Recenzja do: Wanderlust (2018 )
Recenzje

„Wanderlust” to koprodukcja między stacją BBC One i amerykańskim gigantem streamingu. Mogłoby wydawać się, że współpraca Netflixa wraz z brytyjskim kanałem telewizyjnym zaowocuje produkcją conajmniej godną obejrzenia. Jak mają się oczekiwania do realiów? Czy warto poświęcić jeden jesienny weekend, by obejrzeć ten serial? Sprawdźcie sami!

Otwarty związek małżeński

Historia rozpoczyna się w drastycznym momencie. Poznajemy Joy, brytyjską terapeutkę graną przez Toni Collette, która doznała poważnych obrażeń, gdy została uderzona przez rozpędzony samochód. Na pierwszy rzut oka wyżej opisany incydent wydaje się mieć ogromne znaczenie dla całej fabuły. Jednak z biegiem czasu okazuje się, że równie dobrze wątek wypadku mógłby zostać pominięty, a sama opowieść zyskałaby na tym. Niestety, ale podczas oglądania „Wanderlust” nie brakuje podobnych głupotek scenariuszowych. Wiele rzeczy pojawia się nagle i znika równie szybko, a nam jedynie zostaje się domyślić, co tak właściwie twórcy mieli na myśli.

Toni Collette, Joy, Wanderlust, Netflix, BBC, Sezon 1

Joy po wypadku dochodzi do siebie przez parę miesięcy. W momencie, kiedy jest już zdrowa, jej naczelnym celem staje się zaspokojenie potrzeb seksualnych, jak i ratowanie małżeństwa z Alanem (Steven Mackintosh). W tym pomóc ma wprowadzenie nowych i dość pionierskich metod do ich długoletniego związku. Joy i Alan początkowo doskonale odnajdują się w nowym układzie, on bawi i spotyka się ze swoją znajomą z pracy, Claire (Zawe Ashton), a ona zabawia się z gliniarzem, którego poznała podczas jednej z hydroterapii (William Ash). Oboje są zaskoczeni tym, że zajęcia dodatkowe sprawiają im tyle przyjemności, ale mimo tego nie potrafią wyobrazić sobie siebie w ramionach innych i obcych osób.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Na szczęście w serialu oprócz Joy i Alana możemy śledzić perypetie ich dzieci, którzy mają dokładnie taką samą obsesję na punkcie seksu jak rodzice. Najjaśniejszym punktem koprodukcji jest postać najmłodszego Toma (Joe Hurst), który za wszelką cenę chce zdobyć nową i śliczną dziewczynę ze swojej szkoły, ale przy tym nieświadomie krzywdzi swoją najlepszą przyjaciółkę, która się w nim potajemnie podkochuje od dłuższego czasu.

Tom, Joe Hurst, Wanderlust, Netflix, BBC, Sezon 1,

Jakie decyzje może podjąć chłopak, którego rodzice dają wyraźny przykład, że nagła i szybka zmiana partnera jest dobrym rozwiązaniem? Tę kwestię pozostawię już do waszej oceny. Oprócz Toma w produkcji zobaczymy jeszcze: Naomi (Emma D’Arcy), której serce zostało złamane przez jej ukochaną oraz najstarszą Laurę (Celeste Dring) przeżywającą własne problemy miłosne, które w odróżnieniu od tych rodziców są przynajmniej interesujące.

Nieudany eksperyment

Mimo tego że dzieci Joy i Alana wypadają dobrze, to nie udaje się im w pojedynkę uratować serialu, który wypada przeciętnie. W pozytywnym ocenieniu „Wanderlust” na pewno nie pomaga epizod piąty, który, jak przypuszczam, miał za zadanie bawić się konwencją i wprowadzić nas w stan podobny do greckiego katharsis. Więc oto tym sposobem dostajemy niepotrzebny godzinny odcinek, który tak naprawdę nie mówi nam niczego konkretnego, a przy okazji powoduje niemały dyskomfort, który spowodowany jest nagłą i nieprzemyślaną zmianą tonu serialu. Jednej rzeczy jestem pewien niesmak pozostaje na długo.

Toni Collette, Joy, Steven Mackintosh, Alan, Wanderlust, Sezon 1, Netflix, BBC

Przerost formy nad treścią

Jednym z wielu minusów koprodukcji Netflixa i BBC One jest czas trwania odcinków spokojnie można byłoby skrócić je conajmniej o połowę. Zamiast tego otrzymujemy długie, przegadane i naszpikowane bzdetami pogadanki, które tak naprawdę nie wnoszą niczego ciekawego do fabuły. Jeśli lubicie muzykę to podczas oglądania „Wanderlust” na pewno znajdziecie coś dla siebie. Serial ma bardzo staranie wybraną ścieżkę dźwiękową, której udaje się podkreślić wydźwięk poszczególnych scen.

Czy warto obejrzeć produkcję opowiadającą o otwartym małżeńskim związku? Jeśli macie ogrom wolnego czasu i szukacie swojego własnego, krótkiego guilty pleasure na jesienne wieczory, to „Wanderlust” będzie idealnym wyborem. Optymistycznie kończąc napomknę o pewnej ciekawostce, którą zauważyłem podczas oglądania pierwszego sezonu: praktycznie każda serialowa scena seksu odbywa się w ubraniach, a aktorzy próbują uświadomić nam, co tak właściwie ma miejsce za pomocą pomruków i jęków.

Serial dostępny jest na Netflixie.

Gra aktorska
4
Zdjęcia
4
Muzyka
5
Scenariusz
3
Jeśli macie nadmiar czasu wolnego, to śmiało możecie obejrzeć „Wanderlust”. Może akurat Wam się spodoba, ale osobiście gdybym miał wybierać między innymi nowościami serialowymi, to na pewno nie wybrałbym tej koprodukcji Netflixa i BBC One.
Ocena czytelników
4

Plusy

  • muzyka
  • dobrze wykreowane postaci

Minusy

  • scenariusz
  • długie i monotone sceny, które nic nie wnoszą do fabuły
  • słabo wypadający odcinek 5
  • przewidywalność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Wanderlust

Serial opowiadający o małżeństwie, które na wszelkie sposoby próbuje ratować ciągle wypalającą się między nimi więź. Czy dadzą radę naprawić to, co nie istnieje …