2
Recenzja do: The Walking Dead (2010 )
Recenzje

Zombie istnieją w popkulturze od dziesiątek lat, w pewnym czasie dominując niemal zupełnie w kinie i telewizji. Złoty okres minął jednak już dawno temu i teraz prawie każda kolejna produkcja musi zmierzyć się z wyjątkowo krytycznym przyjęciem. Nie powinno to dziwić, skoro rynek tak bardzo przesiąkł tematyką nie do końca umarłych. Oryginalność jest coraz rzadziej spotykana, ale twórcy „The Walking Dead” próbują pójść zupełnie inną ścieżką grozy, pokazując relacje międzyludzkie na tle apokalipsy, zamiast zwykłego serialu o walce z zombie.

v

Nowa jakość

Dziewięć lat to całkiem sporo jak na serial, tym bardziej taki, który skierowany jest do wąskiego grona odbiorców. Nie ma co ukrywać, że opowieści o zombie cieszą głównie zatwardziałych widzów wychowanych na klasykach horroru lub oddanych fanów stawiających swoje pierwsze kroki w świecie produkcji odcinkowych. Jakby nie było, fenomen „The Walking Dead” trudno porównać do jakiegokolwiek innego serialu, tym bardziej ciężko odnieść się do bardzo wyboistej drogi, jaką przeszedł od pierwszego sezonu. Fani nie wzbraniają się przed otwartym krytykowaniem co najmniej kilku poprzednich serii i nie jest trudne ich zrozumieć, nawet można ich poprzeć. Jakość, którą pokazano w czterech początkowych sezonach, spadała na łeb na szyję przez następne cztery, aż do ósmego, który nie tylko obudził wielu widzów, ale także i włodarzy AMC. Zdecydowali się na bardzo ryzykowny ruch – chyba nie mieli już za dużo do stracenia. Notowania serialu był coraz niższe, fani stopniowo odwracali się od marki, która ewidentnie zaczęła powoli umierać. Mianowano więc nową showrunnerkę, Angelę Kang, której zadaniem było ratowanie tonącego statku „The Walking Dead”. Nikt nie pokładał w niej zbyt wiele nadziei, szczególnie widzowie, tymczasem stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Dziewiąty sezon nie tylko odbił się od dna, ale zaprezentował wyśmienity poziom, zarówno aktorsko, fabularnie, jak i technicznie.

The Walking Dead, sezon 9, AMC, recenzja

Wewnętrzna wojna

Wojna ze Zbawcami dobiegła końca, Negan gnije w więzieniu, Rick może cieszyć się ze zwycięstwa, którego tak bardzo potrzebował, a które obiecał Neganowi już przy pierwszym spotkaniu. Społeczności Aleksandrii, Hilltop, Królestwa, Oceanside i Sanktuarium mogą wreszcie żyć w spokoju, ale tylko względnym. Rick z uporem maniaka stara się wymusić na wszystkich swoją wizję świata, którą zaszczepił mu jego syn Carl. Odkupienie, którego upatruje w zjednoczeniu dawnych wrogów, okazuje się o wiele trudniejsze do osiągnięcia, szczególnie przez wzgląd na jeszcze niezabliźnione rany wojenne. Napięcie pomiędzy Zbawcami i resztą, którzy pracują teraz razem nad budową mostu mającego stać się kluczem do porozumienia, jest wysokie, chyba nawet zbyt wysokie. Bardzo przyjemnie patrzy się na ich wysiłki i nawet nieporozumienia pojawiające się pomiędzy nimi zdają się naturalną koleją rzeczy; przecież jeszcze nie tak dawno jedni drugich bez mrugnięcia posłaliby do piachu. Przyjaźnie, które urodziły się przez tyle sezonów, są o wiele silniejsze niż te zawarte przed apokalipsą, dlatego śmierć kogoś bliskiego jest znacznie większym ciosem. Bohaterowie z trudem mogą się pogodzić z tym, że obok nich mieszkają i pracują zabójcy Glenna i Abrahama, ale Rick pokazuje po raz kolejny, że jest doskonałym przywódcą.

The Walking Dead, sezon 9, AMC, recenzja

Pożegnania

Sezon 9A był swego rodzaju zamknięciem wątków z sezonu ósmego. Bardzo powolnym zamknięciem, któremu nie śpieszyło się donikąd, szczególnie że na końcu czekało na widzów pożegnanie Ricka. Obserwowanie tego, czym stała się ta rozbudowana społeczność po wojnie, było wielce satysfakcjonujące, ale już po kilku odcinkach dało się odczuć powrót do zbędnego przeciągania wątków, tak znienawidzonego przez fanów. Angela Kang nie zamierzała jednak powtarzać starych błędów i w odpowiednim momencie wcisnęła do serialu najbardziej emocjonalny motyw od czasu jego powstania. Odejście Ricka nie należało do spektakularnych, ale było melancholijne i wyjątkowo sentymentalne. Widzowie ponownie mogli poczuć przywiązanie do któregoś z bohaterów, szkoda tylko, że w jego ostatnich chwilach. W cieniu odejścia Ricka zniknęła również Maggie. Jej pożegnanie z serialem było okropnie wykonane, przez co dopiero kilka odcinków dalej można było się zorientować, co się właściwie stało. Postać, która była tak rozbudowana i poświęcano jej tak dużo uwagi, nie może po prostu zniknąć bez żadnego wyjaśnienia.

The Walking Dead, sezon 9, AMC, recenzja

Szeptacze

Sezon 9B jest już zupełnie inną parą butów. W końcu pojawili się długo oczekiwani Szeptacze, czyli grupa nie do końca normalnych ludzi, którzy drogę do ratunku znaleźli w ubieraniu się w skóry szwendaczy. Nie to jednak czyni z ich niespełna rozumu, ale to, jaką filozofię wyznają. Szeptacze zachowują się jak zdziczali ludzie, którym w zasadzie pasuje to, jak wygląda obecny świat. Przywódczyni tej grupy, Alpha, dostała bardzo ważny z punktu widzenia serialu odcinek wyjaśniający, kim była przed apokalipsą. Widzowie mogli dzięki temu zobaczyć jeden z nielicznych flashbacków z czasów, kiedy świat walił się pod naporem zombie. Szybko jednak okazuje się, że cała ta historyjka Alphy jest grubymi nićmi szyta, głównie dlatego, że opowiada ją Lydia, jej córka, która sama nie do końca pamięta, co się wtedy wydarzyło. Konflikt, który wybucha pomiędzy dwiema grupami, jest od samego początku mocno ograniczony i skupia się na małych potyczkach, ale w sumie jest to tylko preludium do wojny na pełną skalę, którą zobaczymy w dziesiątym sezonie.

The Walking Dead, sezon 9, AMC, recenzja

Nadzieja

Historia pokazana w sezonie dziewiątym jest o wiele bardziej interesująca i absorbująca dla widza. Nie ma tutaj zbyt wiele przegadanych scen, bezsensownych wątków nieprowadzących donikąd ani infantylnych zachowań niektórych bohaterów. „The Walking Dead” zaczęło wreszcie straszyć, pozostawiając widzów z poczuciem niepokoju o los niektórych postaci. Tego typu emocje nie były widziane w tym serialu od dawna, dlatego jest mocno krępujące znów je poczuć. Nowa showrunnerka skupiła się na zbudowaniu solidnych i wartych uwierzenia relacji pomiędzy bohaterami i to widać już od pierwszego odcinka. Każdy z nich zachowuje się w o wiele bardziej ludzki sposób, reagując na nowe niebezpieczeństwa bardziej chaotycznie, ale przez to prawdziwiej. Paradoksalnie odejście Ricka i Maggie było najlepszym, co przydarzyło się „The Walking Dead”, bo ucięcie ich wątków pozbawiło serial skazy ciężkich do oglądania dram. Obydwoje zbyt wiele przeszli, aby jakakolwiek kontynuacja ich opowieści była łatwa, dlatego świeży start dla scenariusza jest prawdziwym błogosławieństwem. Oczywiście w tym momencie scenarzyści muszą szukać innych ścieżek dla rozwoju serialu i widać to bardzo wyraźnie chociażby w finałowym odcinku. Powoli przygotowuje się widzów do odkupienia win przez Negana i jest niemal pewne, że stanie się on bardzo istotną postacią, inną na pewno niż w komiksie.

 

Cały dziewiąty sezon jest niczym innym, jak podsumowaniem całego serialu i otwarciem zupełnie nowego rozdziału w jego historii. Wciąż widać w nim sporo błędów produkcyjnych, które pozbawiły serial sporej liczby, ale dziesiąty sezon ma szansę zmienić tę sytuację. Obiecujące wątki, które zostały wprowadzone w tym sezonie, mają potencjał, aby stać się naprawdę wciągającymi historiami poszczególnych bohaterów. Twórcy muszą jednak bardzo uważać – jedno potknięcie więcej i serial już nigdy nie wstanie z kolan

 

Serial „The Walking Dead” emitowany jest w Polsce przez stację AMC. Poszczególne sezony można również obejrzeć na Netflixie i HBO GO.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
7
Dziewiąty sezon "the Walking Dead" jest etapem przejściowym pomiędzy nijakością poprzednich serii, a obietnicą czegoś o wiele lepszego w kolejnych. Widać tutaj wiele znanych już błędów, ale także nowego podejścia, które zdecydowanie dobrze zrobiło całemu serialowi.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • Odcinek "zimowy"
  • porzucenie wyczerpanych wątków
  • fabuła ponownie wciąga
  • większa staranność przy technicznej stronie serialu

Minusy

  • niektóre wątki wciąż są zbyt przeciągane
  • odejście Maggie bez żadnego wyjaśnienia
  • nijakie rozwinięcie postaci Negana
  • Szeptacze rozczarowują

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Ciekawa opinia, bo z jednej strony taka jak większości opinii, czyli powrót do formy serialu, ale z drugiej strony w minusach krytykujesz wątek szeptaczy, ale z recenzji nie wynika, że to wada sezonu. Zaskoczyło mnie to też dlatego, bo Szeptacze oraz ich szefowa to jest jedna z tych kilku rzeczy w ostatniej serii, obok np. córki Ricka, którą wszyscy chwalą w tej serii, a koniec końców u Ciebie znalazł się ten wątek w wadach serialu.

    • Paweł Marek
      Paweł Marek
      @Pawel_Marek

      @michax: Szeptacze są zdecydowanie nowym rodzajem przeciwnika, który mocno odbiega od tego co widzieliśmy w TWD. Cieszy mnie to niezmiernie, ale z drugiej strony smuci, bo potraktowano ich bardzo ogólnikowo. Wyjaśnienie ich motywacji było mocno ogólne, a ich czyny sprowadzały się do trywialnego mordowania. Jestem mocno przeżarty wizją komiksową, w której to Szeptacze naprawdę potrafili przerazić, natomiast w serialu nie tylko wyglądają na niezorganizowaną zgraję psychopatów, co niestanowiącą tak naprawdę większego zagrożenia. Mieszkają w lesie, ale jakimś cudem udało im się zinfiltrować Królestwo i zabić kilka istotnych postaci, ale nie wynika z tego nic konkretnego. Mam szczerą nadzieję, że 10 sezon pokaże coś więcej, póki co w mojej opinii są zdecydowanie niżej w psychopatii niż np. Negan.

Powiązane

Seriale

The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …