Recenzja do: Orange Is the New Black (2013 )
Recenzje

Seriale, które doczekały się oficjalnego finału, nie są codziennością. W erze platform streamingowych i stacji telewizyjnych produkujących nowe seriale na potęgę i szybko je kasujących można to uznać nawet za ewenement. Widzowie oczekują intensywnych doznań przez cały czas i chcą próbować nowych rzeczy każdego dnia. Dlatego też wiele produkcji zostaje skasowanych, zanim nawet zdążą dokończyć swoją opowieść. „Orange is the New Black” zaliczało lepsze i gorsze sezony, ale dotrwało do samego końca, dając fanom jeden z najlepszych możliwych finałów.

Orange is the New Black, Netflix, sezon 7, recenzja, finał

Ostatni klaps

Przyglądając się historii serialu „Orange is the New Black” nie trudno nie zauważyć, że jego najmocniejszą stroną było zmuszanie widzów do doświadczania niekoniecznie przyjemnych stanów emocjonalnych. Szokowanie, nie tylko nagością, ale też zupełnie nowym spojrzeniem na miejsce odosobnienia, jakim jest więzienie, wyszło w tym przypadku wyśmienicie. Całość nie została ograniczona jedynie do punktu widzenia osadzonych, gdyż postanowiono pokazać również, co czują i myślą strażnicy oraz pracownicy administracyjni. Dzięki temu widz mógł otrzymać pełne spektrum zachowań, emocji i myśli wszystkich, którzy w pokrętny sposób są ze sobą powiązani, bez względu na to, po której stronie krat się akurat znajdują. Z sezonu na sezon ten sposób opowiadania historii sprawdzał się doskonale, ale jak w każdym serialu, także i w tym przyszedł moment kryzysu. Fani zaczęli narzekać, że „Orange is the New Black” zaczyna robić się nudne i przegadane, a scenariusz pisany jest bez większego pomysłu. Twórcy szybko zorientowali się, że zaczyna im się palić grunt pod nogami, dlatego wprowadzili bardzo duże zmiany fabularne , co przewrotnie wcale nie pomogło. W takim przypadku pozostało już tylko jedno: zamknąć wszystkie wątki i zwinąć interes. Jak się okazało po siódmym sezonie, była to doskonała decyzja, bo historia pokazana na ekranie od dawna czekała już tylko na swój koniec.

Orange is the New Black, Netflix, sezon 7, recenzja, finał

Słodko-gorzki finał

Słynny bunt, który roznieciły więźniarki jeszcze w sezonie piątym, ciągnie się za nimi niemiłosiernie długo. Biorąc pod uwagę, jak ogromną awanturę rozpętały w samym zakładzie, a co za tym idzie, także i w mediach, wiele z nich powinno cieszyć się z tego, co je spotkało. Niektóre z dziewczyn nadal chowają do siebie urazę i nikt nie powinien się im dziwić, w końcu jedna donosiła na drugą tylko po to, aby ratować własną skórę. Nie liczyło się przy tym słowo prawdy, a jedynie zmniejszenie wyroku. Dlatego też finałowy sezon nie mógł uciec od tego wątku, choćby nie wiem, jak się starał. Najbardziej poszkodowaną po buncie została Taystee, która wciąż przeżywa dodatkowy wyrok i szuka rozwiązania swoich problemów, chociaż doskonale wie, że nie cofnie czasu. W pewnym momencie zaczyna to wyglądać na powolne staczanie się w objęcia szaleństwa spowodowanego manią udowodnienia niewinności. W przypadku serialu opowiadającego o więźniarkach nie ma mowy o happy endzie, bo przecież nie można wszystkich ot tak po prostu wypuścić na wolność. Dlatego też finałowy sezon stał się słodko-gorzki, bo z jednej strony nie zmieniło się zbyt wiele, a z drugiej – zmieniło się wystarczająco dużo, aby poruszyć serca wiernych widzów.

Orange is the New Black, Netflix, sezon 7, recenzja, finał

Tak wiele wątków

W siódmym sezonie wyraźnie dano odbiorcom do zrozumienia, że nie będzie to kolejna typowa seria. Od samego początku fabuła zostaje podzielona na świat za kratami i ten na wolności. Możemy obserwować, jak radzi sobie Chapman z powrotem na łono społeczeństwa, a także jak znosi rozłąkę z ukochaną żoną i przyjaciółkami. „Orange is the New Black” zawsze miało w sobie sporo komedii, dlatego walka Piper z rzeczywistością po wyjściu z więzienia staje się mocno przerysowana i momentami nierealna. O scenach, w których poważnie podchodzono do jej losu, trudno jednak mówić, aby wywoływały większe pokłady emocji. Piper już od kilku sezonów przestała być interesująca dla widzów, dlatego dalsze życie tej postaci wydaje się po prostu nudne. Serial nie ogranicza się tylko do opowieści o tych dwóch jakże różnych światach, ale również zabiera widzów na wycieczkę w czasie, aby pokazać, w jaki sposób za kraty trafiły główne bohaterki. Przez kilka lat była to jedna z największych tajemnic serialu, dlatego wszyscy fani mogli czuć niepokój przed tym, co zostanie im zaprezentowane. Okazało się, że każda z tych historii została napisana w sposób wyważony i potrafiłi bardzo mocno ścisnąć za serce. Nagle wyszło na jaw, że te twarde kobiety, które zgrywały nie wiadomo jak bardzo wyrodne obywatelki, tak naprawdę w większości trafiały do pudła przez własną głupotę. Doskonale dopełniło to obrazu ich charakterów, kreowanych przez siedem sezonów.

 

„Orange is the New Black” w swoim finałowym sezonie dał widzom wiele łez, zarówno tych spowodowanych smutkiem, jak i szczęściem. Zamknięcie tak wielu wątków o każdej z osadzonych było wyzwaniem karkołomnym, ale twórcom udało się stworzyć ciepły i łagodny obraz, który naprawdę może zadowolić każdego, nawet jeśli wiele z nich nie było happy endem.

 

Wszystkie sezony serialu „Orange is the New Black” można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
6
Muzyka
7
Scenariusz
8
Finały często kojarzą się z nieprzyjemnymi rozstaniami z ulubionymi bohaterami i żalem, że historia kończy się w taki, a nie inny sposób. W przypadku "Orange is the New Black" nie czuć nic takiego, finał zdaje się być zadowalający, a czasami nawet chwytający za serce.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • nie wymuszono happy endu
  • retrospekcje
  • pokazanie dwóch perspektyw: więziennej i tej na wolności

Minusy

  • Piper wciąż irytuje
  • niektóre postacie kończą naprawdę źle
  • finałowy dyrektor więzienia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Orange Is the New Black

Piper Chapman, skazana na 15 miesięcy pozbawienia wolności za transakcje narkotykowe, trafia do żeńskiego więzienia Litchfield. Tam poznaje kobiety z różnych zakątków …


Aktualności