Recenzja do: The New Pope (2020 )
Recenzje

Serial „The Young Pope” uważam za jedną z najlepszych produkcji, jakie miałam do tej pory przyjemność obejrzeć (nie tylko dlatego, że gra tam Jude Law). Dlatego na premierę kontynuacji, pod nieco zmienionym tytułem, wyczekiwałam z utęsknieniem. Nie mogę powiedzieć, że czuję się w pełni usatysfakcjonowana, choć z całą pewnością zobaczyłam coś, co jest dobrze rozegranym wstępem do naprawdę intrygującej opowieści.

Zastępca poszukiwany

Jeżeli ktoś niezupełnie pamięta, w jaki sposób zakończyło się „The Young Pope”, to z pewnością warto przywołać ostatnią scenę – tę, w trakcie której Lenny Belardo, czyli papież Pius XIII (Jude Law), najprawdopodobniej doznaje ataku serca podczas wygłaszania niezwykle charyzmatycznej, dającej do myślenia przemowy. Zręczny cliffhanger pozostawił widza w idealnym miejscu, dokładnie pomiędzy ciekawością a irytacją, że nie dowiemy się od razu, czy Lenny w ogóle przeżył.

Na szczęście przeżył, choć w obecnej chwili trudno tu mówić o życiu, skoro papież po trzech nieudanych przeszczepach pozostaje w śpiączce i zdaje się, że nie ma już nadziei na jego powrót do zdrowia. Watykan podejmuje zatem decyzję o konklawe, co wywołuje ogromne oburzenie opinii publicznej. Wśród części wiernych rodzi się coś na kształt kultu, w którego centrum staje właśnie Pius XIII. Młody papież stanowi zatem obiekt miejscami nawet fanatycznego zapatrzenia, tymczasem kardynałowie zbierają się, żeby dokonać wyboru  jego następcy.

Pierwsze dwa odcinki z jednej strony się z widzem nie patyczkują, bo serwują kilka mocniejszych, znaczących scen, a z drugiej nie da się ukryć, że widać, że to dopiero wprowadzenie. Jestem jednak w pełni spokojna o dalszy rozwój fabuły, ponieważ już na tym etapie łatwo dostrzec ogromne dopracowanie scenariusza. Twórcy umiejętnie zabierają nas z powrotem do Watykanu i szczerze mówiąc, czuję się tak, jakby „The New Pope” ruszyło od razu po finale „The Young Pope”. Klimat został znakomicie podtrzymany, pojawił się zalążek nowych wątków, a jednocześnie nie porzucono wcześniejszych motywów. Nie ma zatem mowy o wyrywaniu odbiorcy ze środka akcji tylko po to, by wpechnąć go do czegoś osadzonego poza serialową rzeczywistością.

The New Pope, Nowy papież, HBO, odcinek 1, odcinek 2, recenzja, Jude Law, John Malkovich, Lenny Belardo, Pius XIII

(Prawie) wszystko na swoim miejscu

Muszę przyznać, że w tych premierowych odcinkach rozczarowały mnie właściwie tylko dwie rzeczy. Po pierwsze: zmiana czołówki. Opening „The Young Pope” to zdecydowanie jeden z moich ulubionych – to ten typ, którego nie chce się przewijać nawet wtedy, kiedy ogląda się już któryś odcinek z rzędu. Z drugiej strony nie mogę powiedzieć, by nowa czołówka nie była w żaden sposób fascynująca. Ponownie mamy w tle wpadający w ucho kawałek, a symbolika i trochę niepokojąca dwuznaczność sprawiają, że mimo wszystko z zainteresowaniem obejrzałam opening (czy raczej openingi, bo ten z pierwszego odcinka odrobinę się różni od tego w drugim).

Druga sprawa to coś, co było do przewidzenia, czyli znacznie mniejsze stężenie Jude’a Lawa. Oczywiście wiadomo, że zmieni się to z chwilą, kiedy Lenny Belardo najprawdopodobniej wróci do zdrowia (tak wynika z zapowiedzi – ale nie wykluczam innej opcji), jednak po tym, jak aktor zagrał popisową rolę w „The Young Pope”, bardzo go tutaj brakowało.

Na szczęście dwa pierwsze odcinki nadrabiają doskonałą (po raz kolejny) realizacją. Scenografie ponownie robią ogromne wrażenie, podobnie jak kostiumy. Muzyka to jedna z najlepszych części tego serialu – momentami wprowadza niemalże atmosferę groteski czy absurdu, co z kolei albo podbija sferę emocjonalną, albo działa w formie akcentu komediowego. A skoro już o komedii mowa: wątek rywalizacji kardynała Voiello z kardynałem Hernandezem (w obu panów wcielił się Silvio Orlando) na bazie ich uderzającego podobieństwa to jeden z największych plusów otwierających epizodów.

The New Pope, Nowy papież, HBO, odcinek 1, odcinek 2, The Young Pope, Młody papież, sezon 2, recenzja, John Malkovich

There he is

Celowo na sam koniec pozostawiłam sobie właściwie najważniejszą kwestię, czyli tytułowego nowego papieża. Co ciekawe, produkcja w zasadzie przedstawia nam dwóch nowych papieży, ale nie chcę wchodzić zbytnio w szczegóły, by nie psuć innym oglądania. Skupmy się na Johnie Malkovichu, który… jest absolutnie powalający. Nie da się ukryć, że jak na razie dostał niewiele czasu ekranowego – za to zrobił z tym, co miał do dyspozycji, właściwie wszystko. Znakomicie wprowadził postać do świata przedstawionego, obudował się charyzmą i barwnością charakteru, sprawiając, że wprost nie mogę się doczekać interakcji granego przez niego bohatera – Johna Brannoxa – z Lennym. Malkovich w ciągu zaledwie jednego odcinka (bo tak w pełni pojawia się dopiero w drugim) zdołał pokazać niezwykle intrygujące, ambiwalentnie odbierane oblicze, co sprawia, że Jude Law będzie miał solidnego konkurenta na pierwszym planie.

Podsumowując: „The New Pope” zdaje się jeszcze dość ostrożnie badać grunt (nawet jeśli pierwsza scena temu przeczy), ale widać na horyzoncie coś ogromnego. Jak na razie jestem zachwycona aktorstwem i stroną techniczną, a do fabuły podchodzę z ciekawością i z nadzieją, że dostaniemy produkt przynajmniej tak dobry jak poprzedni.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
8
Serial dopiero wypływa na szerokie wody i mam względem niego dobre przeczucia. Liczę, że po raz kolejny otrzymamy widowisko na jak najwyższym poziomie, które zachwyca niemalże pod każdym aspektem. Pierwsze dwa odcinki są bardzo dobre, jednak jeszcze brakuje im czegoś, co czyniło „The Young Pope” wybitnym.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • rewelacyjny John Malkovich
  • doskonała scenografia i kostiumy
  • świetna muzyka
  • dobre wprowadzenie do akcji

Minusy

  • czołówka (która zła nie jest, ale umówmy się – poprzedniej ani trochę nie dorównuje)
  • zdecydowanie za mało Jude'a Lawa

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The New Pope

Stan zdrowia papieża Piusa XIII (Jude Law) uniemożliwia kontynuowanie pontyfikatu. W związku z tym zostaje wyłoniony jego następca (John Malkovich), który nie wie …