1
Recenzja do: The Walking Dead (2010 )
Recenzje

W pierwszym odcinku po przerwie widzowie musieli poradzić sobie ze śmiercią Carla. Kolejny epizod skupia się głównie na emocjach Ricka związanych z utratą syna. Niespieszne tempo, moralne dylematy oraz mielone zombie – czyżby „The Walking Dead” w końcu wychodziło na prostą?

Testament Carla

Najpierw była cisza przed burzą (przygotowania do wojny), potem wielki sztorm (i szturm na Sanktuarium), teraz czas na krajobraz po burzy. Dziesiąty odcinek pokazuje widzom ogrom strat poniesionych przez wszystkich uczestników konfliktu. Śmierć Carla i jego testament nawołujący do pokoju to wątek, który najwyraźniej będzie nam towarzyszył do końca sezonu. I bardzo dobrze, bo cała sytuacja, w której znajdują się obecnie bohaterowie, pełna jest napięcia i potencjału na naprawdę ciekawy rozwój.

Już podczas ostatniego odcinka wielu widzów zapewne zastanawiało się, co takiego zrobi Rick z przesłaniem syna. Mrzonki o pokoju w środku zaciętej wojny? Czy ten konflikt w ogóle da się rozwiązać inaczej, niż tylko próbą pozabijania się nawzajem? Rick, jako przywódca, ma ciężki orzech do zgryzienia. Sytuacja wymaga od niego stanowczych decyzji, a te trudno podejmować, będąc w żałobie. Dlatego też postać grana przez Andrew Lincolna w całym odcinku zachowuje się raczej emocjonalnie niż racjonalnie.

Na prawdziwe przemyślenia i konkluzje pewnie przyjdzie jeszcze pora – na razie widzimy naszego bohatera miotającego się między złością a rozpaczą. Przez traumę, która spotkała Ricka i Michonne, mamy przynajmniej okazję obserwować jakieś silne, ludzkie emocje w „The Walking Dead”. A tych, szczerze mówiąc, bardzo mi w serialu brakowało.

The Walking Dead, recenzja, 10 odcinek, 8 sezon, Żywe Trupy, AMC, serial

Problemy w Sanktuarium

Twórcy raczej oszczędnie pokazują nam Negana, co jest chyba decyzją słuszną. Ponieważ jest to postać dość zmanierowana (chociaż nie można odmówić mu charyzmy), zbyt częste oglądanie go na ekranie mogłoby szybko zirytować większość widzów. Tym razem jednak mamy okazję podejrzeć, co dzieje się u antagonisty. A dzieją się niezwykle ciekawe rzeczy. Po raz pierwszy widzimy prawdziwe napięcie i symptomy rozłamu wśród Zbawców. Rozmowa Simona z Neganem to jedna z najlepszych scen w odcinku. Wygląda na to, że Negan będzie musiał zająć się własnym podwórkiem, bo wrogowie mogą czaić się bliżej niż myśli.

Decyzja, którą podjął Simon wobec Złomiarzy, może mocno zachwiać status quo w Sanktuarium. A jeśli już jestem przy wątku Wysypiska – sceny z zombie to kolejny przykład, że klimaty gore w „The Walking Dead” są cały czas silne. No i twórcom stanowczo nie kończą się pomysły na to, jak nas zniesmaczyć i zafascynować jednocześnie.

Wisienką na torcie tego odcinka jest oczywiście rozmowa Negana z Rickiem. Dramatyczna, pełna dobrze wyważonych emocji i, co zaskakujące, całkiem porządnie napisana.

The Walking Dead, sezon 8, odcinek 10, recenzja, serial, AMC, Żywe Trupy, zombie

Poziom w górę!

Druga część ósmego sezonu jak na razie trzyma całkiem przyzwoity poziom. Sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie, ma bardzo duży potencjał na satysfakcjonujące i zaskakujące rozwiązania w finale. Mam nadzieję, że jakość kolejnych odcinków będzie przynajmniej tak samo dobra.

A jak wam podobał się 10. odcinek 8. sezonu „The Walking Dead”?

Gra aktorska
8
Zdjęcia
6
Muzyka
7
Scenariusz
7
Dobry, klimatyczny odcinek. Na uwagę zasługuje wątek w Sanktuarium oraz scena rozmowy Negana z Rickiem.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • klimat i dobre tempo
  • gra aktorska
  • zombie

Minusy

  • wątek Aarona i Enid
  • montaż

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Mi Mal
    Mi Mal
    @MiMal

    Ktoś zauważył ujęcia wzięte żywcem z Romero?

Powiązane

Seriale

The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …