Recenzja do: The New Pope (2020 )
Recenzje

Choć na kontynuację „The Young Pope” wyczekiwałam z utęsknieniem, to jednak nie byłam do końca pewna, czy twórcy serialu podołają wyzwaniu. Trudno bowiem dorównać widowisku tak zachwycającemu i dopracowanemu w każdym calu. Kiedy już się wydawało, że następca „Młodego papieża” niestety nie zbliży się do poprzeczki… osiągnął jej poziom, a nawet delikatnie nią zachwiał. UWAGA: recenzja może zawierać spoilery.

The New Pope, Nowy papież, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, Jude Law, John Malkovich, HBO, serial, recenzja

Piękny serial

Na samym początku wprost muszę się pochylić nad kwestiami technicznymi, bo te – nawet jeśli fabuła produkcji zupełnie was nie wciągnie – zapierają dech w piersiach. Trudno o bardziej estetyczne, powalające na kolana zdjęcia. Twórcy doskonale korzystają z plenerów oraz bogatej, często niemal pełnej przepychu scenografii, wyciągając z niej wszystko to, co najlepsze. Praca kamery na pierwszy rzut oka jest dosyć leniwa, jednak przy odpowiednim kadrowaniu i zbliżeniach udaje się osiągnąć akurat taki efekt, jaki jest potrzebny. Nie brakuje zatem intymności, kiedy czujemy się, jakbyśmy byli w tym samym pokoju, co bohaterowie, jak i bardziej otwartych widoków, które mogą uwypuklić albo samotność, albo ogrom jakiegoś zjawiska (czasem też jedno i drugie).

Do pieczołowicie przygotowanej scenografii dołączają kostiumy. Nad ich jakością nie ma się nawet co rozpisywać. Tutaj wszystko jest żywe, byle rekwizyt może stać się równoprawną postacią tego serialu czy też dodać smaczku fabule. Dodajmy do tego jeszcze ścieżkę dźwiękową, gdzie niejednokrotnie pojawiają się utwory mocno współczesne, które na pierwszy rzut oka zdają się w ogóle nie pasować do produkcji. Finalnie jednak okazuje się, że trudno wyobrazić sobie lepszy soundtrack. Doskonale podkreśla on miejscową groteskę czy nawet absurd, a przede wszystkim podbija emocjonalność poszczególnych scen. Rzadko natrafiam na taki dobór muzyki w serialu, który powoduje wrażenie oderwania od rzeczywistości – przy czym jednocześnie „The New Pope” pozostaje bardzo autentyczne i naturalne.

The New Pope, Nowy papież, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, Jude Law, John Malkovich, HBO, serial, recenzja

Dodatkowy punkt za czołówkę, która przybiera tutaj wiele różnych wymiarów. Ani razu nie miałam ochoty jej przewinąć, zamiast tego gapiłam się w ekran jak zahipnotyzowana. To chyba o czymś świadczy.

Nowy papież lepszy od młodego?

W tej materii zaczynają się delikatne schody. Warto jednak zaznaczyć, że podtrzymuję zdanie, które wyrobiłam sobie już po seansie pierwszych dwóch odcinków – John Malkovich to nieprawdopodobnie charyzmatyczny, uzdolniony aktor. John Brannox w jego wykonaniu – czy też po prostu papież Jan Paweł III – to postać wielowymiarowa, skrywająca wiele bolesnych, często również mrocznych tajemnic. Bardzo mi się podobało, że do serialu wprowadzono kolejnego nieoczywistego bohatera. Tym bardziej, że twórcy postarali się, by poszczególne warstwy charakterystyki tej postaci odkrywać wraz z kolejnymi epizodami. Tym sposobem Jan Paweł III zaskakuje do samego końca produkcji, a on sam staje się nam pod wieloma względami bliski. Kolejny raz zostało pokazane, że za każdą funkcją, „stołkiem”, zawodem czy odpowiedzialnością kryje się człowiek – człowiek, który może być do nas bardzo podobny.

Warto też zaznaczyć, że akcja absolutnie nie koncentruje się wyłącznie na wyborze nowego papieża. Dostajemy sporo istotnych wątków pobocznych, z czego każdy z nich jest poświęcony innej postaci. Mamy więc osobistą krucjatę Voiello, rozdarcie wewnętrzne Sofii czy protest zakonnic bądź przepychanki między kardynałami. Jednocześnie na Watykan pada cień terroryzmu, co jest przecież bardzo aktualne. Oczywiście w tle cały czas narasta kult Piusa XIII, którego wyznawcy zaczynają coraz mocniej zapominać się w swoim uwielbieniu do „świętego za życia”.

The New Pope, Nowy papież, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, Jude Law, John Malkovich, HBO, serial, recenzja

Niestety po około 2-3 odcinkach fabuła zaczyna się delikatnie rozwarstwiać. Każdy ze wspomnianych wątków jest wysoce angażujący, jednak nie da się ukryć, że wszyscy zadawali sobie tylko jedno pytanie…

Kiedy obudzi się Pius XIII?

John Malkovich jest barwny i intrygujący, Cécile de France (Sofia) niezwykle naturalna przed kamerą, z kolei bez Silvio Orlando (Voiello) ten serial by nie istniał. Nie sposób jednak nie uznać, że niekwestionowanym liderem obsady jest oczywiście Jude Law. To, w jaki sposób wcielił się w Lenny’ego Belardo w „The Young Pope”, sprawiło, że otrzymaliśmy bohatera magnetyzującego, pociągającego, który zdawał się niejako połączeniem dobrego i złego pierwiastka.

Nic zatem dziwnego, że po upływie kilku odcinków kontynuacji zaczęłam się naprawdę niecierpliwić, wyczekując, aż Pius XIII wreszcie wybudzi się ze śpiączki. W pewnym momencie już się obawiałam, że może twórcy nas podpuścili i tak naprawdę poprzedni papież nigdy nie odzyskuje przyjemności, zamiast tego funkcjonując w fabule jako projekcja umysłu innych postaci czy też, jak kto woli, duch obserwujący poszczególne wydarzenia. Na szczęście przebudzenie mocy nastąpiło. Na szczęście, bo choć Malkovich, Orlando i de France dwoili się i troili, to dopiero powrót Lenny’ego przywrócił dawną dynamikę i nieprzewidywalność.

The New Pope, Nowy papież, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, Jude Law, John Malkovich, HBO, serial, recenzja

Tym samym odcinki siódmy, ósmy i dziewiąty uważam za zdecydowanie najlepsze. Law po raz kolejny zaliczył emocjonujące monologi. Choć bardzo dobrze pracuje przed kamerą z innymi członkami obsady, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że apogeum jego możliwości aktorskich niemal zawsze jest osiągany w scenach albo bardzo prywatnych i intymnych, albo takich, w których wiedzie prym. Taki swoisty egocentryzm ekranowy wychodzi mu po mistrzowsku. W roli Piusa XIII trudno mi wyobrazić sobie kogokolwiek innego. Jude Law pracuje całym ciałem, a jednocześnie jego ruchy nie są ani trochę wymuszone. To jedynie podbija autentyzm produkcji.

Kac serialowy

Na samym końcu wspomnę jeszcze o ostatnim odcinku. To zdecydowanie jedno z najlepszych zakończeń, jakie miałam przyjemność oglądać w serialach – mam szczerą nadzieję, że nie powstanie kontynuacja, bo nie chciałabym burzyć ostatnich wizji. Twórcy świetnie sobie poradzili z tematyką zamachów. Moja interpretacja może być oczywiście błędna, jednak sądzę, że udało się pokazać, że terroryzm nie jest warunkowany narodowością, kolorem skóry czy wyznaniem. Terroryzm to terroryzm. Każde łamanie praw człowieka jest godne potępienia, nieważne, w co wierzy czy jak wygląda ten, kto te prawa łamie.

„The New Pope”, choć zakończone znakomitym finałem, jednocześnie pozostawia po sobie dziwną pustkę. Tego uczucia nie da się pomylić z innym: to po prostu świadomość, że obejrzało się właśnie coś tak dobrego, że trudno to powtórzyć. Aż szkoda, że nie można wyczyścić pamięci i móc przeżyć to pierwsze wrażenie jeszcze raz.

The New Pope, Nowy papież, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, Jude Law, John Malkovich, HBO, serial, recenzja

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
10
Zdjęcia
10
Muzyka
10
Scenariusz
9
Oceniłabym na 10, gdyby nie fakt, że jednak minimalnie bardziej przypadło mi do gustu „The Young Pope”. Niemniej „The New Pope” okazało się godną kontynuacją, gdzie gra aktorska na najwyższym poziomie łączy się ze zjawiskowymi zdjęciami i idealnie dobraną ścieżką dźwiękową.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • gra aktorska (JUDE LAW!)
  • zdjęcia, od których trudno oderwać wzrok
  • oryginalny i dobrze dopasowany soundtrack
  • dopracowane kostiumy i scenografia
  • emocjonalność i wielopłaszczyznowość fabuły

Minusy

  • serial zalicza delikatny spadek zaangażowania mniej więcej w połowie sezonu, ale błyskawicznie podnosi się z kolan

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The New Pope

Stan zdrowia papieża Piusa XIII (Jude Law) uniemożliwia kontynuowanie pontyfikatu. W związku z tym zostaje wyłoniony jego następca (John Malkovich), który nie wie …


Recenzje