Recenzja do: The Terror (2018 )
Recenzje

„The Terror” w swoim pierwszym sezonie udowodniło, że stworzenie porządnego serialu grozy wciąż jest możliwe. Nie potrzeba do tego wielkich pieniędzy, a jedynie dobrze przemyślany scenariusz. W czasach, w których technologia efektów specjalnych pozwala na pokazanie dosłownie wszystkiego, co tylko wymarzy się twórcom, serial oszczędny w prezentowaniu tego co nas może przestraszyć, robi podwójne wrażenie. Druga seria zapowiada się nie mniej ekscytująco niż poprzednia, obiecując widzom dreszczyk emocji na wyższym poziomie.

The Terror: Infamy, sezon 2, recenzja, AMC

Szpieg i ofiara

W momencie, w którym wojna w Europie trwała w najlepsze, Stany Zjednoczone wciąż nie chciały przyłączyć się do tej szaleńczej walki. Dopiero wydarzenia z 7 grudnia 1941 roku zmieniły tę sytuację i co najważniejsze – najprawdopodobniej zaważyły na przebiegu całej wojny. Cesarstwo Japońskie uderzyło na Pearl Harbor, zadając flocie amerykańskiej ogromne straty. Rząd, nie mając innego wyjścia, wypowiedział wojnę państwom osi i z całą lswoja stanowczością ruszył do walki. To, co wydarzyło się potem, jest już historią, którą zna dobrze niemal każdy. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że zanim na plażach Pacyfiku wylądowały pierwsze desanty, pierwszy front został otwarty w samych Stanach Zjednoczonych. Po jednej stronie barykady stanęli biali obywatele i ci pochodzenia japońskiego. Wszystkich odszukano i tych najbardziej „podejrzanych” zamknięto w obozach dla internowanych. Obywatele naszego kraju doskonale wiedzą, co to za miejsca i czemu służyły w latach 80. ubiegłego wieku. Amerykanie chcieli w ten sposób ograniczyć do minimum ryzyko dywersji przeprowadzonej przez ewentualnych szpiegów lub sympatyków Cesarstwa Japońskiego. Problem w tym, że nikt nie miał zamiaru bawić się w ich szukanie, dlatego zamykano hurtowo wszystkich jak leci, od kobiet z dziećmi, po nastolatków, dorosłych, a na starszych ludziach kończąc. „The Terror: Infamy” pokazuje historię tych ludzi, którzy trafili do obozów, ale wraz z nimi przybyło też coś tajemniczego i złego.

The Terror: Infamy, sezon 2, recenzja, AMC

Powoli i z rozwagą

Wydarzenia z roku 1941 nie należą do łatwych w opowiedzeniu. Przeciętni Amerykanie zapewne już nie pamiętają, co dokładnie się wtedy wydarzyło, a produkcji o tym jest jak na lekarstwo. Dlatego „The Terror: Infamy” stał się serialem ważnym z punktu widzenia historii, ale nie oznacza to, że do tego tematu trzeba podejść zupełnie poważnie. Twórcy postanowili bowiem wpleść do całej tej historii wątek sił nadprzyrodzonych. Nie jest to w żaden sposób pomysł nowy – przecież pierwszy sezon również opierał się na elemencie mrocznych sił. Dwa pierwsze odcinki są wyjątkowo podobne w swojej strukturze do tych z sezonu pierwszego i wciąż schemat ten robi piorunujące wrażenie. Od pierwszych minut akcja dzieje się wyjątkowo powolnie, bohaterowie nigdzie się nie śpieszą, dialogi są długie i rozbudowane, ale pomimo tego nieustannie czuć klimat napięcia000p i oczekiwania na coś bliżej nieokreślonego. Fabuła ewidentnie chce, aby widz w pełni zrozumiał złożoność historii, która ma miejsce na ekranie. Z jednej strony jest to nadciągające widmo wojny, z drugiej zaś dosłownie widmo, które czyha na życie niewinnych osób. Nadnaturalne czynniki są dawkowane z dużą rozwagą, tak aby odbiorca nie miał wrażenia, że ogląda kolejną produkcję z gatunku stricte grozy. Dlatego na początku dzieją się małe, dziwne rzeczy, i w ciągu dwóch pierwszych odcinków stopniowo nabierają na sile. Dzięki temu doskonale możemy zrozumieć strach głównych bohaterów, a także czuć niemal namacalnie, jak atmosfera na ekranie gęstnieje. Ten sprytny i prosty trik wyszedł doskonale, udowadniając, że nie pokazując tak naprawdę nic, można również wywołać gęsia skórkę u widzów. W tej materii drugi sezon w żaden sposób nie ustępuje pierwszemu.

The Terror: Infamy, sezon 2, recenzja, AMC

Bez oskarżeń

„The Terror: Infamy” to nie tylko straszna historia o siłach nadprzyrodzonych prosto z Japonii, ale także o wspomnianej przymusowej relokacji ludności do obozów. Z tym wątkiem serial radzi sobie nie gorzej niż z budowaniem atmosfery grozy. W żaden sposób fabuła nie próbuje pokazać jednoznacznie palcem na amerykańskich obywateli i wskazać ich jako winnych. Nie ma tutaj miejsca generalizowanie i potępianie białych ludzi, chociaż wszyscy doskonale wiedzą, że to ich paranoja doprowadziła do całej sytuacji. „The Terror: Infamy” pokazuje natomiast, że wielu spośród nich, głównie żołnierzy, nie miało pojęcia, co się dzieje i wykonywało rozkazy. Szkoda tylko, że serial nie postanowił pójść dalej w ten wątek i rodzinę głównych bohaterów umiejscowił na małej wyspie, będącą enklawą imigrantów z Japonii. Dodanie do tej opowieści spojrzenia z perspektywy białych sąsiadów byłoby naprawdę czymś, co podniosłoby i tak już wysoki poziom całej historii. Zamiast tego w serialu możemy zobaczyć naprawdę interesujące relacje rodzinne, które w dużej mierze opierają się na dualizmie kulturowym. Japońskie tradycje reprezentuje małżeństwo, które kilkanaście lat wcześniej przybyło do Stanów Zjednoczonych, dlatego ich syn jest już w pełni produktem zachodniej cywilizacji. Zderzenie tych dwóch światów jest oczywiście nieuniknione, ale jak to w rodzinie, musi do tego dojść na polu emocjonalnych rozterek.

The Terror: Infamy, sezon 2, recenzja, AMC

„The Terror: Infamy”, w swoich dwóch pierwszych odcinkach pokazało, że serial nie tylko wyciągnął wiele wniosków z sezonu pierwszego, ale ma zamiar dodać do tego o wiele więcej kontekstu historycznego. Niecałe dwie godziny, otwierające nowy sezon, zostały zbudowane w na tyle ciekawy sposób, że dalsza część tej historii po prostu musi się udać.

Premiera serialu „The Terror: Infamy” będzie mieć miejsce 15 sierpnia o godz. 22:00 na kanale AMC.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
7
W przypadku tego serialu, bardzo dobrym posunięciem było powolne wprowadzanie widza w fabułę. Nieśpieszne zmierzanie w stronę zjawisk paranormalnych dało czas, aby widz zaadaptował się do zasad panujących w tym świecie. Efektem tego, jest poczucie przynależności do niego i podobny poziom napięcia, jaki odczuwają bohaterowie na ekranie.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • dokładne wyjaśnienie zasad w świecie serialu
  • nieśpieszne opowiadanie historii
  • duży nacisk na relacje pomiędzy postaciami
  • namacalnie czuć zbliżające się zagrożenie

Minusy

  • zbyt ogólne przedstawienie demona z mitologii japońskiej

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności