Recenzja do: Three Days of Christmas (2019 )
Recenzje

Relacje rodzinne nie zawsze są proste – wręcz przeciwnie, między członkami rodziny często dochodzi do nieporozumień, a tajemnice i sekrety potrafią stanowić porządek dzienny. Mówi się, że święta to czas zgody i przebaczenia – jednak jak zrozumieć magię świąt, kiedy w ścianach rodzinnego domu nie można być w pełni sobą?

„Three Days of Christmas” to trzyodcinkowa, hiszpańska produkcja, przedstawiająca losy czterech sióstr na przestrzeni lat. Każdy odcinek toczy się w czasie świąt Bożego Narodzenia, jednak obserwujemy wydarzenia w ciągu trzech różnych etapów życia – podczas lat nastoletnich, dorosłości oraz starości.

Ekspozycja

Pierwszy odcinek od początku ujął mnie swoim klimatem. Zdjęcia, kostiumy – wszystko idealnie ze sobą współgrało, tworząc iście bajkowy nastrój. Początek historii jednak do bajek nie należy. Trzy siostry – Adela, Esther oraz Maria, natykają się w lesie na mężczyznę oraz jego córkę Valentinę i w tym momencie losy dziewczyn łączą się już na zawsze.

netflix, three days of christmas, recenzja

Jeśli chodzi o pierwszy odcinek, to moją uwagę zdecydowanie przykuła Esther. Zadziorna, odważna, ale i dość rozsądna. Polubiłam ją bardziej od strachliwej i dość irytującej Adeli czy Marii, o której tak naprawdę nie dowiedziałam się wiele. Valentina pozostała zaś zagadką.

Już na początku widać, że dom rodzinny sióstr to miejsce pełne konwenansów i człowiek nie może czuć się w nim pełni sobą. Ma być dobrze za wszelką cenę, a rozmowy o trudnych kwestiach szybko zostają ucinane. Pomimo tego, wyraźnie widać jak rodzice sióstr je kochają i dbają o dziewczynki. Chcą dla nich jak najlepiej i pragną chronić je od wszelkiego niebezpieczeństwa.

Muszę zwrócić tutaj uwagę szczególnie na postać matki – z pozoru surowa, przykładna gospodyni, ale gotowa wskoczyć za dziećmi w ogień, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Rozwinięcie

W drugim odcinku Esther, Maria, Adela i Valentina to już dorosłe kobiety – mają własne życie i zjeżdżają na święta do rodzinnego domu, a dodatkowo stawiają czoła wizji pożegnania się z ciężko chorą matką.

Odcinek porusza naprawdę wiele wątków i musiała minąć chwila, zanim we wszystkim się odnalazłam. Choroba matki sióstr i wyjawiony przez nią sekret to nie wszystko – na światło dzienne zaczęły wychodzić trzymane w ukryciu przez Esther, Marię, Adelę i Valentine sekrety oraz dawne urazy, rzutujące na kolejne wydarzenia.

Adelę zmieniła się zdecydowanie najmniej ze wszystkich sióstr. Irytująca, pragnąca by wszystko było jak najlepiej i przymykająca oka na wszystko byleby jej rodzina była idealna – nawet udawanie, że mąż się nad nią nie znęca.

netflix, three days of christmas, recenzja

Najbardziej zabolała mnie zmiana Esther. Wręcz w niczym nie przypominała mi nastolatki, którą tak polubiłam w pierwszym epizodzie. Starałam się ją zrozumieć, jednak jej zapatrzenie w siebie sprawiło, że nie byłam w stanie. Zarówno w przypadku Esther jak i Adeli, wielki plus stanowi gra aktorska – Veronica Forque oraz Elena Anaya były świetne i przyjemne oglądało się je na ekranie.Valentina również nie zdobyła mojej sympatii. Dodatkowo grająca ją Nerea Barros wypadła zdecydowanie najgorzej wśród wszystkich aktorek.

Moje serce zdecydowanie zdobyła Maria. Pewna siebie, zabawna oraz pełna wigoru postać. Veronica Echegui ujęła mnie najbardziej z całej czwórki. Narzekać mogę jedynie na pewien wątek dotyczący kobiety. Moim zdaniem niepotrzebny i wciśnięty na siłę oraz – jak niestety większość rzeczy – do przewidzenia.

Zakończenie

Ostatni odcinek to nasze bohaterki jako starsze kobiety – nie tylko matki, ale już babcie. Biorąc pod uwagę poprzednie dwa odcinki naprawdę imponuje mi to, w jak genialny sposób został przeprowadzony casting, a zmiana wieku sióstr wypadła naprawdę wiarygodnie. Jeśli chodzi o kreacje sióstr po latach, to zmienił się mój stosunek jedynie do Adeli, która na starość w końcu stała się odważniejsza i zrozumiała, że nie musi być idealna. Podobnie jak przy dorosłych wersjach bohaterek, moją ulubienicą pozostała Maria, zaś Esther i Valentina wciąż pozostały mi obojętne.

W całości zdecydowanie zabrakło mi uzupełnień kilku luk – biorąc pod uwagę zarówno ogromne przeskoki czasowe, jak i długość produkcji może być to zrozumiane, ale miałam nadzieję, że twórcy chociaż napomkną o kilku kwestiach zamiast pozostawić je bez wyjaśnienia.Zakończenie było dość przewidywalne i oglądając ostatni odcinek momentami czułam się już naprawdę znużona.

„Three Days of Christmas” to poprawna i przyjemna produkcja, jednak liczyłam na coś więcej. Smutne, że twórcy w dużej mierze oparli się na schematach i znanych motywach, przez co produkcja zdecydowanie straciła na wartości. Można spędzić przy seansie miło czas, podziwiając ładne zdjęcia i dobrą grę aktorską, jednak nie decydując się na obejrzenie produkcji – nic się nie straci.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Scenariusz
6
"Three Days of Christmas" to serial poprawny i przyjemny w odbiorze. Porusza poważne tematy, jednak w przystępny sposób, ma swój klimat, aczkolwiek pod względem fabularnym nieco kuleje, pozostawiając sporo niedomówień oraz opierając się na schematach.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • gra aktorska
  • klimat
  • zdjęcia

Minusy

  • schematyczność
  • luki fabularne
  • przewidywalność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Three Days of Christmas

Cztery siostry dzielnie stawiają czoła rodzinnym dramatom, które dzieją się w trzech różnych okresach podczas świąt Bożego Narodzenia.