Recenzja do: The Deuce (2017 )
Recenzje

Podróże w czasie są aktualnie bardzo topowym pomysłem w produkcjach na mały ekran, głównie za sprawą widowni, która ma w sobie niebywały sentyment do dawnych czasów. Odbiorcy seriali naszej dekady to w większości ludzie wychowani w tych okresach, o których mają opowiadać tego typu produkcje. Jest to świetny target, który tak naprawdę sam się napędza i nie trzeba w niego wkładać zbyt wiele pracy, chcąc zareklamować serial. „The Deuce” zawędrował nieco dalej, aż do lat 70., ale odbiorcy wciąż mieszczą się w przedziale wiekowym, o którym mówię. Sama historia jest wystarczającym powodem do wzbudzenia zainteresowania u widzów. Opowieść o narodzinach branży porno jest nie tylko świadectwem tego, jak wiele zmieniło się na rynku rozrywki dla dorosłych, ale świetnie kontrastuje z czasami obecnymi.

Dlaczego „The Deuce” jest arcydziełem?

Pierwszy sezon „The Deuce” wzbudził wielkie zainteresowanie, co przełożyło się na doskonałe oceny zarówno wśród widowni, jak i krytyków. HBO, odpowiedzialne za produkcję, udowodniło już wielokrotnie, że potrafi robić seriale na najwyższym poziomie, szczególnie jeśli chodzi o historię. Realizm utrzymywany w ich serialach potrafi wzbudzić respekt, ale nie to jest motorem napędowym tych produkcji. Przemyślane połączenie dramatów ludzkich, w doskonały sposób obrazujących czasy, w których dzieje się akcja, oraz dbałości o klimat, tworzony za sprawą scenografii i strojów, niemal za każdym razem wychodzi HBO doskonale. Nie inaczej jest z „The Deuce”, który potrafi oczarować widza wszystkim tym, co dzieje się między słowami. Włączając ten serial, przenosimy się w czasie, dzięki czemu możemy naprawdę doświadczyć tego, jak wyglądał Nowy Jork prawie 50 lat temu. Może jest to tylko złudzenie, bo przecież nigdy tam nie byłem i daleko mi do pięćdziesiątki, toteż nie mogłem zobaczyć tamtych miejsc osobiście.Twórcy serialu zadbali jednak o to, żebym czuł się jak nowojorczyk. Każdy element tego serialu jest dokładnie tam, gdzie być powinien, dzięki czemu ich wzajemne przenikanie się na ekranie daje dużo satysfakcji z oglądania.

 

The Deuce, sezon 2, recenzja, HBO

Tło historyczne

Drugi sezon „The Deuce” nadal ma w sobie wszystko to, o czym napisałem wyżej, ale pomimo tego jest skrajnie inny od pierwszego. Różnica znajduje się w warstwie fabularnej, która jest bardziej stonowana i nakierowana na rozwój postaci aniżeli na budowanie świata, w którym ci bohaterowie egzystują. Nie jest to duże zaskoczenie, bo przecież cały pierwszy sezon został poświęcony na budowanie i wyjaśnianie widzom realiów Nowego Jorku lat 70. Żaden serial nie może od razu rozbudowywać wątków ludzkich, a szczególnie produkcja, dziejąca się w rzeczywistości dla nas bardzo odległej. Gdyby postąpiono inaczej, nie potrafilibyśmy zrozumieć wielu zachowań głównych bohaterów, byłyby one wyjęte z kontekstu i po prostu bezużyteczne dla widzów. Dlatego też „The Deuce” powoli budował swoją opowieść, starając się wyjaśnić dlaczego pomiędzy nami a bohaterami serialu istnieją różnice w zachowaniu, mowie i światopoglądzie. W momencie, w którym zostało to wyraźnie ukazane, można było skupić się na dalszym rozwoju i takie zadanie dostał właśnie sezon drugi.

The Deuce, sezon 2, recenzja, HBO

Zapomnijmy o pierwszym sezonie

Podczas tego procesu nie obyło się bez wielu potknięć, doskonale znanych w branży seriali. Głównymi grzechami ciążącymi na kontynuacjach są nadmierna wiara twórców w to, co robili wcześniej oraz próba wykorzystania tego wzorca ponownie. Problem ten nie ominął „The Deuce”, przez co pierwsze odcinki drugiego sezonu są mocno stonowane w porównaniu z pierwszym sezonem. Brak w nich emocji i poczucia niepewności jak miało to miejsce wcześniej. Główne wątki zostały niemal wyparte z całości historii i zastąpione próbą zbudowania czegoś zupełnie innego. Można przyklasnąć tego typu działaniom, jednak nie, jeśli chcemy zobaczyć ciągłość opowieści. Początek drugiego sezonu ogląda się jak zupełnie osobny serial, dziejący się co prawda w tym samym świecie, ale pozbawiony jakichkolwiek refleksji na temat tego, co było wcześniej. Główni bohaterowie jakby zapomnieli o tym, co działo się nie tak dawno temu w ich życiu, nie wracają w żaden sposób do przeszłości i zdają się zaczynać od zera. Nawet główne wątki z pierwszego sezonu zostały zupełnie pominięte, a twórcy zamiast dać widzom w zamian jakąś nową historię, postanowili zapchać tę dziurę fabularna rozwijaniem wątków drugoplanowych.

The Deuce, sezon 2, recenzja, HBO

Bezrefleksyjnie

W pewien sposób jest to nawet satysfakcjonujące, jeśli tylko pozbędziemy się większości wspomnień z pierwszej serii, a jest to niemal niemożliwe. Konflikt pomiędzy dwoma braćmi i fascynująca opowieść o Candy, która przeszła drogę od bycia prostytutką do kariery w branży porno zupełnie nie mają odzwierciedlenia w drugim sezonie. Dwa wątki, które były motorem napędowym całego serialu, nagle znikają, pokazując co prawda, co dzieje się potem, ale tylko historia Candy jest naprawdę ciekawa. Bliźniacy grani przez Jamesa Franco egzystują jakby poza kadrem i w fabule poświęcono czas tylko jednemu z nich. Drugi pojawia się epizodycznie i nie wnosi do całości niczego wartościowego. Zresztą pierwszy bliźniak także zdaje się nie pamiętać, kim był wcześniej i przyjmuje zupełnie nową tożsamość. Widzom nie jest łatwo się do tego przyzwyczaić, dlatego tak jak wspomniałem wcześniej, łatwo odnieść wrażenie, że oglądamy coś zupełnie innego.

The Deuce, sezon 2, recenzja, HBO

Ambitne porno

Patrząc na „The Deuce” od strony fabularnej, najmocniejszymi elementami są historie Candy oraz alfonsów i ich podopiecznych. Drugi sezon chce pokazać inny etap rozwoju branży porno w Nowym Jorku i w tych dwóch wątkach robi to bardzo dobrze. Candy udało się wyrwać ze świata prostytucji i trafiła za kamerę, gdzie ma możliwość reżyserowania filmów dla dorosłych. Szybko możemy zobaczyć, jak bardzo jednorodnym ta branża jest środowiskiem. Candy ma pomysł na to, co chciałaby pokazać odbiorcom, ale za każdym razem zderza się z realiami porno i szybko zostaje ustawiona w szeregu. Jej marzeniem jest kręcenie filmów, które będą czymś głębszym niż tylko zwykłym aktem seksualnym, ale spotyka się z niezrozumieniem, a nawet wrogością innych. W jednej ze scen serialu możemy zobaczyć pomysł bohaterki na to, jak w metaforyczny sposób rozumie kobiecy orgazm w filmie porno, co jest doskonałym odwzorowaniem tego, jak cała branża działała w latach 70. Jej idea zostaje szybko zrównany z ziemią, co wpędza Candy w ogromną frustrację, która zapoczątkuje bardzo istotne wydarzenia dla historii sezonu drugiego. Kobieta nie mogąc znaleźć odpowiedniego wsparcia i zrozumienia w Nowym Jorku zaczyna szukać go gdzie indziej, ale to, na co natrafia szybko pokazuje jej, że porno to domena mężczyzn, którzy kobiety postrzegają jedynie jako obiekty seksualne.

The Deuce, sezon 2, recenzja, HBO

Problemy społeczne w serialu

Seksizm jest bardzo istotnym elementem pierwszych odcinków drugiego sezonu „The Deuce”. Napotykamy na jego przejawy w niemal każdej scenie, która opowiada o kręceniu filmów dla dorosłych. Większość bohaterek serialu, które decydują się na grę w porno, jest prostytutkami. Instytucja alfonsa była w tamtych czasach bardzo rozwinięta, dlatego też często możemy zobaczyć relacje pomiędzy alfonsami a prostytutkami. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że w „The Deuce” chciano pokazać, jak bardzo zmanipulowane były te kobiety, oraz że tak naprawdę były niewolnicami swoich alfonsów. Na planie zdjęciowym, podczas kręcenia scen do porno, to alfons o wszystkim decydował i to on negocjował stawki. Nie daj Boże by któraś z kobiet mu się sprzeciwiła! Wystarczyło wtedy jego jedno wymowne spojrzenie, pokazujące wyższość i wszystkie momentalnie milkły. Kobiety były traktowane jak obiekty, a jakby tego było mało, na dodatek kategoryzowano je na podstawie koloru skóry. Rasizm akurat nie ma płci i dotyka również mężczyzn w serialu, co jest całkiem zgrabnym podkreśleniem tego, jakimi wartościami kierowało się ówczesne społeczeństwo. Nie włożono w to jakiejś ideologii, nie demonizuje się w „The Deuce” białych ludzi, wszystko to jest przedstawione jako coś naturalnego dla społeczeństwa z tamtego okresu. Bo czy nam się to podoba, czy nie, tak było. Realizm serialu w tej materii jest bardzo satysfakcjonujący, niezależnie od tego, czy potępiamy takie zachowania.

„The Deuce” jest świetnie zaprojektowany na każdym planie, przez co możemy poczuć niemal namacalnie każdą jego część. Dym papierosowy jest niemal wyczuwalny, każdy tutaj ciągle ma w ustach papierosa. W tamtych czasach nie wiedziano jeszcze, jak szkodliwy jest to nałóg, więc jego obecność jest naturalna. Tło muzyczne jest dobrane odpowiednio do każdej sceny, dlatego też buja nami delikatnie, kiedy bohaterowie tańczą na parkiecie. Stroje i fryzury przywołują na myśl stare fotografie naszych rodziców, którzy starali się jak mogli imitować afro na głowie, a ich spodnie wyglądały jak „dzwony” z teledysków The Rolling Stones. „The Deuce” jest wehikułem czasu, który oferuje nam nad wyraz szczegółowy obraz tego, jak wyglądały lata 70. Te detale w połączeniu z bardzo dobrze napisanym scenariuszem są w stanie całkowicie nas pochłonąć.

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
7
"The Deuce" w swoim drugim sezonie zdecydowanie zwolnił i postanowił się skupić na innych rzeczach. Nadal jest to wyjątkowo pasjonujące widowisko, które oczarowuje widzów każdą sceną.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • scenografia
  • rekwizyty
  • wielowątkowa fabuła
  • podwójna rola Jamesa Franco
  • początki ambitnego porno
  • niewymuszone sceny nagości i seksu
  • dobre odwzorowanie społeczeństwa lat 70

Minusy

  • bohaterowie zupełnie zapomnieli o swojej przeszłości
  • konflikt pomiędzy braćmi został niemal całkowicie wymazany
  • mało świeżości w porównaniu do sezonu pierwszego

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Deuce

Serial opowiada o początkach branży pornograficznej. Główną bohaterką jest samotna matka Elieen Merrel, która nocami przyodziewa blond perukę i zarabia na życie …


Aktualności