Recenzja do: Truth Be Told (2019 )
Recenzje

Nowy serial od Apple+ łączy dwa z większych obecnych trendów popkulturowych – true crime i podcasty. Dziennikarka Poppy Parnell powraca do śledztwa, które dało jej przepustkę do kariery 20 lat wcześniej. Nagle wszystkie oskarżenia, jakie rzucała podczas trwania rozprawy, zaczynają ją dręczyć, kiedy może się okazać, że mężczyzna, którego tak śmiało nazwała potworem, jest niewinny.

Poppy Parnell to dziennikarka śledcza, której kariera rozkwitła po serii artykułów o nastolatku – Warrenie Cave, który został oskarżony o morderstwo Charlesa Buhrmana, znanego pisarza oraz ojca bliźniaczek – Josie i Lane. Poppy, przekonana o winie 16-latka, zagłębiała się w jego rodzinną historię i motywy, po kolei analizując je w swoich artykułach. Po 19 latach sprawa powraca, a dziennikarka zaczyna mieć wątpliwości co do pierwotnych oskarżeń. Swoje śledztwo przedstawia w podcaście.

Truth be told, aaron paul, octavia spencer,

Przyznam szczerze, że chociaż nie jestem wielką fanką podcastów, to uwielbiam true crime, a pomysł na produkcję, która ma pokazać, jak wygląda zbieranie informacji na temat zbrodni od strony zwykłego człowieka, a nie detektywa czy policjanta, wydawał się świetny. Jeszcze jak zerknęłam na obsadę to już byłam pewna, że może wyjść z tego coś interesującego, a chociaż świetnie odegranego. W końcu obok Olivii Spencer mamy Aarona Paula i Lizzy Caplan w kluczowych rolach. Jednak finalnie ta świetna obsada na niewiele się zdała, a serial jest jednym wielkim rozczarowaniem.

Bohaterowie odcięci od normalnego świata 

Przejdźmy od razu do bohaterów, którzy są po prostu tak dziwnie napisani, że nie da się ani ich lubić, ani za nimi podążać. Wszystko jest otoczone jakąś taką dziwną otoczką, jakby nic z tego nie działo się w normalnym świecie, tylko w alternatywnej rzeczywistości. Można spróbować analizować motywy czy sposób myślenia bohaterów, ale obawiam się, że nic sensownego by z tego nie wyszło.

Poppy dochodzi do wniosku, że Warren może być niewinny na podstawie nagrania, gdzie jedna z bliźniaczek zawahała się przy oskarżeniu. Tylko tyle, nie ma żadnych prawdziwych dowodów, ona nawet nie badała przez lata po wyroku tej sprawy, bo nadeszły ją wątpliwości. Ot tak podejmuje decyzję, że może nie miała racji. Na podstawie tych nijakich poszlak rozpoczyna znowu śledztwo i nachodzi rodzinę zamordowanego oraz oskarżonego. Nie ma jakichkolwiek skrupułów, ale robi z siebie ofiarę. Tego jej poczucia winy o nastawienie całego miasta przeciwko byc może niewinnemu 16-latkowi nie widać. Kilka razy mówi, że zrobiła na dziecku karierę, a może nie powinna, ale to tyle, jeśli chodzi o jej skruchę. Ma wokół siebie rodzinę, totalnie toksyczną, nikt jej nie lubi, ani siostry, ani ojciec, i tylko wszyscy kpią z niej i jej „misji”.

Naziści i gangi

Obok Poppy jest Warren Cave. Na nagraniach ze śledztwa pokazany jako zagubiony nastolatek, który poza tym, że nie wie, co się dzieje, to tak właściwie nic więcej nie robi. Widzimy go potem po 20 latach, kiedy dłużej już żyje w zamknięciu niż żył na wolności. Praktycznie nie pamięta, jak wygląda świat poza więzieniem i twórcy uparli się, żeby przekazać nam to bardzo dosadnie, jakbyśmy nie byli w stanie wyobrazić sobie, co mogło się z Warrenem stać. Gdyby tylko ta dosadność nie była tak sztuczna i jestem zmuszona użyć tego określenia: cringe worthy, to jeszcze dałoby się jakoś to przeboleć.

Truth be told

Sama historia też nie jest jakoś szczególnie intrygująca. Bardzo chciałam się wciągnąć w zagadkę morderstwa i tego, kto w końcu zabił, jednak nie udało mi się. Rzucanie oskarżeniami na prawo i lewo przez Poppy wcale nie sprawia, że widz podejrzewa każdego o bycie zabójcą, tylko wręcz przeciwnie. Przestajemy jakkolwiek na poważnie brać jej dochodzenie.

Zawsze nawet przy kiepskich serialach mogę w jakiś sposób docenić chociaż stronę techniczną. Czasami jest świetna praca kamerą albo to soundtrack trochę ratuje oglądanie. W tym przypadku niczym nie mogę się zachwycić, wszystkie aspekty są albo bardzo średnie, albo dziwne. Tak jak cały ten serial. Twórcą produkcji jest Nichelle Tramble i aż musiałam sprawdzić, czym wcześniej się zajmowała i skąd się bierze ten absolutnie specyficzny klimat, w jakim zachowany jest ten serial, ale poprzednie prace producentki to między innymi „The Good Wife” i „Mercy”. Tam tych dziwnych metod nie ma. Do tego powrzucane są tu wątki jakichś nazistów w więzieniu i gangów motocyklowych, które nijak się nie odnoszą do fabuły, mają na nią zerowy wpływ, ale są. 

Ta produkcja to po prostu zmarnowanie świetnej obsady na bardzo niedopracowany scenariusz. Nic tutaj nie jest spójne ani ciekawe, a całość bywa tak momentami nużąca, że nie można tego oglądać. 

Serial dostępny na platformie AppleTv+.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
5
Muzyka
4
Scenariusz
2
„Truth Be Told” to serial, który miał całkiem ciekawy pomysł na siebie, jednak w rzeczywistości w próbie bycia oryginalnym zakrawa o takie dziwności, że trudno jest go brać na poważnie.
Ocena czytelników
3

Plusy

  • pomysł na produkcję

Minusy

  • bohaterowie
  • dziwny klimat
  • żenujące dialogi
  • absurd goni absurd
  • nieciekawa historia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Truth Be Told

Serial bazujący na książce „Are You Sleeping?” autorstwa Katheleen Barber. Historia skupia się wokół dziennikarki badającej morderstwa sprzed lat. Interesuje ją, …