Recenzja do: The Handmaid's Tale (2017 )
Recenzje

Zeszłej nocy odbyła się premiera siódmego odcinka kultowej produkcji Hulu, która cieszy się ogromną popularnością wśród widzów. Czy warto było czekać na niego z niecierpliwością? Czym zaskoczyli nas twórcy i z kim spotkamy się na ekranie tym razem – June Osborne czy raczej Offred? UWAGA: SPOILERY.

Pełno sprzeczności

Jestem tuż po seansie siódmego odcinka „The Handmaid’s Tale” i gdyby nie energetyk, którego wypiłam wcześniej, pewnie usnęłabym teraz na klawiaturze. Po obejrzeniu targają mną sprzeczne odczucia. Przy pierwszej próbie jedyne, o czym myślałam, to żeby epizod już się skończył; dopiero podczas drugiego seansu zaczęłam dostrzegać o wiele więcej interesujących szczegółów. Przykładowo klamra kompozycyjna otwierająca i zamykająca epizod, pokazująca kontrastywnie zachowanie podręcznych. W otwierającej scenie kobiety wymawiają imiona poległych podczas wybuchu bomby (te pochodzące od mężczyzn, w których domach mieszkają), podczas gdy na koniec, jako symbol wyzwolenia, dzielą się ze sobą prawdziwymi imionami, na znak niezależności i zaufania. Główna bohaterka jest dla mnie zagadką, odkąd tylko ją zobaczyłam: jakim cudem tak mało dynamiczna wizualnie osoba może zaskarbić sobie sympatię tak wielu widzów? Rozumiem, że kluczem w tym momencie są jej odczucia i myśli w postaci wiodącej narracji, ale w szóstym i siódmym odcinku zdecydowanie jej zamknięta natura została zbyt mocno wyeksponowana.

The Handmaid's Tale, sezon 2, odcinek 6, odcinek 7, Hulu

Wgląd we wszystkie światy

Oglądając sprzeczki i dialogi pani Waterford i Offred, ciągle miałam absurdalne wrażenie, że mam do czynienia ze stereotypowymi scenami pomiędzy teściową i synową… Naprawdę, jakkolwiek głupio to nie brzmi, niby się nienawidzą, ale z pewnych przyczyn obie wylądowały w jednym miejscu i czasie oraz są połączone bardziej lub mniej zawiłą relacją, a przy tym wszystkim muszą się tolerować. Odczuwałam to w pewnym stopniu przez cały czas w drugim sezonie, ale w szóstym odcinku osiągnęło najwyższy punkt i stało się denerwujące.

Serial nadal mocno szokuje, z każdym odcinkiem poznajemy nowe obrzędy i aspekty kultu; tym razem twórcy uraczyli nas pogrzebem podręcznych, które zginęły w finale szóstego odcinka, ślub Nicka i jego dość nietypowa noc poślubna. Możemy dodatkowo obserwować, co równolegle dzieje się w Kanadzie, gdzie osiedlili się Luke i Moira June – tam dowiadują się o zamachu. Przyjaciółka June poszukuje swojej narzeczonej sprzed wielkiej rewolucji w Stanach lub jakichś informacji o jej śmierci. Do tego niektóre z podręcznych pracujących w koloniach zostały ułaskawione i przywrócone do dawnej „roli” w społeczeństwie. Nie brakuje też ciągłych retrospekcji, które tak naprawdę budują charakter postaci, to na nich od samego początku bazuje cały serial. 

The Handmaid's Tale, sezon 2, odcinek 6, odcinek 7, Hulu

Nadrabienie formą

Ścieżka dźwiękowa jest perfekcyjnie dobrana do każdej sceny. Dla osób nieskupiających się na niej jest prawie niezauważalna, jednak bez niej ani jedna scena nie mogłaby być choć w połowie tak dobra. Dodaje idealnego klimatu i smaku, dopełniając obraz w każdym calu i przepełniając duszę widza całą gamą emocji od szczęścia przez zdezorientowanie i zmieszanie po rozpacz. Jeśli chodzi o grę aktorską, jest ona na tyle dynamiczna, na ile pozwala rola. Odtwórcy są naprawdę bardzo wiarygodni i doskonale oddają charakter postaci. 

Szerokie ujęcia potrafią złapać za serce i wprawić w zachwyt. Krajobrazy, nawet te zniszczone przez człowieka, ukazane są w sposób, który czyni je prawdziwie pięknymi. Niestety zbliżenia na twarze są czymś, co boli mnie najmocniej w całej produkcji, co nie daje się w pełni rozkoszować pracą  kamery na planie.

The Handmaid's Tale, sezon 2, odcinek 6, odcinek 7, Hulu

Podsumowanie

Chciałabym powiedzieć, że serial z odcinka na odcinek podnosi swój poziom coraz wyżej, niestety prawda jest taka, że w moim odczuciu całe napięcie, które zostało wytworzone na początku sezonu przez ucieczkę June od Waterfordów, zniknęło. Rozumiem, że w tym momencie najważniejsza dla bohaterki jest adaptacja do stawianych jej wymagań, ale odcinek siódmy wydawał mi się nieco zbędny dla fabuły i rozwoju postaci.

W produkcji nie przestaje mnie zadziwiać, jak łatwo twórcom udało się przenieść do odległej, okrutnej przyszłości Widz często może kompletnie zgubić się w czasie i przestrzeni, bo tak bardzo odbiega od tej, do której przywykliśmy. Same poglądy wyznawane przez bohaterów wydają się niewyobrażalne i jakby zamknięte w zupełnie innej epoce. To dodaje charakteru serialowi i buduje cały jego klimat. Myślę, że to wszystkie zastosowane w tym celu zabiegi sprawiły, że nadal chcę oglądać tę produckję z zaciekawieniem – nawet pomimo nieco słabszych odcinków.

W Polsce serial jest dostępny na platformie Showmax; pierwszy sezon można również obejrzeć w HBO GO.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
10
Scenariusz
6
Podczas gdy odcinek szósty miał naprawdę wysoki poziom i finałem dawał szansę na wartkie rozwinięcie akcji, potencjał nie został niestety wykorzystany w kolejnym epizodzie. Mimo tego załamania formy moje ogólne odczucia dotyczące produkcji nie zmieniły się na gorsze. Niezbyt ciekawą momentami akcję twórcom udało się nadrobić technicznymi walorami na najwyższym poziomie.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • bardzo otwarte i estetyczne ujęcia
  • dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa
  • scena pogrzebu podręcznych jako nowa część poznawanej kultury
  • idealnie dobrana muzyka

Minusy

  • czasami sceny były nudne i miało się wrażenie, że ciągną się w nieskończoność
  • denerwujące zbliżenia na twarz

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Handmaid's Tale

Antyutopijna przyszłość, gdzie płodne kobiety stają się surogatkami bogatych rodzin, a ich wszelkie nieposłuszeństwo zostaje surowo karane.


Recenzje