Recenzja do: 9-1-1 (2018 )
Recenzje

Świat seriali to bardzo długa lista produkcji opowiadających historie służb ratunkowych. Wiele spośród nich stało się kultowymi, na stałe wpisując w ten schemat pewne niezmienne czynniki definiujące, jak powinna przebiegać ich fabuła. Każda kolejna próba dotknięcia tej profesji musi zmierzyć się z legendami świata telewizji, które tak bardzo zakorzeniły się w umysłach widzów, że trudno liczyć na sukces. Pomimo tego rynek jest bardzo chłonny, jeśli chodzi o tego typu produkcje, nawet jeśli są one wtórne i nie zaskakują widza w żadnym miejscu. Skąd wziął się taki trend, pchający producentów i stacje telewizyjne do powielania schematów akurat w tym przypadku? Postaram się to wyjaśnić w recenzji pilota serialu „9-1-1”, wyprodukowanego przez stację Fox.

Pierwsze pytanie, jakie powinien sobie zadać każdy widz zainteresowany produkcją „9-1-1”, brzmi: naprawdę potrzebuję kolejnego procedurala ze świata służb ratowniczych? Wystarczy włączyć telewizor czy uruchomić jakąkolwiek platformę streamingową, żeby uświadomić sobie, jak wiele już w tym gatunku zrobiono. Co zatem może wyróżnić najnowszą produkcję stacji Fox? Strażacy!

Ostatnie kilka, a może nawet i kilkanaście lat, seriale opowiadające o działaniach służb ratowniczych to niekończący się spektakl lekarzy i policjantów. Jeśli przez krótką chwilę zastanowić się nad tym tematem, to bardzo szybko zdamy sobie sprawę, że seriali poświęconych pracy strażaków jest wyjątkowo mało. Mocną stroną tej sytuacji był do tej pory fakt, że jeśli już się taka produkcja trafiła, mogła liczyć na naprawdę dobre oceny widzów i krytyków. Wszystko to wyglądało pięknie do czasu emisji pierwszego odcinka „9-1-1”.

Fabuła zawarta w 40 minutach skupia się przede wszystkim na pracy jednostki straży pożarnej, która musi ścigać się z czasem przy kolejnych wezwaniach. Twórcy serialu odeszli od przyjętego schematu powolnego przedstawiania postaci i rzucili widza w wir akcji, pokazując podczas pierwszych kilku minut spektrum pracy głównych bohaterów, z jednym wyjątkiem – dyspozytorki numeru alarmowego. Jej postać od samego początku staje się kluczowym elementem całej opowieści, łącząc funkcjonariuszy różnych służb w jedno ciało, wspólnie reagujące w przypadku zagrożenia.

Pierwsze wezwania wydają się dla widza trywialne i nic nieznaczące, ale po głębszym zastanowieniu wcale tak nie jest. Topielec, próba samobójcza, niechciana ciąża czy wąż dusiciel żądny ofiary w postaci własnej właścicielki, to tylko wierzchołek góry, z którą muszą zmierzyć się ratownicy z serialu „9-1-1”. Prawdziwa walka toczyć się będzie w nich samych, a jak sobie z tym poradzą, to wykładnia całego serialu. Problemy rodzinne angażują bohaterów nie mniej niż codzienna walka o życie innych, a personalne animozje pomiędzy bohaterami przybierają na sile w obliczu trudnych zadań.

Niestety całość produkcji to bardzo marna próba odwzorowania innych podobnych seriali, które bardzo dobrze się sprzedają. Pierwszy odcinek „9-1-1” nie tylko nie wybił się żadnym świeżym pomysłem, ale pogłębił jeszcze bardziej utarte do granic możliwości schematy. Dzielni ratownicy stojący na straży porządku i życia obywateli, heroiczni w czasie akcji, ale nijacy do granic możliwości w życiu prywatnym. Problemy, z jakimi muszą zmierzyć się w warstwie fabularnej, to czysty absurd, powielający amerykański ideał bohatera, nieumiejącego przeżywać nic głębszego ponad proste instynkty. Nie możemy zapominać, że te schematy są bardzo popularne w USA, gdzie powstają w największej ilości. Wszyscy bohaterowie wykreowani w serialu „9-1-1” są tak samo sztuczni, jak wezwania, na które odpowiadają. Każde zgłoszenie to niemal szablonowa próba zarysowania amerykańskiego bohatera, który nie boi się niczego, mając jednocześnie problemy prywatne rodem z kiepskiej opery mydlanej. Spośród kilku historii przedstawionych w pierwszym odcinku, w żaden sposób nie da się poczuć sympatii do któregokolwiek z bohaterów, przez co całość „9-1-1” ogląda się nawet gorzej niż typowe guilty pleasure. Dialogi i postacie wypadają z głowy szybciej, niż zdołamy je zobaczyć na ekranie. Czy nie o to właśnie w tym wszystkim chodzi? Dostarczanie prostej rozrywki do posiłku, bez żadnej refleksji? Jeśli tak, to Fox strzelił w dziesiątkę, produkując „9-1-1”. Na rynku amerykańskim serial ten zapewne przyjmie się całkiem dobrze.

„9-1-1” to bardzo średni serial, którego nie ratuje nawet obsada, po której spodziewać by się można o wiele więcej, niż tylko recytowanie scenariusza i gry aktorskiej na najniższym z biegów. Straszliwie zawiodłem się szczególnie na Angeli Basset, która jest przecież bardzo utytułowaną aktorką. Nie wróżę tej produkcji żadnej zmiany, od początku do końca będzie prostą do granic bólu historią, która szybko zniknie w morzu podobnych seriali.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Scenariusz
4
„9-1-1” jest serialem przeciętnym do granic możliwości. Świetnie nada się za to jako zagłuszacz ciszy przy gotowaniu lub innych obowiązkach domowych.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • bardzo ładne krajobrazy Los Angeles
  • strażacy!

Minusy

  • fatalny scenariusz
  • brak napięcia
  • słabe aktorstwo
  • przewidywalność
  • powtarzalność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

9-1-1

Serial przedstawia różnego typu sytuacje z codziennego życia, pokazując ratowników udzielających pomocy w nagłych, często drastycznych wypadkach.