Recenzja do: The Walking Dead (2010 )
Recenzje

Po całkiem przyzwoitej drugiej połowie sezonu ósmego doczekaliśmy się dość miernego finału z masą przewidywalnych rozwiązań oraz banalnym morałem. Po całym sezonie krwawej jatki nasi niezbyt rozgarnięci bohaterowie doszli do wniosku, że przemoc jest zła. Co wcale nie znaczy, że czasem nie należy rozcinać ludziom gardeł. Tak żeby wszyscy byli zadowoleni. TEKST ZAWIERA SPOILERY.

Stracone nadzieje, czyli gdzie jest ta rewolucja? 

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że naprawdę podobała mi się druga połowa ósmego sezonu „The Walking Dead”. Do wielu bzdur w tym serialu zdążyłam się już przyzwyczaić, a twórcy szczęśliwie oszczędzili nam wzniosłych i pustych monologów, w zamian dając ludzkie emocje i interakcje. Śmierć Carla paradoksalnie tchnęła sporo życia do społeczności Ricka. Po bardzo dobrym 15. odcinku trzymałam kciuki za finał sezonu. Miałam nadzieję, że twórcy nas zaskoczą.

Niestety tak się nie stało.  

Zapewnienia Scotta M. Gimple’a, że końcówka sezonu wprowadzi nową jakość do serii oraz będzie zapowiedzią sporych zmian, które mają zachęcić widzów do oglądania serialu przez kolejne kilka serii (nic nie zapowiada końca „The Walking Dead”) okazały się zwykłym chwytem marketingowym. Jeśli tak bowiem ma wyglądać przyszłość tej produkcji, to nie wróżę masowych powrotów widzów przed telewizory.

Żadnych zaskoczeń

Największym zarzutem, jaki mam wobec finału, jest jego ogromna przewidywalność. Już w momencie poznania treści listów Carla do ojca i Negana stało się jasne, do czego to wszystko zmierza. Oczywiście twórcy musieli nieco uśpić naszą czujność, każąc Rickowi bezwzględnie mordować Zbawców (nawet tych, którzy się poddali) i kilka razy głośno zapewniać, że nie ma zamiaru odpuszczać Neganowi. Co jednak z tego, skoro ostatni odcinek to właściwie odhaczanie wszystkich tanich chwytów i tandetnych wstawek, które już znamy z wcześniejszych finałów. Niestety, takie nagromadzenie wzniosłych haseł, łez, retrospekcji z małym Carlem na spacerze z ojcem i muzyki dobrej co najwyżej na zajęcia z jogi, spowodowało, że wydarzeń tego odcinka po prostu nie sposób wziąć na poważnie.

The Walking Dead, Żywe trupy, sezon 8, odcinek 16, finał sezonu, recenzja

Rozwiązanie wielkiej, finałowej walki między Zbawcami, a zjednoczonymi wokół postaci Ricka osadami było naprawdę kuriozalne. Eugene miał swoje pięć minut, chociaż szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, jak dokonał swojego sabotażu – pewnie w takim sam sposób, w jaki wyprowadził ludzi z Sanktuarium na początku sezonu. Nie pamiętacie, jak to zrobił? To pewnie dlatego, że twórcy zapomnieli nam to pokazać. Jak wielu innych rzeczy. Jedno jest jednak pewne – to nie było rozwiązanie, którego nie można było się domyślić. Właściwie to można powiedzieć, że twórcy niespecjalnie się wysilili.

Drugi zarzut wobec finału to absolutnie irytująca tendencja do zadowolenia wszystkich. Panie Gimple, nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Niestety nasz showrunner robi wszystko, by usatysfakcjonować zarówno zwolenników pokojowych rozwiązań, jak i tych, którzy chcieli zobaczyć Negana martwego. Sposób, w jaki rozwiązano ten nielichy dylemat wywołał u mnie facepalm. Rick podrzyna gardło Neganowi, daje nam kilkanaście sekund satysfakcji, a potem… woła Siddiqua, żeby go uratował. Wow, w prawdziwym świecie Negan już dawno zakrztusiłby się własną krwią, ale co ja tam wiem. Ważne, że dostaliśmy dawkę przemocy pomiędzy wzniosłymi gadkami o miłosierdziu.

The Walking Dead, Żywe trupy, sezon 8, odcinek 16, finał sezonu, recenzja

Co dalej z „The Walking Dead”?

W zeszłym roku podczas jednego z konwentów prowadziłam prelekcję na temat spadających słupków oglądalności „The Walking Dead”. Przy okazji przygotowań do wystąpienia zrobiłam małe rozeznanie wśród fanów serialu, pytając, dlaczego oglądają lub dlaczego przestali oglądać serial. Jedna z odpowiedzi szczególnie utkwiła mi w pamięci. Jeden z komentatorów napisał: „Nikt nie chce oglądać jak bohaterowie sadzą rzepę, gadają i jedzą jabłka”. Otóż obawiam się, że to właśnie nas czeka w kolejnym sezonie. Mamy rok, by zastanowić się, czy chcemy jeszcze brać w tym udział.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
6
Muzyka
4
Scenariusz
5
Rozczarowujący finał całkiem przyzwoitego sezonu „The Walking Dead”. Przewidywalność i bardzo banalny przekaz (przemoc nie jest rozwiązaniem) psują frajdę z oglądania.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • perspektywa konfliktu wewnątrz grupy Ricka (Maggie i Daryl będą spiskować?)

Minusy

  • rozwiązanie wątku Negana
  • twist z amunicją do przewidzenia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …