1
Recenzja do: The Deuce (2017 )
Recenzje

Wiele osób nie chce tego otwarcie przyznać, ale jedną z najpotężniejszych gałęzi gospodarczych w Stanach Zjednoczonych jest branża porno. W dzisiejszych czasach seks wdarł się do niemal każdej innej dziedziny życia, wywołując prymitywne odruchy, aby zachęcić kupujących do jeszcze większej konsumpcji. Reklamy na billboardach i w internecie z roznegliżowanymi kobietami to norma, ale czy wiecie, skąd się to wzięło? Gdyby nie rewolucja seksualna w latach 80. ubiegłego wieku, świat i pornografia wyglądałyby zupełnie inaczej.

Rewolucja

„The Deuce” od samego początku miało być serialem rozpisanym na trzy sezony. Fabułę każdego z nich dzieli kilka lat przerwy, ale wszystko zaczęło się we wczesnych latach 70. w samym sercu Nowego Jorku. To właśnie tam, na brudnych ulicach, stało kilka kobiet, które oddawały się za pieniądze. Niedaleko znajdowała się knajpa prowadzona przez dwóch braci będących kompletnymi przeciwieństwami. Jeden chciał tylko w spokoju zarobić, drugi od zawsze miał kłopoty i talent do ich przyciągania. Prostytutki i tych dwóch braci połączył zupełny przypadek, który skierował ich na wspólną ścieżkę wiodącą do branży porno. W ciągu kilku kolejnych lat zainwestowali w nią całkiem sporą sumę pieniędzy, nie bez udziału mafii, która w tamtych czasach chciała mieć swój zysk wszędzie i nikt nie mógł nic na to poradzić, bo siedzieli w kieszeniach całej okolicznej policji. Balansowanie na granicy prawa to był dla nich chleb powszedni, podobnie jak dla osób zaangażowanych w kręcenie filmów dla dorosłych. Wszyscy musieli jednak zmienić metody, kiedy technologia zaczęła pędzić do przodu, pozostawiając ich daleko w tyle. Kina porno, oferujące również pokazy na żywo, musiały stawić czoła kasetom wideo, które wprowadziły seks do domu każdego obywatela, zapewniając mu tym samym intymność i dyskrecję w obcowaniu z zakazanym owocem. Główni bohaterowie serialu „The Deuce” zdołali zrozumieć zmieniające się warunki ich branży i skutecznie wykorzystać przewagę z tego płynącą do wyprzedzenia konkurencji.

 

Na haju

W trzecim sezonie „The Deuce” możemy zobaczyć swoiste pokłosie wielkiego boomu na pornografię z kaset wideo. Ludzie zdążyli się już nią nacieszyć, sprzedaż zaczęła powoli, ale definitywnie maleć, a więc do życia Candy i braci Martino powróciła stagnacja, a nawet nuda. Być może to popchnęło braci w stronę handlu narkotykami, który w szerszej perspektywie tego sezonu stał się wątkiem pierwszoplanowym. Używki od samego początku serialu były bardzo istotną częścią tej opowieści, ale dopiero teraz twórcy postanowili pokazać je w zupełnie innym świetle, próbując uzmysłowić widzom, jak ogromny wpływ miały na głównych bohaterów. Pieniądze, które pojawiały się na ekranie w astronomicznych kwotach, nigdy nie miały takiej siły przebicia i nie próbowano skierować toku wydarzeń na zwykłe animozje związane z długami. Nawet pornografia nie była kreowana tutaj na największy czarny charakter, chociaż jest głównym fundamentem dla całej historii „The Deuce”. Trzecia seria postanowiła, że to narkotyki będą gwoździem programu i nie będzie żadnych półśrodków ani ocieplania postaci, które bez wyrzutów sumienia szprycowały się przez cały czas trwania odcinka. Tym razem konsekwencje są brutalne, nieprzyjemne i co najważniejsze – cholernie prawdziwe. Oglądając wydarzenia na ekranie nie ma się wrażenia, że coś dzieje się na siłę, że tak normalnie by się nie stało, bo podświadomie byliśmy na to przygotowywani przez poprzednie sezony. Dlatego też trzecia seria „The Deuce” stała się wielkim podsumowaniem, niezwykle ciężkim do przetrawienia, ale przynajmniej autentycznym.

 

Śmierć

„The Deuce”, podobnie jak wiele innych seriali obecnie emitowanych w telewizji i udostępnianych na platformach streamingowych, stara się wyraźnie nawiązywać do niepokojów społecznych obecnych w naszym świecie. Dlatego też wątki homoseksualne od zawsze były istotną częścią fabuły, pokazując je co prawda w bardziej bezpruderyjny sposób, ale przecież to serial o branży porno, więc ostry seks i nagość nie powinny nikogo dziwić. Trzeci sezon postanowił wyhamować z pokazywaniem stosunków homoseksualnych, kierując uwagę na wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce w Nowym Jorku w latach 80., czyli epidemii wirusa HIV. Brak odpowiedniej edukacji seksualnej i zwykła lekkomyślność wielu młodych mężczyzn doprowadziła do wielu tragedii, które nie ominęły bohaterów „The Deuce”. W tym miejscu docieramy do najbardziej nieprzyjemnej części tego serialu, czyli tego, w jaki sposób scenariusz postanowił zakończyć wątki wielu bohaterów. Nie wiedzieć dlaczego, ale amerykańskie produkcje wprost kochają się w uśmiercaniu postaci pierwszoplanowych. Nie chodzi już nawet o to, żeby każdy dostał happy end, ale tak drastyczne ucinanie historii jest po prostu lenistwem ze strony twórców.

 

Seks przed kamerami pojawiał się wiele razy, ale „The Deuce” w swoim wielkim finałowym sezonie postanowiło pójść o krok dalej. Stało się tak zapewne w związku z brakiem obawy o ewentualną kasację, bo przecież wiadomo było, że seria trzecia będzie ostatnia. Dopiero teraz możemy zobaczyć rzeczy, które w telewizji raczej się nie pojawiają, ale co ciekawe – nie szokuje to w żadnym stopniu. Penisy we wzwodzie, kobiece łona i oczywista nagość dodają wręcz więcej autentyczności całej historii o rozwoju pornografii. Szkoda tylko, że cały sezon od samego początku pachnie wielkim pożegnaniem i scenarzystów nie stać było na wprowadzenie bardziej śmiałych rozwiązań fabularnych.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
7
Trzeci sezon "The Deuce", jest jednym wielkim pożegnaniem z głównymi bohaterami. Brakuje tutaj nieco innowacyjnych rozwiązań fabularnych, szczególnie w kwestii zamykania niektórych wątków, ale całość dobrze się broni.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • większa śmiałość w pokazywaniu "scen"
  • poruszanie istotnych problemów Nowego Jorku lat 80.

Minusy

  • śmierć, jako pomysł na zamykanie wątków
  • najbardziej przegadany sezon

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    I znowu się nie zgadzam, tzn z oceną mogę się zgodzić, choć ja bym raczej ocenił na 8/10. Nie zgadzam się z tym że w tym serialu mamy do czynienia z lenistwem scenarzystów, jeśli chodzi o uśmiercanie postaci. Nie każde uśmiercenie postaci to lenistwo, w tym serialu lenistwa nie widać. Jak już ktoś zginął to miało to sens, było konsekwencją czynów, jakie postać popełniła i pod względem psychologicznym pokazane wiarygodnie i sensownie. Simon zaplanował sobie serial na 3 sezony i nie widać żadnego pośpiechu w zamykaniu wątków, wszystkie miał ładnie rozpisane.

    Nie wiem też o jakie śmiałe sceny Ci chodzi. Dla mnie nie ma żadnej bardziej śmiałej sceny jak w poprzednich sezonach, erotyczne sceny w 3 serii są takie same jak były wcześniej, ani mocniejsze ani słabsze. Przypomniało mi się właśnie, że nazwałeś w swojej recenzji Tidelands czyli australijski netflixowy serial syrenim pornosem, a to była produkcja z bardzo delikatnymi scenami. Moim zdaniem w tamtej opinii przesadziłeś, a wspominam o tym serialu, bo w opinii o The Deuce też przesadzasz, że jest bardziej śmiało jak wcześniej (tak na marginesie gdzie scenom erotycznym z obu tych seriali do scen w Spartakusie od Starz).

    Uważam że powinieneś też wspomnieć o aktorstwie, zwłaszcza kobiet, bo role Gylenhaal i Emily Meade to doskonałe kobiece role, które napisali faceci. Dla mnie to są jedne z najlepiej napisanych i zagranych kobiecych ról jakie widziałem w ostatnich latach.

Powiązane

Seriale

The Deuce

Serial opowiada o początkach branży pornograficznej. Główną bohaterką jest samotna matka Elieen Merrel, która nocami przyodziewa blond perukę i zarabia na życie …