4
Recenzja do: Marvel's Inhumans (2017 )
Recenzje

Marvel może się pochwalić kilkoma naprawdę dobrymi serialami. „Daredevil” jest dowodem na to, że da się zrobić mroczną serię superbohaterską dla dojrzałego widza. Z kolei „Legion” to autorski, artystyczny serial, który wywraca do góry nogami stereotyp ekranizacji komiksu. Niestety, nie wszystko, co produkuje korporacja z Burbank, jest tak udane. Dlatego specjalnie dla was przygotowałem dzisiaj listę TOP 1 NAJGORSZYCH (serio, najgorszych) seriali Marvela.

 

1. „Marvel’s Inhumans”

Zdarzają się takie seriale, podczas oglądania których widz zwyczajnie nie jest w stanie uwierzyć, że ktoś dał temu projektowi zielone światło. Kiedy ostatnio się tak czuliście? Ja w tym roku przy „Disjointed” i właśnie „Inhumans”. Nowa produkcja Marvela jest niesamowicie zła. Przywodzi na myśl mroczne czasy dla ekranizacji komiksów, koszmarne filmy z początku XXI wieku, które na długo wykluczyły superbohaterów z mainstreamu. Nie wypada jednak po prostu napisać, że coś jest złe i tak tego zostawić. Dlatego pochylę się nad „Inhumans” – nad jego wadami i nielicznymi zaletami.

O co w tym chodzi?

„Marvel’s Inhumans” to serial opowiadający o rodzinie królewskiej panującej w Attilanie, zamieszkanym przez tytułowych Inhumans (tłum.: nieludzi) mieście na Księżycu. Uciekając przed zamachem stanu, protagoniści trafiają na Hawaje, gdzie śledzimy ich szalone perypetie.

Tutaj pojawia się pierwszy problem – ŻADNEGO z bohaterów nie da się polubić. Od początku są przedstawieni jako grupa niesympatycznych, wspierających nieuczciwy system kastowy gburów. Jedyną postacią wzbudzającą u mnie jakąkolwiek sympatię jest... Maximus. Choć ewidentnie kreuje się go na bad guya, reprezentuje sprawę, z którą jestem w stanie się zgodzić. Kierujące nim powody też są zrozumiałe. W polubieniu rodziny królewskiej w ogóle nie pomaga fakt, że postacie drugoplanowe są nie tylko kompletnie bezpłciowe, ale też nie ma w nich krzty oryginalności. Blondynka w okularach, znająca się na komputerach i rzucająca niezręczne żarty? Świetny pomysł, nikt nigdy jeszcze tego nie zrobił!

Nie bójmy się komiksowości!

„Inhumans” nieustannie przywodziło mi na myśl ekranizacje komiksów z początku XXI wieku. Aktorów ubrano w tanio wyglądające, skórzane kostiumy, które nijak nie przypominają swoich komiksowych pierwowzorów. Mocno zakręcono też kurek, jeśli chodzi o wykorzystanie supermocy – jak na serial o grupie obdarzonych nadludzkimi zdolnościami „nieludzi”, zaskakująco niewiele pokazano. Gorgon, w komiksach mający kopyta, tutaj przez niemal cały czas nosi ukrywające je buty. Crystal, która potrafi manipulować żywiołami, używa swoich umiejętności dosłownie kilka razy.

Najmocniejszym argumentem przemawiającym za tym, że Scott Buck zwyczajnie bał się, że coś będzie dla widzów „zbyt komiksowe”, jest dla mnie sposób przedstawienia relacji Black Bolta z Meduzą. W komiksach tych dwoje łączy bardzo silna psychiczno-emocjonalna więź, która pozwala królowej interpretować życzenia milczącego męża i przemawiać w jego imieniu. W serialu... Wybaczcie, nie chce mi to przejść przez klawiaturę. W serialu Black Bolt porozumiewa się ze swoją małżonką za pomocą języka migowego, którego z jakiegoś powodu żaden inny członek rodziny królewskiej nie opanował.

Pusto i nudno

No cóż, skoro bohaterów nie da się lubić, a supermocy za bardzo tam nie ma, to może chociaż przyjemnie się na to patrzy? Niestety... nie. Projekt Attilanu jest jedną z najnudniejszych rzeczy, jakie widziałem w telewizji od dawna. Mamy wysokie stropy, szare ściany, nie ma okien. Oczywiście w serialu pojawia się trochę nagranych z lotu ptaka ujęć Hawajów (które wyglądają na mocno stockowy materiał), a sama wyspa jest obfita w lasy. Niestety muszę zaznaczyć, iż krajobrazowy potencjał O’ahu kompletnie nie został tutaj wykorzystany.

Całości nie ratują też efekty specjalne. Nie oczekiwałem niczego niesamowitego, wiem, że budżety telewizyjne zwykle nie pozwalają na szaleństwa, ale nadal jestem rozczarowany. Najczęściej pojawiającym się na ekranie efektem jest Lockjaw – teleportujący się pies, który jakością przypomina render z gry komputerowej „Heroes of Might and Magic III”.

Jedynym aspektem „Inhumans”, który mogę w jakikolwiek sposób pochwalić, jest gra aktorska. Iwan Rheon („Game of Thrones”) w roli Maximusa wypada naprawdę dobrze, reszta aktorów – mimo bardzo słabego scenariusza – stara się, jak tylko może. Na dodatkowe wyróżnienie zasługuje na pewno wcielający się w rolę Black Bolta Anson Mount („Hell on Wheels”): jego przerysowane wyrazy twarzy to kopalnia memicznej beki.

Podsumowując

Widząc nazwisko Scotta Bucka („Iron Fist”) na pozycji showrunnera, wiedziałem, że nie należy spodziewać się dobrego kawałka telewizji i niestety się nie pomyliłem. „Inhumans” to serial, który nie tylko nie trzyma się materiału źródłowego, ale przede wszystkim go nie szanuje – tak samo jak widza. Nie jest konsekwentny w budowaniu świata i bohaterów, ale przede wszystkim... jest koszmarnie nudny. Ze wszystkich braków, głupot i niedociągnięć na początku można się przynajmniej pośmiać, ale ostatecznie „Inhumans” nie przekracza magicznej granicy „tak zły, że aż dobry”. To po prostu gówniana telewizja, której nie mogę polecić absolutnie nikomu.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
3
Muzyka
4
Scenariusz
2
Scott Buck rujnuje kolejną po „Iron Fist” markę Marvela, wypuszczając serial nieciekawy i obraźliwy dla materiału źródłowego. „Inhumans” to zrobiony na szybko i kompletnie bez natchnienia gniot, którego nie warto oglądać nawet po to, żeby się pośmiać. Przywodzi na myśl ekranizacje komiksów z początku XXI wieku.
Ocena czytelników
3.5

Plusy

  • Komiczne wyrazy twarzy Ansona Mounta
  • Iwan Rheon wyciska ze słabego scenariusza tyle, ile może

Minusy

  • Koszmarne dialogi
  • Puste, nieciekawe kadry
  • Nudny
  • Obraźliwy dla materiału źródłowego

Komentarze

(4)
  • Gremo

    Przytaczanie Disjointed nie do końca trafne jak dla mnie. Ze znajomymi rozluźnieni przez motyw z serialu, pasował do klimatu idealnie. I on nie wyszedł słabo, tak miał wyglądać. Kilka osób które znam również wyrażają się o nim pozytywnie ;)

  • Piotr Frankowski
    @Cyberius

    Oj tam, ja się śmiałem przy każdym odcinku :D

  • Mateusz Myślicki
    @MateuszMyslicki

    Czyli Marvel wreszcie sięgnął bruku? Ja tam w sumie się cieszę, no bo od betonowego dna można się już tylko odbić. Jak na trzeci ich serial z rzędu wylane zostaną wiadra pomyj (no dobra, czwarty, Luc też był koszmarny), to może wreszcie ludzie przestaną oglądać, a Marvel się zorientuje, że trzeba by zatrudnić jakiegoś scenarzystę.

  • Paulina Fąka
    @Paulacorn

    Zgadzam się w 100%, jedna z najgorszych produkcji jakie kiedykolwiek widziałam... Kończyłam ten serial tylko ze względu na Iwana (w końcu koniec i będzie na powrót mógł zająć się czymś dobrym), gdyby nie on odpadłabym szybko, bo jak na początku jeszcze bawiło mnie jak złe to wszystko jest, tak później zwyczajnie męczyło. Poziom nudy i nielogiczności sięgnął takiego poziomu, że ciężko było patrzeć xd

Powiązane

Seriale

Marvel's Inhumans

Serial wywodzący się z uniwersum stworzonego przez Marvel Comics. Po zbrojnym przewrocie w mieście Atillan na Księżycu rodzina królewska należąca do gatunku Nieludzi jest zmuszona uciekać na Ziemię.