Recenzja do: The Fosters (2013 )
Recenzje

„The Fosters” to ten rodzaj serialu, do którego człowiek przywiązuje się niczym do przyjaciela, bohaterów zaczyna traktować jak własną rodzinę, a do przedstawianych w fabule problemów podchodzi osobiście i bardzo emocjonalnie. I chociaż wiem, że pięć sezonów to wystarczająca liczba i wraz z powstaniem kolejnych serii poziom mógłby znacznie spaść, ze smutkiem pożegnałam się z jedną z najbardziej wzruszających, ważnych i pełnych ciepła produkcji.

„It’s not where you come from, it’s where you belong”

Trzeba przyznać, że twórcy świetnie rozegrali zakończenie serialu. Te trzy dodatkowe odcinki były niezwykle potrzebne, by domknąć historię i przede wszystkim pozwolić fanom na odpowiednie pożegnanie się z ulubionymi postaciami. Mimo że fabuła tych epizodów kręciła się wokół przygotowań do ślubu Brandona i Elizy, ten wątek w żaden sposób nie przysłonił innych; właściwie każdy z głównych bohaterów dostał swoje przysłowiowe pięć minut, dzięki czemu dowiedzieliśmy się, co porabiał przez trzy lata, które upłynęły od wydarzeń w piątym sezonie. Wydaje mi się też, że aktorzy całkiem nieźle pokazali zmiany, jakie zaszły w ich postaciach – widać, że większość dojrzała, zmieniła pewne priorytety albo zwyczajnie zrezygnowała z jakichś nawyków.

The Fosters, serial, Freeform, recenzja, finałowe odcinki, ostatnie odcinki, finał, odcinki specjalne, Brandon, Eliza, Stef, Lena, David Lambert, Teri Polo, Sherri Saum

Estetyka serialu i kompozycja odcinków właściwie pozostały takie same. W tle niemalże cały czas towarzyszy nam sentymentalna, świetnie dopasowana muzyka, która jak zawsze wpływa na emocje i wzmacnia przekaz danej sceny. Nie zabrakło tak przyjemnych w „The Fosters” akcentów humorystycznych, a do tego nienachalnych komentarzy na temat aktualnej sytuacji politycznej (tekst Stef o Tym, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, zapadnie mi w pamięć na długo). Naturalne dialogi ponownie dały złudne wrażenie, że nie patrzymy na aktorów, tylko na „prawdziwych” ludzi.

„Nothing I would trade, I wouldn’t have it any other way”

Jedyne, co mnie w tych odcinkach specjalnych nie przekonało, to flashbacki – w całym serialu raczej rzadko pojawiał się ten zabieg. Tutaj było go więcej i o ile nie mam nic przeciwko przypominaniu najważniejszych i najbardziej emocjonalnych scen (w końcu to pożegnanie), o tyle nieszczególnie przypadła mi do gustu taka forma przedstawienia związku Brandona i Elizy. W ogóle postać Elizy wydaje się nie pasować do sielskiego obrazka, jaki stworzyła rodzina Adams-Foster. Zapewne dlatego, że tak krótko gościła z nami na ekranie, a widzowie cały czas nie otrząsnęli się po utracie Grace. Nie pomogły też wspomniane retrospekcje; jakoś trudno było mi uwierzyć w tę całą romantyczną otoczkę, która towarzyszyła przyszłym narzeczonym przy poznaniu się.

The Fosters, Freeform, serial, recenzja, ostatnie odcinki, odcinki specjalne, finałowe odcinki, finał, Brallie, Brandon, Callie, David Lamber, Maia Mitchell

Nie rozumiem też, dlaczego w tych odcinkach tak wiele uwagi poświęcono Brallie, wątkowi od dawna martwemu – tym bardziej, że Callie i Brandon w świetle prawa są przecież rodzeństwem i związek pomiędzy nimi jest absolutnie niemożliwy. Domyślam się, że twórcy chcieli przypodobać się tym widzom, którzy nadal kibicują tej parze – w końcu to na niej opierała się niegdyś lwia część fabuły – a jednocześnie przypomnieć im, że Brallie to już tylko brat i siostra, najlepsi przyjaciele, którzy wspierają się nawzajem. Mimo to finał serialu zdecydowanie lepiej by się obył bez tego zamieszania. To było trochę jak odgrzewanie bardzo starego, spleśniałego już kotleta. Jak gdyby scenarzyści nie wiedzieli, w jaki sposób dodać trochę dramy, zupełnie jakby w finale było jej za mało.

„You’re surrounded by love and you’re wanted”

„The Fosters” nigdy nie byłoby tak dobrą produkcją, gdyby nie znakomita obsada – chyba jedna z najlepszych, jakie widziałam kiedykolwiek w serialach. Tutaj szczególnie należy wyróżnić Teri Polo (Stef) oraz Sherri Saum (Lena): miłość do siebie nawzajem była widoczna w każdym ich spojrzeniu, geście, uśmiechu. Kto by nie chciał mieć tak fantastycznych mam? Ogromnie doceniam również Noaha Centineo za rolę Jesusa. Miał wysoko postawioną poprzeczkę od początku swojej przygody z tym serialem, w końcu zastąpił uwielbianego przez fanów Jake’a T. Austina; szybko się jednak wpasował, przez co „stary” Jesus poszedł w zapomnienie. Nie sądzę zresztą, by Austin tak rewelacyjnie sobie poradził z rolą chłopaka z poważnym urazem mózgu, z którym zmagał się bohater przez cały piąty sezon. Dość rozczarowujący na przestrzeni wszystkich serii okazali się David Lambert (Brandon) i Hayden Byerly (Jude). Lambert ma raczej ograniczoną mimikę twarzy i grał niemalże cały czas tak samo. Z kolei Byerly z uroczego dzieciaka stał się chyba najbardziej irytującą postacią w serialu. Nie żeby Callie (w tej roli Maia Mitchell) czy Mariana (Cierra Ramirez) były jakimiś szczególnie uwielbianymi przeze mnie postaciami – mimo to gra aktorska w tym przypadku nie budziła moich zastrzeżeń.

The Fosters, serial, Freeform, recenzja, odcinki specjalne, finał, finałowe odcinki, ostatnie odcinki, Jude, Hayden Byerly, Jesus, Noah Centineo, Brandon's wedding, Mat

Najbardziej w odcinkach finałowych podobało mi się to, że twórcy absolutnie nie przesadzili z sentymentem i słodkością. Koniec nie jest przerysowany czy sztucznie ubarwiony, wprost przeciwnie: pokazano, że nie wszystko musi skończyć się szczęśliwie czy też tak, jak byśmy tego chcieli. Ale to nie oznacza, ze jest źle, tylko po prostu inaczej. Ostatnie minuty oczywiście sprawiły, że zaczęłam gorączkowo szukać chusteczek (których trochę zużyłam przez te pięć sezonów), jednak finał w żaden sposób nie okazał się cukierkowy. I chyba właśnie przez to tak trudno rozstać się z tym serialem – bo po raz kolejny przekonałam się, jaki jest świetny.

„So never feel alone, you are home with me right where you belong”

Czuję pewien niedosyt. Przykładowo chciałabym bliżej poznać historię Coreya, czyli chłopca, dla którego Stef i Lena stały się rodziną zastępczą. Jego postać poruszy najwrażliwsze struny w niemal każdym widzu, dlatego żałuję, że dostaliśmy tylko zalążek tej opowieści. Zdecydowanie bardziej wolałabym dostać spin-off skupiony właśnie na nim, zamiast na Callie i Marianie, które przecież dostały wystarczająco wiele czasu antenowego. Mimo to obejrzę „Good Trouble” – jestem ciekawa, jak Callie poradzi sobie w życiu zawodowym jako prawniczka, no i chciałabym wreszcie zobaczyć Marianę, która przestaje się uganiać za facetami, tylko zaczyna walczyć o siebie.

The Fosters, serial, Freeform, recenzja, finał, ostatnie odcinki, odcinki specjalne, finałowe odcinki, sezon 5, Callie, Maia Mitchell, Jude, Hayden Byerly, Jesus, Noah Centineo, Mariana, Cierra Ramirez, Stef, Teri Polo, Brandon, David Lambert, Lena, Sherri Saum

„The Fosters” będę polecała zawsze, nawet kiedy minie wiele lat od zakończenia emisji. Za każdym razem, kiedy ktoś zapyta o serial rodzinny, pełen wątków istotnych, pokazujących, jak ważna jest miłość, wzajemne zrozumienie, szczerość, tolerancja i przede wszystkim umiejętność słuchania drugiego człowieka, to na pewno wspomnę o tym tytule.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
7
Finałowe odcinki „The Fosters” dobrze spełniają swoje zadanie – domykają wątki, dają otwartą furtkę dla spin-offu, a przede wszystkim przypominają, co w tym serialu najlepsze, czyli obsada, rozbudowane, naturalnie pokazane wątki i duża dawka emocji.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • idealny finał, który pozwala rozstać się z serialem „w pokoju”
  • gra aktorska
  • zakończenie jest raczej szczęśliwe, ale nieprzesłodzone
  • dopracowana w najmniejszym szczególe realizacja
  • muzyka
  • logicznie przedstawione zmiany, bez dziur w fabule

Minusy

  • niepotrzebnie pojawia się wątek Brallie
  • niepasujące do reszty flashbacki
  • szkoda, że nie dowiemy się więcej o Coreyu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Fosters

Policjantka Stef i szkolna wicedyrektorka Lena to para lesbijek, wychowująca biologicznego syna Stef oraz adoptowane bliźnięta. Gdy zapada decyzja o zostaniu rodziną …