Recenzja do: The Naked Director (2019 )
Recenzje

Przyznam się szczerze, że do obejrzenia „The Naked Director” zachęcił mnie zwiastun, który sugerował ciekawą komedię. Nastawiłam się więc na zboczony humor, a dostałam coś zgoła innego. Biograficzny dramat.

Toru Muranishi pracuje jako akwizytor, wciskając ludziom angielską encyklopedię. I idzie mu to fatalnie, aż do momentu, gdy szef grozi zwolnieniem. Toru znajduje więc kogoś, kto uczy go marketingu i staje się najlepszy w branży. Aż pewnego dnia wraca wcześniej do domu, gdzie zastaje swoją małżonkę  z innym mężczyzną. Gdy po wszystkim siedzi w barze, poznaje Toshiego, z którym łączy go sprzedawanie produktów. Z tym wyjątkiem, że Toshi sprzedaje nagrania kobiecej ekstazy. I nagle Muranishi zauważa szansę na świetny biznes i okazję do seksualnej rewolucji.

 

Lata 80. w wersji japońskiej

Jednym z elementów, który wyróżnia ten serial spośród innych, nie jest wcale tematyka filmów porno, ale klimat tamtych lat, który udało się Japończykom odwzorować w sposób ciekawy i świeży. Tak podobny, a jednocześnie tak inny niż amerykański czy europejski. Od scenografii, przez ubiór, po zachowania. Brak rozwiniętej elektroniki, ciągłe uciekanie władzom i kombinowanie, jak przechytrzyć konkurencję, sprawiają, że „The Naked Director” nie jest serialem nudnym. Muranishi górował swoim podejściem i pomysłami nad wszystkimi. I w związku z tym wiele w życiu przeżył, gdy każdy robił mu pod górkę.

I chociaż pierwsze dwa odcinki zostawiły mnie niezdecydowaną, czy w ogóle mam ochotę oglądać dalej, to intuicja podpowiadała mi, że dalej będzie tylko coraz lepiej. W miarę rozwoju fabuły pojawiały się nowe postaci, wprowadzające do produkcji coś więcej – każda z nich miała swoją własną historię, którą aż chciało się poznać, jak choćby młoda Megumi, której niektóre sceny wywoływały zarówno ciekawość, jak i oburzenie.

the naked director / nagi reżyser

Nie taki diabeł straszny…

Wbrew temu, co można pomyśleć o produkcji traktującej o takim temacie i pomijając pierwsze dwa/trzy odcinki, „The Naked Director” wcale nie afiszuje się aż tak z golizną. Nagie piersi czy pośladki to dość powszechny obraz we współczesnych serialach, a tutaj twórcy w żaden sposób nie przekraczają granicy, by pokazać coś naprawdę mocnego. Muranishi przez lata walczył z cenzurą, naginając zasady i zawsze znajdując kreatywne wyjście – jak choćby użycie gwizdka w nagraniu, które okazało się przełomowe zarówno dla niego, jak i dla całej branży.

W ciągu swojej kariery Muranishi zebrał wokół siebie lojalne mu osoby, które pracowały na ich wspólny sukces z determinacją, jakiej niejeden mógłby pozazdrościć. To wszystko powoduje, że „The Naked Director” nie jest zwykłym, prostym serialem o nagrywanym seksie i sprzedaży golizny ku uciesze mężczyzn. Jestem wręcz zdziwiona, jak dużo emocji i nauki przemyca ten serial, gdzieś pośród piersi, pośladków i śmiesznego postękiwania aktorek filmów Toru. Determinacja, dbałość o szczegóły i swoich pracowników, pomysłowość i świeżość – to właśnie cechuje Muranishiego i jego pracę.

the naked director / nagi reżyser

Nie wszystko jest jednak takie piękne, jak się wydaje. W takim biznesie prędko okazuje się, że nawet ci, którzy udają przyjaciół, mogą podstawić ci nogę. Muranishi non stop jest ścigany przez władze, a nawet ma powiązania z Yakuzą – której wątek w ostatnich odcinkach przybiera ciekawy obrót.

Tych osiem odcinków dostarczyło mi świetnej rozrywki. Jak przystało na kino Japończyków, sceny bywały ciche, długie, ale kryły w sobie drugie dno. Jaskrawe i wielokolorowe kadry wyraźnie kontrastowały, ale przy tym dopełniały obraz wstydliwych, opanowanych Japończyków. Ciekawym zabiegiem, który skradł moje serce, jest wykorzystanie w całej produkcji zaledwie kilku piosenek, które pojawiały się w ważniejszych momentach, ale zupełnie nie przeszkadzał fakt, że się powtarzały. Postawienie na Back to Black Amy Winehouse, Don’t Dream It’s Over Crowded House czy Knife and Stone Extreme Music to strzał w dziesiątkę, który podkreśla klimat serialu.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
7
„The Naked Director” to serial niepozorny, bo mimo tak kontrowersyjnego tematu, skrywa w sobie wiele wartości. Bardzo klimatyczny i bardzo japoński.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • świetne wykorzystanie kilku piosenek jako całościowy podkład muzyczny
  • ciekawe podejście do tematu
  • nieprzesadzone sceny seksu
  • przedstawienie nagości jako rzecz naturalna, nie coś wstydliwego

Minusy

  • pominięcie niektórych wątków z początkowych odcinków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Naked Director

Po tym, jak został zwolniony z pracy i na dodatek zdradzony przez żonę, reżyser Toru Muranishi postanawia zmienić swoje życie, rozpoczynając nową karierę w przemyśle …