Recenzja do: The Resident (2018 )
Recenzje

Nie miałam zielonego pojęcia, czego spodziewać się po „The Resident”. Serial, za który odpowiada stacja Fox, po pierwszym odcinku przywodzi na myśl nową, lepszą wersję „Grey's Anatomy” połączoną z „House MD”. Nie chodzi tu jedynie o tematykę – wszak nie każdy serial o lekarzach musi od razu być inspirowany powyżej wspomnianymi. „The Resident” czerpie z powyższych pełnymi garściami, ale robi to w ciekawy sposób.

Pilot serialu wprowadza nas w świat przedstawiony. Rzecz dzieje się w szpitalu, a głównym bohaterem – przynajmniej w pierwszym odcinku – jest dr Dayal. Ma on właśnie rozpocząć swoją karierę jako lekarz. Bardzo szybko okazuje się jednak, że jego wyobrażenie o zawodzie, o tym czym się zajmuje, jak postępuje, jest zgoła odmienne od rzeczywistości. W kontraście do dr. Dayala, mamy dr. Conrada Hawkinsa. Postać ta skonstruowana jest na wzór i podobieństwo Gregory’ego House'a. Różnica polega jednak na tym, że Hawkins jest dużo bardziej arogancki, uparty i po prostu wredny. W zestawieniu z idealistyczną postawą Dayala otrzymujemy ciekawy kontrast. 

The Resident, serial, FOX, recenzja, pilot

Dwoje bohaterów, mnóstwo problemów

Nie jestem pewna, czy budowanie serialu na relacji dwojga bohaterów to dobry pomysł. Na kilka pierwszych odcinków – może i tak. Natomiast jeśli mamy patrzeć na serial w dalszej perspektywie – można mieć wątpliwości co do tej koncepcji. Owszem, twórcy szkicują nam postaci poboczne, jak chociażby pielęgniarki Nicolette czy czarnoskórej Miny. Zakładam, że te bohaterki nie zostały bardziej wyeksponowane ze względu na czas trwania odcinka, a serialowi z pewnością dobrze zrobiłoby lepsze wyeksponowanie wątku Miny. W pilocie,dostajemy ledwie namiastkę problemu, z którym kobieta najpewniej będzie musiała się zmierzyć. Umówmy się, to nie jest jakiś odkrywczy problem, to nie jest coś, czego nie bylibyśmy w stanie przewidzieć. Niemniej jednak, na tle bardzo stereotypowych postaci i szablonowego potraktowania fabuły pierwszego odcinka, ten wątek wydaje się być najbardziej interesujący.

The Resident, serial, FOX, recenzja, pilot

Ciekawy jest też ordynator, który jest postacią bardzo złożoną. Zastanawiam się, jak twórcy serialu pociągną jego wątek. Daje on całkiem spore pole manewru, jednakże mam pewne obawy co do tego, że bohater po raz kolejny zostanie potraktowany szablonowo.

Sztampa pogania sztampę, czyli wiemy, jak to się skończy

Ta stereotypowość, powielanie schematów i szablonowość, to moim zdaniem największy problem, jaki ma „The Resident”. Widz jest w stanie bez najmniejszego wysiłku przewidzieć, co stanie się za chwilę. Tym samym, jeśli chodzi o budowanie jakiegokolwiek napięcia czy wzbudzenie w widzu ciekawości, jest dość średnio. Cały czas jednak musimy mieć na względzie, że mówimy o pilocie serialu, który trwa zaledwie 43 minuty. To z jednej strony sporo czasu na zawiązanie akcji, przedstawienie postaci czy po prostu – wprowadzenie widza w świat przedstawiony. Z drugiej strony, mając tak dużo bohaterów, taką mnogość wątków, te 43 minuty jak dla mnie nie są zbyt wystarczające, aby zadbać o wszystkie elementy serialu w sposób należyty. Wydaje mi się, że twórcy po prostu chcieli za dużo wrzucić do jednego odcinka. W efekcie widz ma poczucie niedosytu. A przynajmniej ja miałam.

Niemniej jednak, jeśli ktoś jest fanem seriali o szeroko rozumianej tematyce medycznej, to jest to produkcja, której warto dać szansę. Być może fabuła oraz postaci rozwiną się w sposób zaskakujący i ciekawy. Być może też będziemy mieli godnego następcę dla tak kultowych produkcji, jak właśnie „Grey's Anatomy” czy „House MD”.

Gra aktorska
4
Zdjęcia
5
Muzyka
5
Scenariusz
3
Przyjemny dla oka, lekki i prosty w odbiorze serial o lekarzach. Dla fanów produkcji medycznych pozycja obowiązkowa.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • dobre zdjęcia
  • dobra reżyseria

Minusy

  • przewidywalność
  • słaby scenariusz
  • stereotypowe postaci

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności