Recenzja do: The Movies That Made Us (1970 )
Recenzje

Kinematografia to jedna z najpopularniejszych dziedzin sztuki, która z każdym rokiem coraz bardziej zaczyna wchodzić w nasze codzienne życie. Jeśli zapytamy przypadkową osobę, jakie są jej zainteresowania, to niemal na pewno wymieni filmy, co doskonale pokazuje, jak ogromny wpływ mają one na świadomość kulturową wielu ludzi. Każdy ma swój ulubiony styl, ale zapewne niejeden człowiek bez problemu może wskazać konkretny tytuł, który szczególnie zapadł mu w pamięć. „The Movies That Made Us” postanowiło przypomnieć kilka kultowych produkcji, będących niegdyś ryzykownym biznesem, a dzisiaj stały się docenianymi klasykami.

The Movies That Made US, sezon 1 , Netflix, recenzja, Home Alone

Coś dla każdego

Netflix doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkie znaczenie ma dla widzów nostalgia. Wiele tytułów, takich jak „Stranger Things”, pokazało, że nawiązywanie do dzieciństwa obecnych trzydziestokilkulatków może być kluczem do sukcesu nie tylko platform streamingowych, ale i całego przemysłu serialowego. Nie ma chyba osoby, która nie lubi powspominać przysłowiowych „starych, dobrych czasów”, a dla pokolenia urodzonego w latach 80. i 90. jednoznacznie kojarzą się one z popkulturą, która bezceremonialnie zdobywała wówczas umysły milionów młodych ludzi na całym świecie. Mówi się nawet, że tamten okres to złote czasy dla filmów, które rzeczywiście znacząco różniły się od obecnych. Na fali popularności był Steven Spielberg, który swoja pracą doprowadził do ukucia terminu „spielberowski film”, co wywarło taki wpływ na widzów, że to właśnie jego twórczość jest wzorem do naśladowania dla wielu obecnych reżyserów. Kina były wówczas pełne także innych gatunkowo produkcji, takich jak „Dirty Dancing”, „Home Alone”, „Die Hard” czy „Ghostbusters”. To właśnie one stały się „bohaterami” pierwszego sezonu „The Movies That Made Us”. Wybór akurat tych tytułów nie jest przypadkowy, bo każdy z nich reprezentuje inny gatunek. Wszystko po to, aby każdy mógł odszukać trochę nostalgii w chociaż jednym odcinku. Oglądając je po kolei szybko odkryjemy, że jest zupełnie inaczej i praktycznie każdy z tych filmów ma dla nas o wiele większe znaczenie niż byliśmy w stanie przyznać.

The Movies That Made US, sezon 1 , Netflix, recenzja, Dirty Dancing

Wirujący seks?

Końcówka lat 80. była też końcem pewnej bardzo intensywnej epoki w historii kinematografii. Moda na filmy taneczne powoli zanikała i miała pozostać uśpiona na długie lata, dlatego „Dirty Dancing” utkwił we wspomnieniach ludzi jako jeden z ostatnich prawdziwych filmów tego typu. Historia jego powstania, pokazana w pierwszym odcinku „The Movies That Made Us”, nie jest jakoś szczególnie szokująca i nie posiada wiele zaskakujących plot twistów. Najciekawszymi informacjami, jakie można wynieść z tego epizodu, to skąd wzięto pomysł na film oraz jak wyglądała praca Patricka Swayze na planie. Aktor był doskonałym tancerzem, co zresztą udowodnił w samym filmie, ale jego wiedza na temat tej sztuki stała się powodem, dla którego wiele scen w „Dirty Dancing” nabrało wyjątkowego kształtu.

Odcinkiem, od którego zapewne wiele osób rozpoczęło oglądanie „The Movies That Made Us”, jest ten o arcydziele kina komediowego, czyli „Home Alone”. W naszym kraju nie trzeba chyba tłumaczyć nikomu o czym jest ten film, szczególnie teraz, podczas zbliżającego się sezonu świątecznego. Niestety nie ma w tym odcinku niczego odkrywczego, podobnie jak w odcinku pierwszym. Dowiadujemy się kilku ciekawostek, ale tak naprawdę najbardziej brakuje tutaj samego Kevina, czyli Macaulaya Culkina, którego wspomnienia z planu zdecydowanie rzuciłyby więcej światła na całość produkcji. Jak szybko się okazało, problem ten dotknął każdego kolejnego odcinka, przez co stały się one czymś na wzór hołdu, podczas którego mówi się wyłącznie dobrze o danym filmie. Zdecydowanie brakuje tutaj bardziej obiektywnego podejścia do opowieści.

Z szeregu wybija się „Ghostbusters”, ponieważ w odcinku poświęconym tej produkcji możemy zobaczyć Dana Aykroyda, człowieka odpowiedzialnego za stworzenie tej zwariowanej opowieści. Niestety twórcy serialu bardzo sceptycznie podeszli do umieszczania aktorów i twórców omawianych filmów, więc i tutaj długo nie nacieszymy się Aykroydem. Odcinek o „Die Hard” oferuje więcej przemyśleń jednego z aktorów, ale nadal czuć niedosyt, co jest największą wadą całego serialu.

The Movies That Made US, sezon 1 , Netflix, recenzja, Ghostbusters

„The Movies That Made Us” oferuje nam wycieczkę do świata naszego dzieciństwa, przypominając, jakie filmy zrobiły na nas największe wrażenie. Po każdym odcinku możemy zrozumieć dlaczego tak się stało i gdzie tkwi tego przyczyna. Odkrycie tego nie jest zaskoczeniem, bo wiele osób podświadomie doskonale o tym wiedziało. W przeciwieństwie do innego serialu Netflixa, „The Toys That Made Us”, tym razem jest mniej wesoło, zachowano trochę więcej powagi, przez co czuć momentami nudę zarezerwowaną dla wielu innych dokumentów próbujących wykładać temat zamiast zainteresować nim słuchaczy. Na domiar złego filmy pokazane w tym serialu mają już swoje lata, dlatego tuż przed napisami końcowymi każdego z nich widzimy chwytający za serce moment – pojawienie się wspomnienia o kimś wyjątkowo ważnym dla filmu, a kto odszedł już z tego świata. Normalnie takie rzeczy nas nie ruszają, ale po solidnej dawce wspomnień i rozbudzeniu dawno uśpionych emocji, które przeżywaliśmy podczas pierwszych seansów, można poczuć smutek.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
"The Movies That Made Us" jest bardo daleko od świeżego stylu "The Toys That Made Us", przez co staje się kolejnym, niczym nie wyróżniającym się dokumentem o kultowych filmach sprzed lat.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • nieznane materiały z planu omawianych filmów
  • sporo anegdot opowiedzianych przez reżyserów i producentów

Minusy

  • brak wielu aktorek i aktorów grających główne role
  • zbyt mocno próbuje uderzyć w melancholię

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności