane z pamięci. Cóż, to dość częsty problem nieanglojęzycznych produkcji młodzieżowych, gdzie faktycznie produkcja stara się obsadzać w głównych rolach osoby młode, bez doświadczenia. I z jednej strony to się ceni, a z drugiej momentami ma się ochotę wyłączyć Netflixa i zająć czymkolwiek innym.

We Are the Wave, recenzja, sezon 1, review, Netflix

Masowej produkcji ciąg dalszy

„We Are the Wave” to jedna z tych produkcji, która po prostu powstała, aby włodarze platformy mogli pochwalić się, że w swojej bibliotece mają więcej produkcji oryginalnych niż tych na licencji. Streamingowy gigant idzie w ilość, a nie jakość i niestety, ale ta praktyka już nikogo nie dziwi. Mamy koniec 2019 roku, a Netflix wyciąga nowe seriale z rękawa niczym najlepszy iluzjonista. Co my możemy zrobić w takiej sytuacji? Powiedzmy „nie” taśmowo powstającym, poprawnym produkcjom. Szanujmy swój czas i oglądajmy tylko tytuły, które są tego warte. „Fala” taka nie jest.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
5
Muzyka
4
Scenariusz
4
Mamy koniec 2019 roku, a Netflix wyciąga nowe seriale z rękawa niczym najlepszy iluzjonista. Co my możemy zrobić w takiej sytuacji? Powiedzmy „nie” taśmowo powstającym, poprawnym produkcjom. Szanujmy swój czas i oglądajmy tylko tytuły, które są tego warte. „Fala” taka nie jest.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • postaci pierwszoplanowe
  • młodych grają młodzi

Minusy

  • sztucznie budowane napięcie
  • słabo wypadający soundtrack
  • sztucznie brzmiące dialogi
  • zmarnowany potencjał
  • mierne plot twisty

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.