Recenzja do: The Looming Tower (2018 )
Recenzje

11 września 2001 roku prawie 3000 osób straciło życie w wyniku zamachów dokonanych przez Al-Kaidę. Od tej pory zadajemy sobie pytanie, czy można było tego uniknąć? Lawrence Wright, autor książki, na której opiera się serial „The Looming Tower”, zastanawiał się nad tym samym, kiedy opisywał konflikt między FBI i CIA, w dużej mierze odpowiedzialny za dopuszczenie do ataków. 

„The Looming Tower” to nowy serial od Hulu, którego produkcją zajęli się nominowani do Oscara – Dan Futterman i Alex Gibney. W połączeniu z gwiazdorską obsadą i kontrowersyjnym tematem trudno jest przejść obojętnie obok tego serialu. Recenzja ta napisana jest z perspektywy osoby, która poza oczywistymi informacjami nigdy nie zagłębiała się w szczegóły i teorie spiskowe zamachów 11 września. Książka Lawrence’a Wrighta nie była wydana w Polsce, więc zaczęłam oglądać serial jako zwyczajny, nieświadomy widz. Taki też będzie w większości target dla tej produkcji, a zwłaszcza poza USA, więc na taką widownię twórcy powinni być przygotowani. 

Kontrowersja nie zawsze się opłaca

Wyjątkowo zacznę od tego, co nie wyszło, bo mogę się czepiać wielu rzeczy, a mimo wszystko „The Looming Tower” się obroni.

The looming tower, jeff Daniels, Al-Kaida, hulu

Jak już wspomniałam, jestem widzem niedoinformowanym, więc zaczynałam serial z myślą, że zarówno FBI, jak i CIA są tak samo winni katastrofie. Potwierdzał to też zwiastun, więc byłam przygotowana na swój własny konflikt wewnętrzny, która strona jest bardziej odpowiedzialna i kogo mam obwiniać. Jak się okazuje, twórcy nie dają nam choćby czasu się zastanowić, gdzie stoimy w tej wojnie, od pierwszego odcinka wskazując palcem i szepcząc. A gdzie tam szepcąc – bardziej krzycząc: „To wszystko przez nich”. Pozbawieni jakiejkolwiek subtelności nie dają nawet jednego bohatera, z którym możemy sympatyzować po tej bardziej winnej stronie. Ich szef jest większym dupkiem niż szef tych drugich, nie licząc się z niczym poza własną agendą, a ze swoimi podstępnymi planami i nieczystymi zagraniami kreuje nam przerysowanego złoczyńcę, który nie pasuje do klimatu serialu. Jego prawa ręka jest wyrachowana i pozbawiona emocji, a reszta pracowników miesza się z tłumem i  nie ma większego znaczenia, bo mało kogo obchodzą poplecznicy tych złych. 

Dla kontrastu strona wybrana przez twórców jako ta mniej winna ma szefa, który może i jest dupkiem, ale towarzyszy mu aura dobrych intencji i większego rozsądku. Jego prawa ręka ma dobre serce, jest zakochany i łatwo się z nim identyfikować. Kolejne postacie są tylko lepsze i od razu można ich polubić. 

Jeff daniels, ali soufan, looming tower, hulu, Amazon

Kolejnym problemem jest to, że twórcy skupili się na trzech postaciach, które mają być wyraźne zarysowane i wielowymiarowe, a reszta jest potwornie nijaka albo karykaturalna. Najjaśniej ze wszystkich ma świecić John O’Neil (Jeff Daniels) i przez większość czasu tak jest. Jego postać jest dynamiczna, nieprzewidywalna, a każdy, kto go spotka, od razu go uwielbia. Nawet jeśli pokazują nam jego bardziej mroczną stronę, to i tak nie jest to na tyle rażące, żeby go nie lubić. Sceny kradną mu jednak zarówno Ali Soufan (Tahar Rahim), który jest rozdarty między swoją religią a moralnością, jak i Robert Chesney (Bill Camp) – niepozorny, ale najlepszy w swoim fachu. 

Po zakończeniu trzeciego odcinka waham się, czy nadal będę mogła serialowi wytknąć demonizację muzułmanów, ale do tej pory był to jednak wyraźny problem. Rozumiem, że trudno jest w takiej sytuacji jakkolwiek ukazać tę złą stronę oddzielając ją od sympatyzującej strony. Jednak biorąc kontrowersyjny temat, trzeba umieć go poprowadzić, żeby nie obrócił się przeciwko produkcji. Temat zamachów, chociaż teraz jest bardzo popularny i gwarantuje spore zyski, to niepewne terytorium, które według mnie jest naprawdę trudne do bezpiecznego ogarnięcia. Tym jednym serialem twórcy mogą narobić więcej krzywdy niż pożytku, a odbije się to jak zwykle na tej niewinnej części społeczeństwa muzułmańskiego, a nie na ekstremistach. To nie jest produkcja, która otworzy oczy zamachowcom i zdziwieni zobaczą, jak pomylone jest to, co robią. Nie bądźmy naiwni. Napędza za to nienawiść wobec muzułmanów, której to najmniej teraz potrzebujemy. Chyba że planujemy powtarzać błędy z 1998 roku. Jednak trzeci odcinek już przybrał inny obrót i odszedł od demonizacji, więc mam nadzieję, że tak pozostanie.

Przesyt testosteronu

Skoro serial ma pozytywną ocenę, to musiały też być jakieś pozytywy.

Hulu, peter sarsgaard, looming tower,

Technicznie nie mam tutaj nic do zarzucenia. „The Looming Tower” jest porządnie nakręconym serialem z dobrze dopasowaną muzyką i wizualnie bezbłędnym ukazaniem lat 90. Obsada radzi sobie doskonale, nawet jeśli ich postacie są źle napisane, to aktorzy robią z nimi, co mogą, i to działa, dlatego produkcja nie jest męcząca. Jest też kilka scen, które są majstersztykiem, przez co tak ciężko jest źle oceniać ten serial. 

Mieli też trudne zadanie, żeby zainteresować fabułą, kiedy już wiemy, jak to wszystko się skończy. To również wyszło, bo nawet jeśli pierwszy odcinek momentami jest nudnawy to dalej akcja rusza gwałtownie, kilka razy wbijając w fotel. Jakbym miała porównać ten serial do czegoś innego, wygląda to tak, jakby forma przekazu „Narcos” połączyła się z klimatem „Homeland”. 

Nigdy nie pomyślałabym, że kiedykolwiek coś takiego stwierdzę, ale cieszę się, jak ograniczona jest rola kobiet w tej produkcji. Ilość testosteronu w każdym odcinku aż bije po twarzy, ale dodaje to tylko realizmu do panujących wtedy realiów. Co z tego, że jest kilka agentek, skoro mało kto liczy się z ich zdaniem. Nie biorą udziału w żadnych większych wydarzeniach, ale gdzieś tam w tle sobie funkcjonują. 

Najlepszym określeniem dla tego serialu jest wydmuszka. Chociaż mam też przygotowaną bardziej skomplikowaną przenośnię, która idealnie to opisuje. Otóż „The Looming Tower” to bardzo tani prezent zawinięty w najpiękniejszy papier, ale nie rozczarowuje, bo mimo że nie ma w środku niczego użytecznego, to z jakiegoś powodu jesteśmy z niego zadowoleni. Tak to właśnie widzę. Nikomu serialu nie odradzam, bo nie jest zły, a jeśli mieliście go na liście do obejrzenia to nadal polecam go zobaczyć i samemu ocenić, bo na przykład scena przesłuchania z trzeciego odcinka to jest must see. Ciekawe też, jak odbierają tę produkcję osoby bardzo zaznajomione z tematem.

Od 1 marca serial „The Looming Tower” można oglądać na platformie Amazon.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
5
„The Looming Tower” jest ze względów technicznych bezbłędnie zrealizowanym serialem, ale czeka go jeszcze długa droga, żeby dorównać temu, co obiecywał.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • postać Ali Soufana
  • postać Roberta Chesneya
  • postać Johna O'Neila
  • gra aktorska
  • technicznie bez zarzutu

Minusy

  • reszta postaci jest kartonowa
  • stronniczość twórców
  • obiecuje coś innego niż daje

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.