Recenzja do: The Handmaid's Tale (2017 )
Recenzje

Trzeba przyznać, że niemal zawsze człowiek ma pewne obawy przed kolejnym sezonem serialu, który wypadł znakomicie. Nie raz w końcu miałam tak, że serial porzucałam po drugim lub trzecim sezonie, które nie dorównywały tym wcześniejszym. Dodatkowo w przypadku „The Handmaid’s Tale” można było mieć obawy związane z tym, że tym razem twórcy tworzyli treść oryginalną – pierwszy sezon zrealizował niemal wszystkie wątki zawarte w powieści Margaret Atwood. Tym razem jednak obawy okazały się niesłuszne – w końcu nad całością czuwała autorka książki, tak więc powstały drugi sezon jest moim zdaniem świetnym uzupełnieniem między zakończeniem opowieści głównej bohaterki, a epilogiem, który ma miejsce wiele, wiele lat później. Z niecierpliwością czekam jednak na trzeci sezon.

Syndrom sztokholmski?

Nie było chyba zaskoczeniem chyba dla większości widzów to, że June, głównej bohaterce „The Handmaid’s Tale”, nie udała się ucieczka, której próbę widzieliśmy pod koniec pierwszego sezonu. Należy dodać, że mam wielkie uznanie dla portretu psychologicznego głównej bohaterki, który jest świetnie nakreślony właśnie w momentach ucieczek. Prób przedostania się z Republiki Gileadu do Kanady mamy bowiem w tym sezonie kilka. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak w takich momentach przedstawiono postać June. Główna bohaterka nie jest jednoznaczną, szablonową i stereotypową postacią, jak mogłoby się wydawać. Nie kieruje się tylko i wyłącznie buntem i chęcią odzyskania wolności, dawnego życia. Tym razem June myśli też o swoich dzieciach – o Hannah, która obecnie przebywa u innej rodziny, jak i o dziecku, które ma się wkrótce narodzić. W takich chwilach nawet dawni wrogowie stają się niejako szansą i sprzymierzeńcami. Szczególnie byłam zaskoczona rozmowami June z ciotką Lydią, dzięki czemu dowiadujemy się, że ta druga nie jest tak do końca przepełniona ideologią Gileadu, a przede wszystkim na swój własny sposób zależy jej na dzieciach. Momentami chciałoby się powiedzieć, że June zachowuje się jak ofiara syndromu sztokholmskiego, ale moim zdaniem tak nie jest. Myślę, że raczej ma to na celu pokazanie, że pewne dylematy nie są wcale proste, a czasem niektóre priorytety należy przestawić. I chyba to najbardziej fascynuje mnie w postaci June.

Przemiany

W drugim sezonie mamy kilka dość ważnych wydarzeń i zwrotów akcji, a niektórymi z nich możemy być bardzo zaskoczeni. Glena, w pierwszym sezonie dość cynicznie służąca władzom Gileadu, nagle staje się w tragiczny sposób bohaterką opozycji. Pokazaną mamy też niesławną Kolonię, w której dwie bohaterki znane nam z pierwszego sezonu przechodzą ciekawą przemianę. Dowiadujemy się czegoś więcej o życiu Luke’a oraz Moiry, którzy próbują ułożyć sobie życie w Kanadzie, jednocześnie mając nadzieję, że June wkrótce do nich dołączy. Mamy także nową, tragiczną postać, czyli Eden, żonę Nicka. Jest to postać o tyle ważna, że jej losy stają się katalizatorem zmian i pokazują, do czego prowadzi ideologia Gileadu. 

Chyba najbardziej fascynującą postacią jest dla mnie Serena Joy. Z jednej strony jest wciąż okropna dla głównej bohaterki, ale z drugiej strony nie sposób jej nie współczuć. Niejako odrzucona przez męża, pragnie posiadać dziecko, na które mogłaby przelać swoje uczucia. Chce je bronić za wszelką cenę, nawet kosztem June i pozostałych. Jednocześnie dzieje się tyle rzeczy, że widz zaczyna dostrzegać, jak w bohaterce granej przez Yvonne Strahovski zaczynają kiełkować buntownicze myśli. Dowiadujemy się także więcej o jej przeszłości. Liczę na to, że o ile w tym sezonie twórcy chcieli pokazać pewne zmiany stopniowo, tak w kolejnym Serena Joy dołączy już do buntu całkowicie. 

Nowe możliwości

Bardzo podobał mi się finał sezonu – z jednej strony mógł szokować widza, ale z drugiej strony… Chyba lepszego zakończenia (i cliffhangera) nie można byłoby sobie wyobrazić. Jest to też bardzo dobre rozwiązanie twórców, ponieważ jednocześnie zakończenie drugiego sezonu mogłoby być otwartym zakończeniem całości, ale zostawia także furtkę – a już wiemy, że „The Handmaid’s Tale” doczeka się trzeciego sezonu. Jestem bardzo zaciekawiona, co z tego wyniknie. 

Co z wad w drugim sezonie? Mam pewien niedosyt wątków. Wprowadzono matkę June, głównie jako postać z jej retrospekcji. Liczyłam na to, że ładny i ciekawy wątek poprowadzony w pierwszych odcinkach powróci. Niestety tak się nie stało, a chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tej postaci. Liczę również na to, że w trzecim sezonie rozwiną postać Josepha, jednego z komendantów, do którego trafia Emily. Jego wątek został poprowadzony w intrygujący sposób. Będę bardzo zła na twórców, jeśli ten wątek zostawią! Niedosyt mam również przy Eden. Rozumiem to, że ta postać była bardzo ważna, ale jednak nie do końca mogłam kupić rozwiązanie jej historii. Wszystko było bardzo ładnie i lekko prowadzone, aż nagle miałam wrażenie, że akcję szybko popchnięto, byleby zakończyć jej wątek. 

Podsumowanie

Drugi sezon „The Handmaid’s Tale” to bardzo udana kontynuacja. Każdy odcinek oglądałam z ogromnym napięciem i nie mogłam się doczekać kolejnego. Aż żal, że ten sezon miał „tylko” trzynaście odcinków, które zostały zrealizowane na wysokim poziomie. Nie mam wątpliwości, że twórcy podołają również trzeciemu sezonowi, który dorównuje oryginałowi (i już nie mogę się doczekać). Jednocześnie cały czas jestem zdania, że ogólnie serial przedstawia przerażającą, choć niestety nie taką nierealną wizję tego, co może czekać ludzkość, gdy pozwoli na wszelkiego rodzaju radykalne ideologie. I to przesłanie jest bardzo ważne. Pozostaje tylko czekać z niecierpliwością na kolejny sezon. 

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
10
Scenariusz
8
Drugi sezon „The Handmaid's Tale” to udana kontynuacja poprzednika. Wciąż utrzymana w duchu oryginału, jednocześnie twórcy bardzo dobrze sobie poradzili z rozwinięciem niektórych wątków i postaci. Można jedynie czuć lekki niedosyt przy porzuceniu niektórych historii.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • fenomenalna gra aktorska
  • wyraziste, niejednoznaczne postacie
  • udana kontynuacja wątków na podstawie powieści Margaret Atwood
  • świetnie dobrana muzyka

Minusy

  • część wątków jest ucięta, słabo rozwinięta
  • historia Eden jest poprowadzona w pośpieszny sposób

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Handmaid's Tale

Antyutopijna przyszłość, gdzie płodne kobiety stają się surogatkami bogatych rodzin, a ich wszelkie nieposłuszeństwo zostaje surowo karane.