2
Recenzja do: The Terror (2018 )
Recenzje

Każdy człowiek przynajmniej raz w swoim życiu poczuł potrzebę odkrywania tego, co nieznane. Możliwość spojrzenia chociaż przez moment poza horyzont świata, gdzie czekają przygody, ale także i niebezpieczeństwa, rozpalały umysły niezliczonej liczby ludzi od pierwszego momentu, kiedy na Ziemi pojawił się człowiek. Fascynacja tym, czego nie znamy, dotarcie do miejsc, w których jeszcze nikt nigdy nie był, to motor napędowy całej naszej cywilizacji, mały chochlik na ramieniu duszy każdego człowieka, który nie przestaje szeptać do ucha, by ruszać przed siebie, w nieznane. Życie to jednak nie film przygodowy i bardzo często realizm takich wypraw okazuje się ciężki do zniesienia i zaakceptowania. Takie przykre konsekwencje podążania za nieznanym spotkały załogę wyprawy badawczej przedstawionej w serialu „The Terror”.

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Fakty i książka

Stacja AMC sięgnęła po prawdziwą historię wyprawy Królewskiej Marynarki Wojennej, której głównym celem było odszukanie Przejścia Północno-Zachodniego. Ewentualny sukces mógł przynieść bardzo duże korzyści Wielkiej Brytanii, ponieważ, jak wówczas sądzono, znacznie skróciłoby to czas podróży, a co za tym idzie, zwiększyłby się przepływ dóbr. W momencie wyruszenia na nieznane wody Arktyki istnienie tej drogi było jedynie teorią, dlatego też na barkach dowódców dwóch statków uczestniczących w tej niebezpiecznej przygodzie spoczywała wielka odpowiedzialność. Fakty jasno pokazują, że wyprawa poniosła klęskę, a nikt z załogi nigdy nie został odnaleziony. Jeśli chodzi o okręty, „Erebusa” i „Terror”, to kilka lat temu oba udało się odszukać u wybrzeży Kanady. Pomimo tego, że AMC postanowiło opowiedzieć o prawdziwych wydarzeniach, stacja zrobiła to w sposób bardzo sprytny, bo opierając fabułę na książce autorstwa Dana Simmonsa, dzięki czemu całość nabrała nieco bardziej telewizyjnego wymiaru. 

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Wyprawa

Wyprawa wyrusza świetnie przygotowana, z doświadczonymi kapitanami okrętów, które miały już możliwość wcześniej razem żeglować. Pełen profesjonalizm, towarzyszący pracy wszystkich oficerów na pokładzie „Terroru” i „Erebusa”, szybko zaczyna przeradzać się w niepokojące objawy, wskazujące na istnienie jakiegoś bliżej nieokreślonego konfliktu pomiędzy najwyższymi rangą. Widz czuje to niemal namacalne napięcie, przez co zaczyna tworzyć własne pomysły na to, co za tym stoi. Skutkiem tego bardzo dobrego zagrania emocjami jest niepohamowana chęć odkrywania dalszej istoty problemu. Nie widać tego napięcia natomiast wśród zwykłej załogi, która liczy na przygodę życia, dzięki której każdy z nich będzie mógł snuć opowieści o nieprzyjaznej Arktyce pokonanej przez każdego z nich. Naprawdę można kibicować ich młodzieńczym zapędom czując, jak ważne, ale i zuchwałe, podjęli decyzje. Entuzjazm załogi znika w momencie pojawienia się mrozu przenikającego aż do szpiku kości i świadomości, że droga powrotna nie jest możliwa. Załoga po długim i nieprzyjemnym rejsie wpada w lodowate łapy nieprzystępnej północy, tworzącej z nich więźniów w tym nieprzyjaznym środowisku. Nie pozostaje im nic innego jak czekać na roztopy, dzięki którym będą mogli liczyć na ucieczkę, a może nawet i kontynuowanie wyprawy. Nie trudno ich zrozumieć komuś, kto doświadczył chociaż raz prawdziwej polskiej zimy. Długie miesiące spędzone w ciemnościach nocy polarnej bardzo szybko pokazują, jakie okropieństwa czają się w jej mrokach, a najgorszym z nich jest człowiek.

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Konflikt

Wszyscy uczestnicy wyprawy to ochotnicy, co daje kapitanom „Terroru” i „Erebusa” możliwość łatwego zapanowania nad ich emocjami i ewentualnym grymaszeniem na niesprzyjające warunki. Zwykli marynarze to bardzo prości ludzie, którzy, gdy tylko sprzyjający los odwraca się od wyprawy, tworzą niemożliwe wręcz do uwierzenia, pełne zabobonów scenariusze przyszłości, jaka na nich czeka. Większość osób postąpiłaby zapewne w podobny sposób, dlatego też bohaterowie stają się bardziej ludzcy i bliżsi widzom. Złość wynikająca z ich niemocy obraca się w kierunku oficerów, co akurat nie było trudne do przewidzenia. W końcu ich życie zależy od decyzji dowódców, a ci nie mają innego wyjścia, jak tylko cierpliwie czekać. Młodzi mężczyźni, żądni przygody i chwały, które pchnęły ich w objęcia Arktyki, nie przyjmują strategii bezczynnego czekania z uśmiechem. Sprawa ma się nieco inaczej w szeregach oficerów. Tak jak wspomniałem wyżej, od samego początku widać pomiędzy nimi jakieś bliżej nieokreślone napięcie czy nawet niechęć. Z każdym kolejnym odcinkiem coraz lepiej poznajemy głównych bohaterów, dzięki czemu mamy możliwość przyjrzenia się tej dziwnej atmosferze panującej na „Terrorze” i „Erebusie”. Stopniowe wyjaśnianie daje dużo satysfakcji podczas oglądania, a powolne tempo akcji oferuje możliwość tworzenia własnych scenariuszy. Na światło dzienne zaczynają wychodzić fakty z przeszłości, które w dużej mierze usprawiedliwiają takie, a nie inne zachowania oficerów, dzięki czemu widzowie mogą na bieżąco weryfikować je z własnymi załozeniami. Profesjonalizm towarzyszący ich pracy nie pozwala jednak dojść do głosu prywatnym sympatiom, nawet w obliczu wyjątkowo beznadziejnej sytuacji, w jakiej przyszło im się znaleźć.

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Potwór

Wszystkie problemy wynikające z bycia uwięzionym na dalekiej północy zdają się blednąć przy tym, jaki pojawia się w następstwie dziwnego spotkania załogi z tubylcami. Wyprawa napotyka na swojej drodze tajemnicze stworzenie, które okazuje się bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Pierwszy kontakt szybko zamienia się w krwawe widowisko, przyprawiające załogantów o siwe włosy na głowie. Monstrum od samego początku zostaje uznane za niedźwiedzia polarnego, jednak każde kolejne spotkanie z załogą statków uświadamia jej kapitanom, że wcale nie jest to duży biały miś. Operowanie obrazem do samego końca nie pozwala widzom na jednoznaczne stwierdzenie, z czym mają doczynienia. Fabuła pierwszych czterech odcinków kładzie bardzo duży nacisk na to, aby jak najmniej powiedzieć o potworze, co przekłada się nie tylko na jego wizualną odsłonę, ale także na samą historię opowiedzianą w serialu. Tajemnicza istota jest ukazana w bardzo dobrze znany ze starego kina sposób. Dawniej nie było efektów specjalnych, a charakteryzacja bardzo często robiła zupełnie odwrotny efekt do zamierzonego, wzbudzając salwy śmiechu wśród widowni. Wtedy powstał trend polegający na niepokazywaniu stworów w ogóle lub poprzez sekundowe migawki. Skupiono się bardziej na tym, aby stworzyć klimat zagrożenia ze strony potwora, poprzez terroryzowanie i nękanie głównych bohaterów. Dokładnie taką samą drogę obrali twórcy „The Terror”, skupiając się na atmosferze grozy, jaką generuje świadomość obecności stwora – przecież najbardziej boimy się tego, czego nie znamy. W serialu wyszło to wyśmienicie, przywołując wspomnienia starego dobrego kina przygodowego, które opierało się na emocjach głównych bohaterów zamiast na wzbudzaniu strachu przed czymś obrzydliwym czy szkaradnym.

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Akt IV

Atmosfera, jaka została stworzona w pierwszych trzech odcinkach „The Terror”, naprawdę robi wrażenie i można poczuć prawdziwy strach, co jest ogromnym plusem dla całości produkcji. Jest to szczególnie ważne w czasach oferujących widzom jałowe kino grozy, polegające najczęściej na jump scare'ach i hektolitrach krwi wylewających się z ekranu. Wyjątkowo rozbudowane charaktery głównych postaci, napisane i przedstawione w bardzo satysfakcjonujący sposób, pozwalają na wytworzenie się pomiędzy widzem a nimi bardzo wyrazistej relacji. Nie zawsze będzie to sympatia, w wielu przypadkach raczej spotkamy się z niechęcią, ale zawsze będziemy mogli dobrze uargumentować nasze emocje względem każdej z postaci. Dzięki temu widz naprawdę zaczyna przeżywać te same emocje co bohaterowie serialu i, co najważniejsze, rozumie ich motywacje, które często są trudne do odgadnięcia, ale prędzej czy później da się do tego dojść. Sytuacja całego serialu komplikuje się w czwartym odcinku i nie chodzi tutaj wcale o fabułę. „The Terror” ze świetnie stworzonego serialu przygodowego z zacięciem do grozy nagle staje się niemrawą operą mydlaną. Cały polot obecny w trzech pierwszych odcinkach znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zostawiając widza z ciągnącym się w nieskończoność, nic niewnoszącym pasmem rozmów pomiędzy głównymi bohaterami. Tak naprawdę nie wiadomo, czemu one służą, bo w żaden sposób nie budują, jak do tej pory, postaci. Bohaterowie siedzą w ciemnych kabinach statku pogrążeni w apatii, snując opowieści z życia, które zostawili za sobą. W pewnym momencie można nawet zapomnieć, że gdzieś w ciemności biega potwór, więc kiedy już się pojawia, nie ma takiej siły przebicia jak poprzednio. Strach został złagodzony przez nudę.

The Terror, recenzja, sezon 1, AMC

Śniegi północy

„The Terror” w wielu miejscach ewidentnie czerpie ze starej szkoły tworzenia opowieści o przygodzie, w której pojawia się element grozy. Nie jest to obecne tylko i wyłącznie w warstwie fabularnej, ale także, a może przede wszystkim, w stronie wizualnej, jaką oferuje widzom. Patrząc na schemat łączenia poszczególnych ujęć, nie można pozbyć się wrażenia, że jedne z nich zostały rzeczywiście sfilmowane w świecie prawdziwym, podczas gdy od innych bije wręcz nienaturalna sztuczność. Jedni mogą uznać taki zabieg za wyjątkowo nieatrakcyjny i zniechęcić się do serialu, inni natomiast odnajdą w tym pewien urok. Scenografii od samego początku serialu jest bardzo przemyślana przez twórców. Tak jak wspomniałem, całość „The Terror” jest pełna nawiązań do starego kina, dlatego też sztuczny śnieg czy lód są jak najbardziej zrozumiałe. Jest to nawet całkiem urocze, kiedy wie się, że całość produkcji jest tak stworzona, aby w każdym ujęciu można było doszukać się czegoś łączącego je wszystkie w pewien schemat. Szkoda tylko, że nie można tego powiedzieć o muzyce stworzonej dla serialu. Opening sprawia wrażenie mocno niedopracowanego, jakby artysta przerwał pracę w połowie. Muzyka obecna w dalszej części serialu robi swoje zadanie, czyli tworzy klimat, ale robi to po linii najmniejszego oporu, jakby również była porzuconym pomysłem.

„The Terror” to bardzo dobry serial, który wyśmienicie odtworzył nie tylko klimat starego kina przygodowego, ale także stał się przykładem, jak w prosty sposób można stworzyć klimat działający na widza. Na pewno nie jest to pozycja dla każdego, ale w szczególności powinny zobaczyć ją osoby, które doceniają solidnie stworzone charaktery i które są gotowe ponownie poczuć dreszczyk emocji, dobrze znany ze starszych filmów grozy. Mam szczerą nadzieję, że serial rozwinie swój potencjał, gwarantując jeszcze lepszą rozrywkę niż w czterech pierwszych odcinkach.

Światowa premiera „The Terror” 26 marca. W Polsce serial zadebiutuje 5 kwietnia na kanale AMC Polska.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
7
„The Terror” jest bardzo zgrabnym połączeniem przygody i grozy w starym dobrym stylu. Produkcja stacji AMC ma ogromny potencjał dzięki cofnięciu się do czasów, kiedy efekciarstwo nie było najważniejsze. Solidnie zbudowane podstawy fabularne i duży nacisk na stopniowe rozwijanie charakterów głównych bohaterów gwarantują satysfakcję z tego, co się ogląda.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • stopniowe budowanie napięcia
  • powrót do starej szkoły kina grozy
  • dobrze zarysowane postacie
  • scenografia
  • efekty praktyczne zamiast komputerowo wygenerowanych
  • sposób przedstawienia potwora
  • realizm historyczny

Minusy

  • za dużo przegadanych scen
  • niepotrzebne przerywniki fabularne
  • zbyt duże przeskoki czasowe
  • cały czwarty odcinek

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Mateusz Myślicki
    Mateusz Myślicki
    @MateuszMyslicki

    Dobra recenzja, bardzo pogłębiona. W sumie zastanawiałem się czy chcę ten serial oglądać i dzięki Tobie podjąłem decyzję, że to jednak nie będzie dla mnie. Nie przepadam ani za horrorami, ani za vintage'owymi rozwiązaniami. Czytałem za to z przyjemnością :)

    • Paweł Marek
      Paweł Marek
      @Pawel_Marek

      @MateuszMyslicki: Dziękuje za słowa uznania. Jestem przekonany, że pomimo elementów nie trafiających w twój gust powinieneś dać szansę tej produkcji. Więcej w "The Terror" grozy i budowania napięcia strachu, horror jest tylko sporadyczny. Efekty w serialu natomiast są tak dobrze zrobione, że trudno zorientować się czym tak naprawdę są, sam dowiedziałem się o tym z materiałów prasowych.

Powiązane

Seriale

The Terror

Rok 1845, Marynarka Wojenna wyrusza w morską podróż, której celem jest odnalezienie przejścia Północno-Zachodniego. Załoga napotyka na swojej drodze wiele problemów, …


Aktualności