Recenzja do: The Rain (2018 )
Recenzje

Netflix, decydując się na produkcję pierwszego oryginalnego serialu z danego państwa, najczęściej stawia na sci-fi. Trudno odgadnąć, dlaczego akurat ten gatunek tak bardzo przypadł do gustu osobom odpowiedzialnym za produkcję, ale trzeba przyznać, że wiele z nich robi naprawdę dobre wrażenie. Nie można tego natomiast powiedzieć o duńskim „The Rain”, którego pierwszy sezon został kompletnie zmiażdżony przez krytyków i widzów. Duża w tym zasługa mylącej kampanii reklamowej, ale kolejna seria nie oszukała już nikogo i sięgnęło po nią tylko zdecydowane grono odbiorców.

The Rain, sezon 2, Netflix, recenzja, sci fi, post apo

Dobry pomysł – kiepska realizacja

Katastrofa ekologiczna wywołana przez lekkomyślnych naukowców wypuszczających wirus do atmosfery to nic nowego w fantastyce naukowej. Ludzka cywilizacja umierała w ten sposób niezliczone ilości razy, ale głównie w wizji amerykańskich twórców. Europejskie kino apokaliptyczne zawsze mocno odbiegało od hollywoodzkiego schematu, dlatego trudno było je zaakceptować osobom przyzwyczajonym do wizji zagłady powstałej za oceanem. Nie trzeba być znawcą tematu, żeby wiedzieć, że europejskie produkcje od „zawsze” miały własny pomysł na opowiedzenie każdej historii, niezależnie od gatunku. „The Rain” w swoim pierwszym sezonie postanowiło zupełnie o tych zasadach zapomnieć i pobiec bez patrzenia pod nogi drogą amerykańską. Skutek był opłakany, bo serial się przewrócił i rozbił o oczekiwania widzów. Netflix obiecywał wszystkim mroczną opowieść o wielkim kataklizmie, który zupełnie zniszczył życie w Europy, tymczasem wszyscy zainteresowani dostali zwykła teen dramę. Konsternacja była wielka, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i w ten sposób powstał sezon drugi, który zrobił spory krok do przodu, aby stać się naprawdę interesującym tytułem postapokaliptycznym.

The Rain, sezon 2, Netflix, recenzja, sci fi, post apo

Nie ucząc się na błędach

Europę Północną spustoszył przedziwny kataklizm, który pojawił się znikąd. W ciągu zaledwie jednego dnia deszcz zamienił się w piekielnie skutecznego mordercę. Wystarczyła tylko jedna kropla, aby człowiek umarł w męczarniach, w naprawdę krótkim czasie. Nie trzeba było długo czekać na to, co stanie się z ludźmi zamieszkującymi tereny, na których pojawiły się takie opady. Tylko nieliczni przetrwali, głównie dzięki swojej zaradności, ale także zwykłemu szczęściu. Głównych bohaterów poznajemy kilka lat po pojawieniu się zabójczego deszczu. Wszyscy są zahartowani w przetrwaniu i doskonale potrafią sobie poradzić w świecie po upadku cywilizacji. Poza Simone i Rasmusem, którzy przesiedzieli całą zawieruchę w bezpiecznym bunkrze. Niestety jakiś diabeł podkusił ich, aby z niego wyjść, i wtedy zaczyna się właściwa akcja. Okazuje się, że Rasmus nie tylko jest odporny na wirus, ale może być kluczem do przetrwania całego świata. Sezon drugi poszedł tym tropem, ale w pewnych momentach scenariusz staje się tak absurdalny i niedorzeczny, że trudno uwierzyć, że ktoś rzeczywiście uznał to za doskonały pomysł na kontynuację.

The Rain, sezon 2, Netflix, recenzja, sci fi, post apo

Gdzie ten deszcz?

„The Rain” powinno zmienić swoją nazwę, bo – nie wiedzieć czemu – scenarzyści tak jakby zapomnieli, że to tytułowy deszcz jest tutaj największym antagonistą. Nie ma nic złego w przerzucaniu ciężaru historii na inny wątek fabularny, ale nie w przypadku, w którym kompletnie zmienia się fundamentalne zasady świata, który się stworzyło. Ani razu w ciągu trwania drugiego sezonu nie widzimy zagrożenia z nieba, mało tego: nikt nawet się nad tym nie zastanawia. Zupełnie jakby sezon deszczowy minął i wszyscy zapomnieli, że przez opady nie żyją niemal wszyscy mieszkańcy Danii. Oglądając „The Rain”, nie można przestać o tym myśleć i z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej zaczyna to irytować. Jeśli dodatkowo dołożymy do tego mierną umiejętność głównych bohaterów do wyciągania wniosków z własnych błędów, bardzo szybko dostaniemy obraz pełen absurdów i zaprzeczający samemu sobie. Postacie pierwszoplanowe nadal zachowują się, jak niedojrzałe nastolatki, ale to im można wybaczyć, przecież to tylko teen drama. Przerażające staje się natomiast to, że nie możemy zauważyć w nich żadnego rozwoju. Każdy charakter stoi w miejscu, od premierowego odcinka pierwszego sezonu, w taki sam sposób, w jaki stoi w finale drugiego. Dla widza staje się to mocno niepokojące, bo przecież środowisko, w jakim egzystują bohaterowie, jest na tyle dynamiczne, że powinno w znaczący sposób wpływać na ich emocje i zachowanie. Scenarzyści zupełnie tego nie zauważyli.

The Rain, sezon 2, Netflix, recenzja, sci fi, post apo

Puste słowa

Pozytywnym aspektem drugiego sezonu „The Rain” jest natomiast przeniesienie miejsca akcji. W pierwszej serii główni bohaterowie błąkali się po lasach i opuszczonych miastach, nie wiedząc w sumie, gdzie pójść. Pomysł, aby tym razem zamknąć ich głęboko pod ziemią, w tajnym ośrodku badawczym, zaowocował chociaż namiastką postapokalipsy. W momencie, w którym przestaje im zagrażać bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony świata zewnętrznego, możemy zobaczyć, jak doskonale zaczynają wyglądać relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami. Nie chodzi tutaj o poprawę tych relacji, ale o fakt, że w zamkniętej przestrzeni o wiele łatwiej pokazać emocje, przyjaźnie i ukryte żale. Szkoda tylko, że twórcy „The Rain” nie wykorzystali tego potencjału i z uporem maniaka starają się wciąż wrzucać wszystkich bohaterów do teen dramy, która po prostu tutaj nie pasuje. Serial stara się być dojrzały, nieprzewidywalny, ale kompletnie traci wszystkie te cechy, gdy tylko na ekranie zaczyna się kolejna dyskusja o uczuciach, pokierowana najprostszymi emocjami drzemiącymi w ciałach młodych ludzi. Nie tylko emocjonalne momenty zostały okaleczone kiepskimi dialogami, ale praktycznie każda wymiana zdań to pokaz tego, jak nie należy prowadzić rozmów. Jest sztucznie, zdawkowo, a bohaterowie jakby zupełnie siebie nawzajem nie słuchali. Strasznie trudno słucha się tego i zdecydowanie jest to drugi największy minus całego sezonu.

 

„The Rain” zrobiło krok do przodu, ale nadal ma wiele na sumieniu. Twórcy poprawili sporo rzeczy, ale podczas tego procesu kompletnie zniszczyli inne. Zakończenie sezonu sugeruje, że pojawi się kolejny, ale same wydarzenia z ostatnich minut obiecują kompletne pozbycie się zdrowego rozsądku z fabuły.

 

Serial „The Rain” można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
5
Drugi sezon „The Rain” robi lepsze wrażenie niż pierwszy, ale nadal daleka droga do zadowalającego efektu.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • podziemne laboratorium
  • większe skupienie na konflikcie pomiędzy grupami

Minusy

  • tandetne dialogi
  • absurdalne pomysły fabularne
  • brak przemian głównych bohaterów

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności