Recenzja do: The Originals (2013 )
Recenzje

Mieliście kiedyś takiego przyjaciela, z którym mimo kilku gorszych chwil przeżyliście tak wiele pięknych? Przyjaciela, który rozjaśniał wam te najciemniejsze dni? Przyjaciela, który mimo że nie był idealny, zawsze potrafił was rozweselić? Przyjaciela, który myśleliście, że zawsze będzie z wami, choćby tylko w waszych sercach? A potem wbił wam nóż w plecy, przekręcił go, kopnął was w brzuch i gdy leżeliście na ziemi, zwijając się z bólu, ze śmiechem na ustach splunął wam prosto w twarz? Cóż, tak właśnie czuję się po tym sezonie „The Originals”.

„The Originals” opowiada o rodzinie pierwotnych wampirów, których po raz pierwszy mogliśmy poznać w „The Vampire Diaries”. Piąty, finałowy sezon rozpoczyna się przeskokiem czasowym w akcji o siedem lat po zakończeniu czwartego i praktycznie od początku wrzuca nas w wir wydarzeń. Gdy Hayley zostaje porwana, rozsypana po całym świecie rodzina Mikaelsonów ponownie się spotyka, na nowo sprowadzając na Nowy Orlean ogromne niebezpieczeństwo.

 

Nuda, litry łez i smarków

Choć sezon rozpoczął się mocno, po kilku odcinkach gwałtownie zwolnił, a ciekawą akcję zastąpiła nudna i niepotrzebna drama. Jakkolwiek bezsensowne wątki nie pojawiły się wcześniej w tym serialu, tak chociaż zawsze dostarczał nam on dużo rozrywki. Jednak w piątym przez większość czasu oglądamy płaczących bohaterów, co chwilę obrażonych na kogoś innego. Sami Mikaelsonowie skłóceni ze sobą byli już tyle razy i za każdym się godzili, tak że oglądanie tego po raz kolejny nie przynosi nic poza nudą i zirytowaniem. Jest to mój największy, poza samym finałem, zarzut dla tego sezonu. Jako ostatni powinien wyryć się w pamięci fanów, zaserwować nam coś niesamowitego po tych wszystkich latach, a jednak zamiast tego usypiał.

the originals, season 5, sezon 5, pierwotni

Declan… kto?

Piąty sezon wprowadził też kilku nowych bohaterów. Bohaterów tak niepotrzebnych i tak łatwych do zapomnienia, jak tylko można. Najlepszym tego przykładem jest Declan – jeśli nie pamiętacie, kim jest, nie martwcie się, sama musiałam wyszukać jego imię, pisząc tę recenzję. Stworzony został chyba tylko po to, żeby pokazać, jak w ciągu tych siedmiu lat poza ekranem Hayley ruszyła do przodu ze swoim życiem; potem zaś stał się niepotrzebny i twórcy nie wiedzieli, co z nim zrobić. Pojawiał się i znikał co chwilę, nie wnosząc do serialu kompletnie nic. Gdy wrócił po kilku odcinkach nieobecności, dopiero wtedy, ze zdziwieniem, przypomniałam sobie o jego egzystencji. To samo z bandą rasistowskich wampirów – udawali, że są zagrożeniem, bo coś musiało wypełnić połowę sezonu, a kiedy twórcy chcieli przejść dalej, pozbyli się ich w tak mało efektowny sposób, jak mogli. Wszyscy ci bohaterowie zajmowali cenny czas antenowy, który zastąpić mogło tak wiele. Julie Plec, główna twórczyni serialu, narzeka, jak to zabrakło jej pokazania tego i tamtego. Może gdyby skupiła się na tym, a nie wprowadzaniu tylu zbędnych postaci, dostalibyśmy lepsze zakończenie. Na dodatek wszystkie te wątki zostały ucięte w nagły i bardzo słaby sposób, nie pozostawiając wątpliwości, że twórcy zwyczajnie nie mieli pomysłu, jak zakończyć serial.

the originals season 5, sezon 5, pierwotni, declan

 

Stos niepotrzebnych trupów

Najgorszy jednak był finałowy odcinek. Uważam, że my, fani, zasługiwaliśmy na coś więcej. Na coś lepszego. Po prawie 10 latach styczności z tymi bohaterami oczekiwałam godnego zakończenia, takiego, które w mojej pamięci zostanie na długo. A jednak, tak jak w przypadku „The Vampire Diaries”, postaram się o nim zapomnieć. I nie chodzi tu o to, że z życiem pożegnało się dwóch z moich ulubionych bohaterów – moi ulubieńcy giną co chwilę, a seriale wciąż uważam za świetne. To sposób, w jaki twórcy postanowili się z nimi pożegnać, przyprawia mnie o zgrzytanie zębów. Mało o tak głupie i kompletnie niepotrzebne śmierci, jakie otrzymaliśmy w tym sezonie. Wiem, dlaczego większość z nich się pojawiła; kiedy aktorzy uciekają z produkcji drzwiami i oknami, nie ma innego wyjścia, niż zabić ich bohaterów, ale nie zmienia to faktu, że scenarzyści najzwyczajniej nie potrafili napisać im dobrego i sensownego końca. Sceny, które w ich mniemaniu miały przyprawić mnie o łzy, przyprawiły mnie o salwy śmiechu. Finałowy odcinek nie był ani trochę klimatyczny, zupełnie nie dał po sobie poczuć, że jest to koniec serialu z którym dorastałam.

 

Kilka słów podsumowania

Chciałabym napisać tu jeszcze tak wiele, ale bez spoilerów zwyczajnie nie jestem w stanie… Zakończenie „The Originals” rozczarowało mnie ogromnie i na liście najgorszych ostatnich sezonów stoi tuż obok „Dextera”. Danie więcej swobody Julie Plec było wyraźnie odczuwalne, niestety w negatywny sposób. Większość zdominowały odcinki nudne i przepełnione dramą. Gdy już pojawiła się jakaś akcja, była niemal całkowicie pozbawiona sensu, a rozwiązania problemów przychodziły jak za pstryknięciem palców. Złe wampiry są tak ogromnym niebezpieczeństwem; i choć wcześniej nie mogliśmy sobie z nimi poradzić, teraz w pół sekundy byśmy chcieli? Pstryk i gotowe. Potrzebujemy kołka mogącego zabić Pierwotnego, mimo że we wcześniejszych sezonach potrzebowaliśmy go bardziej i nie było? Pstryk i gotowe. Takich rozwiązań twórcy sobie nie szczędzili, przez co tym gorzej oglądało mi się ten sezon.

the originals, season 5, sezon 5, pierwotni

Nie można jednak pominąć elementów, które w tym sezonie wyszły bardzo dobrze. Zdjęcia i muzyka, jak zwykle, były świetne, gra aktorska w większości również. No i kilka tych wątków, które mimo pewnych zgrzytów, się udały. Przyszłość choć części postaci wygląda szczęśliwie, dając im to, na co zasługują. A sentyment zawsze pozostanie, w końcu ciężko zapomnieć o swoich pierwszych serialowych miłościach.

Serial „The Originals” dostępny jest na Netflixie, a finałowy odcinek pojawi się tam już w czwartek, 9 sierpnia.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
3
Piąty sezon „The Originals” zamiast być zwieńczeniem przygód Pierwotnych i końcem pewnej ery, pozostawił mnie ogromnie zawiedzioną. Uważam, że fani zasługiwali na coś więcej po tak wielu latach z tymi bohaterami, niestety twórcy mieli nieco inne zdanie.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • muzyka
  • gra aktorska

Minusy

  • finałowy odcinek
  • niepotrzebni, nudni bohaterowie
  • brak akcji
  • bezsensowny scenariusz

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Vampire Diaries

Po śmiertelnym wypadku rodziców Elena i Jeremy powoli dochodzą do siebie. Wracają do szkoły, gdzie dziewczyna od razu zauważa nowego ucznia, Stefana Salvatora. …


The Originals

Spin-off serialu „Pamiętniki Wampirów”. Po dostaniu tajemniczej wskazówki Klaus wraca do Nowego Orleanu, miasta, które prawdopodobnie zbudowała jego rodzina. Siostra …


Legacies

Spin-off serialu „The Originals”. Serial skupi się na Hope Mikaelson oraz jej przyjaciołach ze szkoły dla dzieci i młodzieży z paranormalnymi zdolnościami. Przed …


Artykuły