Recenzja do: Pretty Little Liars: The Perfectionists (2019 )
Recenzje

Oglądając spin-off jakiegokolwiek serialu, trudno powstrzymywać się od porównywania go do poprzednika. Zaczynając „The Perfectionists” miałam w głowie flashbacki z oglądania „Pretty Little Liars”; przypomniałam sobie, jak początkowa miłość do produkcji przerodziła się w jedno wielkie „WTF?” z każdym kolejnym sezonem, a poziom cringe’u wywaliło poza skalę. Naprawdę obawiałam się, co tym razem wykombinowała Marlene King. Pełna świadoma słów, które piszę – to nie było złe. A nawet mi się podobało.

W końcu ktoś tu myśli (a przynajmniej próbuje)

Pamiętam, że oglądając „Pretty Little Liars” niejednokrotnie miałam wrażenie, że bohaterowie są po prostu głupi i brakuje im zdolności logicznego myślenia. Jednak w przypadku „The Perfectionists” sprawa ma się inaczej. Oczywiście Ava, Caitlin i Dylan popełnili kilka idiotycznych błędów, aczkolwiek mimo wszystko pokazali, że nie jest tak łatwo ich zastraszyć i starają się wymyślić skuteczny sposób, by wygrać pojedynek z wrogiem. Bohaterowie nie są płascy i bezmyślni – nie zawsze ich intrygi wychodzą tak, jakby chcieli (zwykle za sprawą tych głupich błędów), jednak pomimo tego nie łapałam się za głowę mówiąc „co za debile”, jak to często bywa przy seansie tego typu seriali.

Z pewnością do moich ulubieńców mogę zaliczyć postać Avy. Chociaż do tej pory nie przepadałam za grą aktorską Sofii Carson, to muszę przyznać, że w tej roli wypadła naprawdę bardzo dobrze.

the perfectionists, recenzja, 1 sezon, hbo, spin off, pll

Nie mogę się też przyczepić do Sydney Park, która wcieliła się w Caitlin – zagrała w porządku, chociaż jej postać specjalnie nie zwróciła mojej uwagi. Najmniej z całej trójki polubiłam Dylana. Eli Brown niestety nie przypadł mi do gustu i miałam wrażenie, że ciągle ma jedną minę. Dodatkowo jego wątek jest według mnie najgorzej poprowadzony.

Jeśli chodzi o postaci drugoplanowe, takie jak Mason czy Dana Booker, mam wrażenie, że twórcy nie do końca mieli na nie pomysł. Dana przypominała prawie każdego policjanta, z którą miały do czynienia bohaterki PLL – mam na myśli osobę nie do końca kompetentną, uwziętą na główne postaci oraz kreowaną na „tego złego” w historii, przez co momentami czułam się, jakby zza rogu zaraz miały wyskoczyć Aria, Emily, Hanna i Spencer. Mason z kolei zapowiada się na ciekawego bohatera, a jego wątek związany z Moną dość mocno mnie zaskoczył. Mam co do niego nieco ambiwalentne uczucia, jednak zastanawiam się, w jakim kierunku to podąży.

Perfekcyjne sekwencje (i smaczki)

To, co zrobiło na mnie pozytywne wrażenie, to bezwątpienia zdjęcia i muzyka. Jak wspominałam w recenzji pilota, twórcy umiejętnie dobierali kolorystykę do akcji, co sprawiło, że wszystko łączyło się w zgrabną, przyjemną dla oka całość.

Podobały mi się także nawiązania do „Pretty Little Liars” – nadawały fajnego klimatu i momentami wprowadzały komizm. W ciekawy sposób rozwinęło to także postaci Alison i Mony.

the perfectionists, recenzja, 1 sezon, hbo, spin off, pll

Naprawdę podobała mi się także scena z ostatniego odcinka, w której bohaterowie mówią, czego najbardziej się obawiają. Moim zdaniem zostało to zrobione w świetny sposób i muszę przyznać, że Marlene King tym razem dała radę – chociaż sama nie wierzę, że to piszę.

Tym razem wielkim złym zostaje tzw. Profesor. Nie jestem jeszcze pewna, czy szykuje nam się powtórka z A, jednak mam nadzieję, że tym razem wszystko zostanie poprowadzone w zgrabny sposób i obejdzie się bez chorych/popapranych/idotycznych akcji, które miały miejsce w „Pretty Little Liars”.

the perfectionists, recenzja, 1 sezon, hbo, spin off, pll

Nie taki diabeł zły, jak go malują

Na wieść o spin-offie łapałam się za głowę i uznałam, że z pewnością otrzymam tanią szmirę, pełną nielogicznych momentów, choć jednocześnie starałam się nie nastawiać negatywnie. Pilot okazał się całkiem obiecujący i po zobaczeniu całości mogę stwierdzić – hej, ten serial serio fajnie się ogląda. Nie jest to z pewnością arcydzieło czy coś ambitnego, jednak wciągnęłam się w historię i z przyjemnością obejrzę kontynuację, jeśli taka powstanie – a zakończenie sugeruje, że właśnie tak będzie. Jeśli szukacie luźnej, niezobowiązującej produkcji, to mogę wam polecić „The Perfectionists”, jednak cudów nie ma co oczekiwać.

„The Perfectionists” dostępne jest w Polsce na platformie HBO

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
7
„The Perfectionists” nie jest serialem najwyższych lotów, jednak to luźna i naprawdę wciągająca produkcja. Ciekawe intrygi, dobra gra aktorska i świetne zdjęcia pozwalają mi wierzyć, że spin-off "Pretty Little Liars" może okazać się naprawdę dobrą produkcją.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • gra aktorska
  • bohaterowie starają się myśleć
  • zdjęcia

Minusy

  • postać Dylana
  • monotonna postać "złej policjantki"
  • ryzyko, że Marlene King znowu za bardzo poniesie wyobraźnia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje