Recenzja do: The Walking Dead (2010 )
Recenzje

Zdarza wam się grywać w gry typu point and click? Najnowszy odcinek „The Walking Dead” przypomina właśnie taką rozgrywkę. Gdybyśmy decydowali o przebiegu gry, pewnie byłaby wciągająca. Gorzej, gdy nie mamy na nią wpływu – wtedy jest po prostu nudno.

Misja: dotarcie do Hilltop 

Moje skojarzenie nie jest przypadkowe, zwłaszcza że gry z serii „The Walking Dead” wydawnictwa Telltale cieszą się dużą popularnością i doskonałą opinią wśród fanów. Odcinek „Dead Or Alive Or” mógłby być z powodzeniem rozdziałem w grze, bowiem skupia się w głównej mierze na podejmowaniu trudnych moralnie decyzji oraz szukaniu przedmiotów, które mogą okazać się przydatne w wykonaniu misji dotarcia do Hilltop.

Niestety po dwóch kipiących emocjami odcinkach dostaliśmy dość nudny epizod skupiający się na postaciach, które nie wzbudzają przesadnie ciepłych uczuć wśród widzów. No chyba, że się mylę i błędnie zakładam, że Gabriel, Eugene lub Tara nikogo tak naprawdę nie interesują.

the walking dead, żywe trupy, sezon 8, odcinek 11, recenzja, amc, fox

Problem z „The Walking Dead” polega między innymi na tym, że w pewnym momencie rozmienił na drobne potencjał wielu postaci. W efekcie, kiedy na planie nie widzimy (obdarzonych odpowiednią charyzmą) Ricka lub Negana, zaczyna robić się drętwo.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ten epizod był niezbędny do pokazania dylematów moralnych związanych na przykład z tym, w jaki sposób traktować Zbawców, którzy jako jeńcy przebywają w Hilltop lub co zrobić z Dwightem. Jednak, za każdym razem, gdy akcja serialu zwalnia, na pierwszy plan wychodzą największe jego słabości: kiepskie dialogi oraz brak prawdziwej psychologicznej głębi w postaciach, które – jak czasami mi się wydaje – grane są coraz bardziej od niechcenia.

Szwendacze – niezbędny element krajobrazu 

Wbrew moim narzekaniom serial cały czas ma mocne strony, a twórcy potrafią je pokazać nawet w tak mało emocjonującym odcinku. Szwendacze jak zwykle są doskonale przemyślane. I chociaż już dawno wtopiły się w tło całej historii i rzadko bywają bezpośrednim zagrożeniem dla naszych bohaterów (w myśl zasady „Kill the dead, fear the living”) to nie można odmówić kreatywności, jaka włożona jest w ich charakteryzację. Zombie, które spotyka Daryl w tym odcinku, można z pewnością wpisać na listę najlepszych żywych trupów serii. Pozytywem tego odcinka jest także Negan. Jest to postać, która w większych dawkach potrafi irytować, twórcy jednak bardzo się starają, byśmy Neganem nie znudzili się tak szybko, dozując nam jego obecność na ekranie.

the walking dead, żywe trupy, twd, sezon 8, odcinek 11, recenzja, amc, fox

Podsumowanie: tylko nie zaśnij! 

Mimo odcinka poniżej poziomu poprzednich, historia w tej części sezonu rysuje się naprawdę interesująco. „Dead Or Alive Or” to odcinek z cyklu tych, które można oglądać niezbyt uważnie – prasując, robiąc kolację lub zerkając co jakiś czas na Twittera. Wracając do początku mojej recenzji – polecam obejrzeć go w kontekście gier z uniwersum. I pobawić się w podejmowanie decyzji. Czy gdybyście mogli pokierować bohaterami w tym odcinku, potoczyłby się inaczej? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzu!  

Gra aktorska
5
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Scenariusz
5
Niezbyt emocjonujący odcinek, typowy „zapychacz”. Niespieszne tempo, porcja dylematów moralnych i doskonałe zombie.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • zombie
  • Negan

Minusy

  • idiotyczny wątek Gabriela
  • Daryl Dixon, który dawno już przestał być interesującą postacią
  • powolne tempo

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …