Recenzja do: The Rookie (2018 )
Recenzje

Przyznam szczerze: nie jestem fanem procedurali. O ile w gatunku medycznym znajdą się interesujące pozycje takie jak „House MD.” czy „The Good Doctor”, to seriali policyjnych na wysokim poziomie ze świecą szukać. Jedną z takich typowych sensacyjnych produkcji był „Castle” z Nathanem Fillionem, który niewątpliwe w tej roli był znakomity. Zaciekawiłem się nowym serialem „The Rookie”, gdzie tenże aktor gra główną rolę i postanowiłem dać mu szansę. Czy to kolejny, leniwy policyjny procedural, czy mamy do czynienia z pozycją, która zmienia coś w tym gatunku?

40-letni prawiczek

„The Rookie” nie sprawi, że będziecie zbierać zęby z podłogi po obejrzeniu pierwszego odcinka, jednak sam pomysł wydaje się dosyć ciekawy. Głównym bohaterem jest John Nolan, któremu, delikatnie mówiąc, w życiu nie wyszło. To znudzony 40-latek tuż po rozwodzie, bez perspektyw rozwoju w firmie budowlanej. Ot, typowy mężczyzna po przejściach w średnim wieku ukazany w amerykańskiej telewizji czy kinie. Dochodzi jednak bardzo szybko do punktu zwrotnego, kiedy staje się bohaterem, ratując bank przed rabunkiem. To brawurowe zdarzenie wpływa na niego do tego stopnia, że postanawia zostać funkcjonariuszem policji. Po 9-miesięcznym szkoleniu przekracza próg komisariatu w Los Angeles jako najstarszy „żółtodziób”. Jak się można domyślić, nie będzie miał łatwo w młodej, wysportowanej ekipie. To podejście do rekrutów jest dosyć świeżym pomysłem i pomimo tego, że od pierwszych minut czuć w powietrzu swąd proceduralu, to ogląda się to nad wyraz przyjemnie!

Zdecydowanie najjaśniejszą stroną jest Nathan Fillion. To on przyciąga uwagę od początku. Jego postać jest odegrana z ogromnym wdziękiem, co sprawia, że kibicujemy mu na każdym kroku. A dopingu potrzebuje, bo nie jest typem Arnolda Schwarzeneggera, robiącego pompki na jednym palcu. Pragniemy, aby udało mu się osiągnąć swój cel, chcemy być sekundantami i uczestniczyć w wyścigu, w którym z zera staje się numerem jeden. To zupełnie inna rola niż Richarda Edgara „Ricka” Castle’a. Zdecydowanie bardziej stonowana i dramatyczna, co jest ciekawe i może uda mu się stworzyć kolejną, legendarną kreację. Trzymam za to kciuki.

Yippee-ki-yay

Lekkość serialu oraz charyzma Nathana Filliona tworzą mieszankę wybuchową. Oczywiście eksplozje również występują, bo tempo jest bardzo szybkie. Rabunek – bum – szkolenie – bum – pierwsza akcja – bum – druga akcja – bum – trzecia akcja – BUM! Koniec epizodu. Nie jest to wada, twórcy nie przeciągają niepotrzebnie wątków, idą szybko do przodu. To samoświadomy serial, który nie stara się być poważny czy niemożebnie skomplikowany. Dużo spotkamy humoru, nawiązań do innych filmów (np. do „Szklanej pułapki”), jak i typowych rozterek niedoświadczonych policjantów. Strach przed zagrożeniem, brawura, chęć wykazania się przed resztą to typowe dla takiego gatunku elementy. Głównie obserwujemy walkę rekrutów z przestępczością oraz podwładnymi. Oczywiście najtrudniej ma nasz emeryt, ale reszta młodszych kolegów wcale nie ma taryfy ulgowej. John Nolan dwoi się i troi, aby udowodnić, że jako 40-letni policjant, zaczynający dopiero karierę, jest w stanie sprostać ciężkiemu zadaniu stróża prawa. Na razie wychodzi to z mizernym skutkiem, ale nie od razu Rzym zbudowali.

Ale to już było...

„The Rookie” poza swym oryginalnym podejściem jest kliszą wielu seriali i filmów policyjnych. Spotkamy się z wrogo nastawionym sierżantem, wyższych rangą funkcjonariuszy, którzy będą chcieli pokazać swoją wyższość. Jest i romans, który może odbić się na pracy naszych bohaterów i spowodować rozkojarzenie w terenie. Takich przykładów jest wiele, więc wyjadacze nie będą zaskoczeni. Niektóre z nich wydają się być wrzucone na siłę i uwypuklone, tak jakby gatunek tego wymagał, jednak inne nikną w natłoku zdarzeń oraz humoru, który z kolei jest wprowadzony do serialu subtelnie.

Nie żałuję, że dałem szasnę temu żółtodziobowi, bo okazał się przyjemną rozrywką. Nie można oczekiwać niczego na miarę najlepszych policyjnych seriali takich jak „The Wire”, tym bardziej, że „The Rookie” wcale nie chce nim być. To idealne połączenie komedii z sensacją, w której świetnie się czuje Nathan Fillion. Mam nadzieję, że z czasem ten procedural zjedzie na bardziej fabularne tory, niemniej jednak nawet jeśli tak się nie stanie, to w swoim gatunku spełnia swoją funkcję, a wzbogaca seriale policyjne ciekawym podejściem do tematu.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
7
Nathan Fillion w kolejnym sensacyjnym serialu. Oryginalne podejście twórców, którzy serwują nam 40-letniego rekruta policji, jest dosyć ciekawym pomysłem. Dzięki lekkości oraz aktorom, „The Rookie” to przyjemny procedural.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • oryginalny pomysł na serial policyjny
  • Nathan Fillion

Minusy

  • serial pełen policyjnych klisz
  • poza oryginalnym pomysłem to kolejny, typowy, policyjny procedural

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Castle

Powszechnie znany autor kryminałów Richard Castle (Nathan Fillion) znudzony swoim życiem dowiaduje się, że w Nowym Jorku grasuje morderca naśladowca działający …


The Rookie

John Nolan to 40-letni mężczyzna, który podążając za swoim marzeniem przeprowadza się do Los Angeles, gdzie zostaje oficerem policji. Jak policjant poradzi sobie …