Recenzja do: The Spanish Princess (2019 )
Recenzje

Seriale historyczne cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem; lubimy zaglądać do wydarzeń, które miały miejsce na długo przed nami, i nawet jeśli zgodność z faktami bywa naciągana, chcemy chociaż odrobinę zaczerpnąć klimatu minionych wieków. Produkcje na podstawie prozy Philippy Gregory, płodnej pisarki, wpisują się w to zainteresowanie i dzięki temu cieszą powodzeniem. Teraz, po „The White Queen” i „The White Princess”, przyszedł czas na kolejną, opowiadającą o Katarzynie Aragońskiej.

Kontrakt małżeński

Katarzyna była, jak zresztą mówi tytuł serialu, hiszpańską księżniczką, która na drodze sojuszu pomiędzy swoją ojczyzną a Anglią zgodziła się wyjść za mąż za księcia Artura, następcę angielskiego tronu. Serial śledzi jej losy, odkąd dziewczyna musiała opuścić kraj, w którym się wychowała, i przenieść się do zupełnie obcego, znacznie zimniejszego państwa, tak odmiennego od tego, co dotąd znała. Katarzyna traktuje jednak małżeństwo jako swojego rodzaju misję; wie, że porozumienie między Hiszpanią a Anglią jest ważne i nie chce zawieść matki, która dążyła do tego, by małżeństwo z Arturem zostało zawarte. Jednocześnie księżniczka ma wrażliwe serce i boi się, jak sobie poradzi w zupełnie nowej rzeczywistości.

Od razu trzeba zaznaczyć, że twórcy „The Spanish Princess” inspirują się (choć w ograniczonym stopniu) przede wszystkim powieścią Gregory pod tytułem „Wieczna księżniczka” – a ponieważ autorka nie trzyma się ściśle historii, tylko nagina czasem fakty do swoich potrzeb, wielbiciele zwięzłych, zgodnych z podręcznikami informacji mogą się nieco oburzyć. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadzało w oglądaniu; widziałam zarówno „The White Queen”, jak i „The White Princess”, dlatego z niecierpliwością czekałam na kolejną odsłonę tego serialowego cyklu. Postać Katarzyny Aragońskiej jest fascynująca sama w sobie (dla przykładu „The Tudors” potraktowało ją po macoszemu, dobrze zatem, że tym razem to na niej skupi się uwaga), ponadto po raz kolejny zostałam powalona na kolana dbałością o walory audiowizualne. Kostiumy są zachwycające, scenografia wygląda realistycznie – widać, że przygotowano ją z dbałością o szczegóły – zdjęcia robią duże wrażenie, montaż jest zgrabny i płynny, a gdyby tego było mało, całość dopełnia świetnie dopasowana muzyka. Od pierwszych minut odcinka poczułam, że znalazłam się jedną nogą na przełomie XV i XVI wieku. Chyba jedyne, co mi się rzeczywiście nie spodobało, to zupełnie zbędny narrator na początku epizodu, który nie pasował do sposobu przedstawienia tej historii. Na szczęście fragment z jego udziałem jest krótki i liczę, że podobne wstawki nie będą się już pojawiały. Zdecydowanie wolę, gdy bohaterowie przemawiają sami, a nie zostają wyręczeni przez bezosobowy głos gdzieś spoza kadru.

The Spanish Princess, Hiszpańska księżniczka, Starz, serial, Philippa Gregory, Wieczna księżniczka, ekranizacja, adaptacja, odcinek 1, recenzja, HBO GO, Charlotte Hope, Katarzyna Aragońska

Pierwsze intrygi, pierwsze uczucia

Mało zaangażowany widz mógłby powiedzieć, że tempo odcinka jest spokojne i w gruncie rzeczy na ekranie nic się nie dzieje. Według mnie jest zupełnie odwrotnie; pilot należy do niezwykle treściwych i doskonale wprowadza do świata przedstawionego. Chociaż uwaga koncentruje się głównie na Katarzynie, całkiem wyraziście zostały zarysowane też inne postacie, m.in. Elżbieta York czy jej dwaj synowie, Artur i Harry (czyli przyszły król Anglii, Henryk VIII). Wiadomo, że to oni będą należeli do największych graczy nie tylko na arenie politycznej, ale także obyczajowej i romansowej. Scenarzyści nie zapomnieli przy tym o wątkach pobocznych, dlatego już teraz dostajemy zalążek historii damy dworu, co może stanowić fajny przerywnik, kiedy fabuła będzie potrzebowała przerwy od motywu wiodącego.

Zaglądamy na moment do Hiszpanii, towarzyszymy Katarzynie podczas podróży do Anglii i co najważniejsze: obserwujemy jej pierwsze spotkanie z odmienną kulturą. Muszę powiedzieć, że to starcie dwóch różnych środowisk zostało zarysowane bardzo naturalnie. Nie ma mowy o tworzeniu sztucznego kontrastu, różnice są widoczne na pierwszy rzut oka i porównywanie obu krajów z tamtego okresu to ciekawe doświadczenie. Idealnym przykładem tej odmienności jest sama Katarzyna i jej równie młody mąż, Artur – zanim księżniczka przybyła do swojej nowej ojczyzny, znali się jedynie z listów (no, powiedzmy). Jak można się było spodziewać, ich pierwsza rozmowa wygląda zupełnie inaczej, niż oboje sobie wyobrażali.

Z klasą

Charlotte Hope w głównej roli znakomicie oddaje wszystko to, co czułaby każda kobieta na miejscu Katarzyny Aragońskiej: tęsknotę za domem, strach przed nieznanym, nadzieję na to, że wszystko jakoś się ułoży i chęć wyjścia nawet z najbardziej niewygodnej sytuacji z twarzą. Ponadto, co mnie bardzo cieszy, twórcy obdarzyli bohaterkę niezłym temperamentem; już po tym pierwszym odcinku widzę, że scenariusz nie zamierza wprowadzać miałkiej, niemającej własnego zdania protagonistki. Nie, hiszpańska księżniczka jest odważna, stanowcza (czasem niemal wyniosła) i zdecydowanie ma wolę walki. W scenach, w których ujawniają się te cechy charakteru, Hope znakomicie gra zarówno mową ciała, jak i tonem głosu, zresztą również urodą bardzo pasuje do odgrywanej postaci. Oby w kolejnych epizodach ten charakterek Katarzyny nie został zapomniany – zdołałam już zapałać do niej sympatią i wierzę, że to właśnie dzięki hartowi ducha uda jej się jakoś przetrwać wszystko to, co ją czeka. A będzie niełatwo.

The Spanish Princess, Hiszpańska księżniczka, Starz, serial, Philippa Gregory, Wieczna księżniczka, ekranizacja, adaptacja, odcinek 1, recenzja, HBO GO, Charlotte Hope, Katarzyna Aragońska

O reszcie obsady na razie nie jestem w stanie powiedzieć zbyt wiele; postaci już na tym etapie jest dosyć sporo, i chociaż wspomniałam, że część z nich została przedstawiona dość dosadnie, to jednak aktorzy nie mieli jeszcze większych możliwości się wykazać. W tym momencie najbardziej intryguje mnie Ruairi O’Connor (książę Harry) oraz Alexandra Moen (Elżbieta York). Całkiem przekonująco w roli ciamajdowatego Artura wypada też Angus Irmie. W pozostałych dostrzegam wiele potencjału – pytanie zatem, czy zostanie on odpowiednio wykorzystany. Już teraz możemy dostrzec pierwsze konflikty, zawiłości relacji, tajemnice oraz niewybaczone krzywdy. Właściwie osoby niezaznajomione z tym okresem historycznym, czy po prostu będące jeszcze przed seansem wcześniejszych seriali na podstawie powieści Gregory, mogą się w tym czuć nieco zagubieni, ale z całą pewnością z czasem wszystko się wyklaruje.

„The Spanish Princess” ma ogromną szansę stać się produkcją historyczną na wysokim poziomie; podobnie jak w przypadku „The White Princess” cieszę się, że twórcy od samego początku planują miniserial, by nie rozciągać fabuły w nieskończoność. Ograniczony czas antenowy to jednak w pewien sposób również ograniczone możliwości. Wierzę jednak, że efekt finalny będzie co najmniej zadowalający.

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
7
Dobry początek dobrego (miejmy nadzieję) serialu. Stacja Starz przygotowała chyba kolejną perełkę wśród produkcji historycznych – oby klimat utrzymał się do samego końca, a obsada stanęła na wysokości zadania, bo potencjał jest ogromny.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • cudowne kostiumy
  • ładne zdjęcia
  • zjawiskowa Charlotte Hope
  • ciekawy, wciągający wstęp
  • interesujący bohaterowie

Minusy

  • zbędne wykorzystanie narratora na początku odcinka
  • dość sporo informacji – niektórzy widzowie mogą się pogubić

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Tudors

Młody Henryk VIII zasiada na tronie Anglii, nieugięcie dążąc do spełnienia swoich ambicji.




The Spanish Princess

Losy nastoletniej Katarzyny Aragońskiej, hiszpańskiej księżniczki, która przybywa do Anglii, by poślubić Artura Tudora. Los jednak wkrótce krzyżuje jej drogę z …