1
Recenzja do: The First (2018 )
Recenzje

Najbliższa nam planeta, Mars, fascynuje ludzi od tysięcy lat. Utożsamiana była z bogiem wojny, po którym otrzymała przecież swoje imię, a w naszych czasach przede wszystkim z nadzieją. Patrząc na czerwoną planetę, naukowcy i zwykli ludzie widzą w niej szansę na zapewnienie nam przetrwania w przyszłości, ale także na stanie się gatunkiem międzyplanetarnym. Tajemnice, jakie skrywa na swojej powierzchni Mars, wciąż czekają na odkrycie, a żadna sonda, którą tam wysłaliśmy, nie wykona przecież pracy tak dobrze, jak człowiek. „The First” stara się pokazać, jak silna może być potrzeba lotu na naszego sąsiada.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

Najtrudniejsza ze wszystkich wypraw

W świecie fikcyjnym, czy to literackim czy filmowym i serialowym, ludzkość już wiele razy postawiła swoją stopę na powierzchni Marsa. Wśród tych misji były loty mniej i bardziej udane, podczas których jedni oddali życie, a inni stali się bohaterami. Nie inaczej jest w „The First” i to już od pierwszych minut, dzięki czemu widz może poczuć, że serial rzeczywiście stara się opowiedzieć historię, która może się zdarzyć już za kilkanaście lat. Problem polega jednak na tym, że nie jest to historia, której wielu się spodziewa. Nie ma tutaj heroicznych wyczynów, tajemnic wszechświata, które nie pozwalają zasnąć naukowcom, ani nawet technicznego bełkotu, jaki znamy z podobnych produkcji. Zamiast tego twórcy postanowili zabrać widzów na wyprawę w o wiele bardziej niebezpieczne rejony, niż mroki kosmosu – w głąb ludzkiej psychiki. Okazuje się, że jest to doskonałe rozwiązanie, przywołujące na myśl najlepsze dzieła literackie i filmowe w tym gatunku, dając ogromną satysfakcję dla każdego fana starszej wersji sci-fi.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

Łamigłówka

Pierwszy odcinek stał się jednym z najbardziej wyrazistych w całym sezonie, głównie za sprawą bezkompromisowego wrzucenia widza prosto w wir akcji. Nie wiemy nawet, co dokładnie się dzieje, wszystkiego musimy się domyślić, ale na szczęście odpowiedzi przychodzą bardzo szybko, stając się również mylącym drogowskazem do przewidywania dalszego biegu fabuły. Przez dobrą połowę tego odcinka można być święcie przekonanym, że właśnie jesteśmy świadkami początku fabuły, która w kolejnych przeniesie nas w kosmos i cały sezon będzie najpewniej powolnym teatrem wydarzeń podczas lotu na Marsa. Niestety, bardziej obeznani serialomaniacy najpewniej zrozumieją, o co tak naprawdę chodzi, jak tylko zobaczą, która aktorka i aktor gdzie się znaleźli podczas startu rakiety. Twórcy „The First” bardzo się napracowali nad tym, aby nie było to zbyt oczywiste, skutkiem czego jest fabuła, która naprawdę świetnie oszukuje widza w ciągu pierwszych kilkudziesięciu minut. Z jednej strony nie pasuje nam wspomniany układ postaci na planie, z drugiej zaś strony jest to na tyle subtelnie skonstruowane, że nie możemy ani przez chwilę wykluczyć opcji, w której taki był właśnie zamysł. Efekt finalny takiej zabawy w kotka i myszkę jest fantastyczny, zmuszając do bardzo intensywnego zaangażowania się w pierwszy odcinek, co skutkuje tym, że w zasadzie daliśmy się kupić już całemu serialowi.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

Po co tam właściwie lecieć?

Odsunięcie na bok całego wątku opartego na akcji i emocjach z tym związanych, dał serialowi bardzo duże pole do popisu, chociaż ryzyko porażki było ogromne. Zbudowanie rzetelnej opowieści popartej solidnymi wątkami, które tak naprawdę za główny cel obrały sobie obchodzenie tego, co wielu ludzi przyciągnęło do tego serialu, czyli wyprawy na Marsa, wymagało niekonwencjonalnego podejścia. Scenariusz został zatem zbudowany na mocno już nadgryzionym przez czas szkielecie sci-fi z dawnych lat. Mniej więcej 40 lat temu powstał trend, który nadał zupełnie nowy wyraz dla opowieści fantastycznych i do dzisiaj jest jednym z głównych filarów gatunku. Postanowiono odejść od opowieści napakowanych akcją, laserami, kiczowatymi strojami i odpychającymi kosmitami, na rzecz głębszego zrozumienia istoty eksploracji kosmosu. Pochylono się nad tym, co jest najistotniejsze dla samego człowieka, czyli on sam i jego umysł. Zadano wtedy bardzo ważne pytania, które zostały doskonale przełożone na język nowoczesny w „The First”, czyli co nas motywuje do podróży na inne planety, jak to zmieni nas samych, ale i całą ludzkość? W „The First” pytań tych nie zadaje żaden narrator, ale inni ludzie, którzy stali się przeciwwagą postępu, kwestionując potrzebę szukania odpowiedzi na te pytania.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

Wyprana z uczuć

Główna bohaterka serialu nie jest astronautką, nie ma zamiaru opuszczać naszej planety, ale bardzo chciałaby, żeby inni zrobili to za nią. Jako odpowiedzialną za projekt, który ma wysłać ludzi na Marsa, od pierwszych minut serialu poznajemy ją w najgorszym momencie jej życia, dzięki czemu możemy naprawdę dużo dowiedzieć się na temat tego, jaką jest osobą. Z biegiem fabuły szybko zdajemy sobie sprawę, że to wrażenie było fatalnym falstartem i bohaterka padła ofiarą kiepskiego rozpisania jej postaci, co jest przykre, bo potencjał miała naprawdę ogromny. Każdy kolejny odcinek powoli pokazuje, kim tak naprawdę jest i co przez tak długi czas skrywa głęboko w swoim umyśle. Maska zimnej i zdeterminowanej do osiągnięcia swoich celów dyrektorki jest tylko złudą, ale prawda jest mocno różna od tego, czego się można było spodziewać. Pani Ingram jest jeszcze bardziej pozbawiona ciepła i empatii, co z jednej strony przeraża, z drugiej zaś jest godne podziwu. Kobieta postawiona naprzeciw śmierci osób, za które wzięła odpowiedzialność, szybko ucieka przed wzrokiem ich rodzin, współpracowników i zamyka się w swoim własnym bezpiecznym zakątku, jakim jest praca. Widać na kilometr, że nie jest to problem z poradzeniem sobie z zaistniałą sytuacją, co zwykła frustracja i gniew na to, że tak naprawdę dla niej nie zginęli żadni ludzie, ale szansa na sukces. Kiedy przyparta do muru, postanawia grać w żałobną grę, jak pozostali, wygląda nieporadnie i na zagubioną. Niechęć do niej w tym przypadku rodzi się samoistnie.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

Człowiek po przejściach

Zupełnie inaczej przedstawia się postać Toma Hagerty'ego, który otrzymuje stanowisko dowódcy misji na Marsa. Postać ta została zbudowana na nieśmiertelnym wzorcu twardziela z problemami, który zamiast uronić łzę, nie pozwala, by spłynęła po policzku. Mężczyzna ma za sobą wspaniałe życie zawodowe jako astronauta mogący pochwalić się odwiedzinami na powierzchni księżyca oraz licznymi misjami na orbicie Ziemi. Doświadczenie zdobyte przez lata pracy zaprocentowało i pojawiło się przed nim największe wyzwanie, ale także szansa, aby stać się pierwszym człowiekiem na innej planecie. Hagerty nie ma niestety takiego szczęścia w życiu prywatnym, przez co ściąga go ono z kosmosu na ziemię w bardzo brutalny sposób. Jego żona ma poważne problemy psychiczne, przez co mężczyzna nie może w pełni skupić się na pracy, ale tak naprawdę żona jest tylko back story tego, co widz może zobaczyć w czasie teraźniejszym dla fabuły serialu. Problemy z przeszłości Hagerty'ego przybierają na sile dopiero po czasie, w którym jego córka musiała uporać się z własnymi emocjami. To ona jest dla niego bolesnym przypomnieniem o tym, przez co przechodził kilka lat wcześniej przy swojej żonie i to ona będzie czynnikiem decydującym o jego przyszłości. Młoda dziewczyna jest podręcznikowym przykładem zbuntowanej nastolatki, która jest egoistyczna, zamknięta na argumenty i uważa, że jest pępkiem świata. Jej zachowanie jest straszliwie irytujące, ale apogeum tego przypada na odcinek finałowy, pokazując jak charakterna i zaborcza potrafi być w stosunku do swojego ojca. Decyzja, jaką musi w tamtej chwili podjąć Hagerty, jest przykładem prawdziwie dojrzałego podejścia do tego typu problemów, ale co najważniejsze, jest idealnym dopełnieniem historii snutej przez cały sezon.

The First, recenzja, sezon 1, Hulu

„Interstellar” na raty

„The First” postanowił pokazać problemy współczesnego społeczeństwa w zminimalizowanej formie, skompresowanej do pojedynczych osób i ich zmartwień dnia codziennego. Próba przyjrzenia się, jak oddolnie funkcjonuje to, co znamy jako ogólne twierdzenia, wyszło naturalnie, ale nie bez wyjątków. Zdecydowanie na plus jest w serialu wątek różnicy w zdaniach pomiędzy małżonkami, którzy wykonują inne zawody, ale w domu, na wspólnym gruncie, muszą dojść do tego, jak rozwiązać sprawę, z tą różnicą, że jedno z nich chce polecieć na inną planetę i być może nigdy już nie wróci. Rodzicielstwo dla jednych jest przeszkodą, dla innych niepotrzebnie podejmowanym ryzykiem, więc uciekają się nawet do oszustwa, aby nie musieć przekreślać swoich planów. Poziom emocji i napięcia, jaki panuje pomiędzy nimi, jest bardzo wysoki i aż do ostatniego odcinka nie mamy żadnej pewności, jaką podejmą decyzję. Decyzje tych bohaterów są przemyślane i racjonalne, a działania, jakich się podejmują, są dobrze uargumentowane przez scenariusz, co daje naprawdę dużo satysfakcji z oglądania tych zmagań. Widzowie nie są postawieni przed czarno białymi bohaterami, mogącymi wybrać tylko TAK, albo NIE. Dobrze rozpisane osobowości są niemal gwarantem tego, że jeśli powstanie kolejny sezon, będzie on doskonale konstruowaną polemiką pomiędzy silnymi ludźmi. Idealnym dopełnieniem tak skomplikowanych relacji, jest doskonale dobrana muzyka, która już w intrze przywodzi na myśl minimalizm Hansa Zimmera w „Interstellar”. Poniekąd „The First” jest dzieckiem tego filmu, który otworzył zupełnie nowy kierunek i rozdział w sci-fi.

 

„The First” pomimo tego, że wydawał się z początku czymś zupełnie innym, w stu procentach kupi serca i umysły wszystkich fanów sci-fi. Opowieść o podboju kosmosu z perspektywy bohaterów pełnych skaz i niedoskonałości jest prawdziwa i tworzy wyjątkowo silną więź pomiędzy nimi a odbiorcami. Kończąc oglądać pierwszy sezon można mieć nawet obawę, czy warto tworzyć kolejny? Czy opowieść zmieniając zupełnie miejsce akcji, nie wyjałowi bohaterów z ich wyjątkowości, a historia nie stanie się przez to płytsza? To pytanie pozostanie jeszcze przez jakiś czas bez odpowiedzi.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
8
„The First” jest doskonałą serialową wersją Lemowskiego sci-fi, które używa fantastyki tylko jako tła i katalizatora potrzebnego, aby uwidocznić ludzkie słabości oraz problemy. Serial jest idealny dla każdego, kto szuka czegoś więcej niż tylko ciągłej akcji.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • ścieżka dźwiękowa
  • zaskakująca fabuła
  • dobrze stworzone postacie
  • naturalność życia codziennego głównych bohaterów

Minusy

  • niektóre sceny są niepotrzebnie przeciągnięte

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Ciekawa recenzja i pierwsza pozytywna z jaką się spotykam. Spodziewałem się jak w większości recenzji narzekania i zjechania. Problem mam tylko taki, że ja po prostu nie cierpię Seana Penna z ostatnich lat.

Powiązane

Aktualności