Recenzja do: The Son (2017 )
Recenzje

„The Son” wraz ze swoim pierwszym sezonem pokazał, że opowieść o starzejącym się kowboju i dzikim zachodzie wciąż jest żywa. Wiele osób było pewnych tego, że western, jako gatunek, niemal zdecydowanie umarł na amen. Okazuje się jednak, że ostatnia próba zdobycia szturmem telewizji okazała się nie tylko skuteczna, co oszałamiająco dobra. „The Son” zrobiło zatem kolejny krok w przód, pokazując, że można jeszcze bardziej przerobić ten gatunek w taki sposób, aby doskonale pasował do swojego starego stylu, jak i tego zupełnie nowego.

The Son, AMC, sezon 2, recenzja, western

Trzy pokolenia

Powolne tempo serialu, które okazało się jednym z największych jego atutów, w pierwszym sezonie doprowadziło widzów do finalnej potyczki dwóch wielkich rodów zamieszkujących południowy Teksas. Chyba mało kto spodziewał się tak zaskakującego rozwiązania wielu wątków, a już na pewno nikt nie przewidział ogromnej masakry, która dokonała się na ranczu największego rywala Elego. Nic zatem dziwnego, że sam początek drugiego sezonu jest opowieścią o pokłosiu tamtych wydarzeń, które pozostawiły ród McCulloughów nie mniej zranionym niż Pedrów. Eli zdołał w jakiś sposób odszukać swojego syna pierworodnego i wierząc, że jego powrót na łono rodziny stanie się remedium na wszystkie problemy, zaczyna zapominać, jak wielu wrogów zdążył sobie narobić w okolicy. Jakby wielowątkowość serialu była niewystarczająco skomplikowana, to w drugiej serii możemy zobaczyć kolejny przeskok czasowy, tym razem do lat 80., w których żyje jeden z ostatnich potomków Elego. Wprowadza to pewien rodzaj dopełnienia dla kontekstu opowieści, którego zdecydowanie brakowało w poprzednim sezonie. Widzowie mogą zobaczyć nie tylko część wydarzeń, które doprowadziły głównego bohatera do miejsca dla niego teraźniejszego, ale także skutki jego wielu trudnych decyzji.

The Son, AMC, sezon 2, recenzja, western

Typowy antybohater

McCollough nie patyczkuje się ze swoimi wrogami i od samego początku tej opowieści pokazał, że zamierza rządzić twardą ręką, zarówno w biznesie, jak i w rodzinie. Problem w tym, że retrospekcje z jego udziałem, z czasów, kiedy był więźniem Indian, pokazują zupełnie innego człowieka. Eli wydaje się wtedy spokojny, dobry i pełen empatii, podczas gdy jako senior swojego rodu nie cofa się nawet przed przestępstwem, sabotażem, groźbami i morderstwem. Drugi sezon w końcu wyjaśnił widzom, skąd tak ogromna zmiana; i szczerze powiedziawszy, trudno dziwić się głównemu bohaterowi, że stał się zgorzkniałym tetrykiem. Przeszedł w swoim życiu niejedną tragedię i w końcu możemy obserwować jego powolny upadek w złość, nienawiść i brak skrupułów. Przypomina to mocno typowy model stosowany wobec wielu postaci w licznych serialach i filmach, ale działa on tylko w przypadku, gdy zapałamy dostatecznie szybko sympatią do bohatera. Niestety zanim ta sympatia pojawiła się w „The Son” , to już dawno nienawidziliśmy dorosłej wersji Elego. Dlatego próba wytłumaczenia jego czynów w sezonie drugim wygląda jak spóźniona próba rehabilitacji.

The Son, AMC, sezon 2, recenzja, western

Zmarnowany potencjał

Najmocniejszą stroną serialu jest jego wielowątkowość, dzięki której każdy widz może odszukać coś zupełnie innego, co mu się spodoba. Opowieść o czasach, gdy Eli żył z Indianami, nabiera rumieńców i dramatyzmu w sezonie drugim, kiedy możemy go obserwować już nie jako niewolnika, ale jako pełnoprawnego członka plemienia. Z całego serca można mu wtedy kibicować i nawet na moment zapomnieć, że ten idylliczny świat niebawem runie, bowiem dorosły Eli nie tylko jest inny, ale stracił wszystko, co miał. Najgorzej wykorzystanym motywem jest ten pokazujący teraźniejszość rodziny McColloughów. Jest w nim tak wiele potencjału do stworzenia doskonałej opowieści o silnych charakterach ścierających się w biznesie czy polityce, że trudno ogląda się pomysł na rozwinięcie tego w serialu. Eli wręcz emanuje pewnością siebie i jawną bezwzględnością, ale za każdym razem, gdy sprawy przybierają poważny obrót, wszystko zostaje odpuszczone, zostawiając widza z wielkim rozczarowaniem. Wygląda to trochę tak, jakby serial bał się pójść ścieżką wojny głównego bohatera z innymi postaciami, aby nie umniejszać ważności dla innych wątków. Nawet konflikt pomiędzy ojcem a synami został złagodzony do granic możliwości w pierwszych odcinkach, a w późniejszych niemal zupełnie o nim zapomniano, skupiając się na romansach jednej z kobiet – elemencie kompletnie niepasującym w tym serialu.

 

„The Son” utrzymał poziom z pierwszego sezonu, pokazując, że neowesterny to doskonały pomysł, ale tylko wtedy, jeśli twórcy i scenarzyści rozumieją ducha tego gatunku. Trudno przewidzieć, o czym mogłaby opowiadać fabuła kolejnego sezonu, głównie dlatego, że drugi opowiedział w zasadzie wszystko, co było warte opowiedzenia, i zrobił to w sposób bardzo satysfakcjonujący. Nie warto psuć tak dobrego wrażenia.

 

Serial „The Son” można obejrzeć na kanale AMC.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
7
"The Son" stara się utrzymywać jednakowe tempo przez cały sezon, nie zapominając o odpowiedniej dawce emocji. Nie wszystkie seriale to potrafią, dlatego szczególnie cieszy to w przypadku tego neo westernu.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • wielowątkowość
  • flashbacki z czasów, kiedy Eli żył z Indianami
  • równe tempo serialu
  • zaskakujące sceny rodem z gatunku gore

Minusy

  • wątki romansu, kompletnie nie pasujące do serialu
  • Eli i jego upartość osła

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Son

"Syn" to adaptacja nominowanej do nagrody Pulitzera i znajdującej się na liście bestsellerów New York Timesa powieści [person=2475917]Philippa Meyera[/person] o …


Recenzje