Recenzja do: The Boss Baby: Back in Business (2018 )
Recenzje

Osoby, które oglądały pełnometrażowy film animowany „The Boss Baby” („Dzieciak rządzi”) mogą zainteresować się nową produkcją Netflixa, który proponuje nam serial oparty na tymże filmie. Niestety ci, którym animacja w miarę się podobała, mogą się zawieść, tak jak ja.

„The Boss Baby: Back in Business” opowiada o szefie Bobasie, który zaprasza starszego brata Tima do swojej firmy, czyli „bobokorporacji”. Chce go nauczyć życia w biznesowej dżungli, a przy tym uzyskać pomoc w utrzymaniu równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Oczywiście, jak to w produkcjach dla dzieci, bohaterowie przeżywają wiele przygód, natrafiając przy tym na niezliczoną liczbę problemów. Można do nich zaliczyć chociażby niesforne bobasy czy koty, które niszczą opinię ludzi na temat małych dzieci, czyli stanowią główny problem w „bobokorporacji”, która chce utrzymać przewagę bobasów nad innymi stworzeniami.

 

the boss baby, netflix, serial, dzieciak rządzi, back in business, recenzja

 

Nużący seans

Oglądając ten serial, spodziewałam się czegoś na kształt filmu „The Boss Baby”, tylko w rozszerzonej wersji. Oczywiście fabularnie to dostałam, mimo to już po pierwszych odcinkach nie miałam ochoty oglądać dalej. Historia może i jakoś przykuwała uwagę dzięki ciekawym przygodom bohaterów, jednak była strasznie rozlazła i zwyczajnie nudziła. W fabule pojawiło się wiele wątków, które nic nie wnosiły lub ciągnęły się zbyt długo, przez co miałam wrażenie, że twórcy grają na czas, bo przecież trzeba czymś wypełnić 13 odcinków. Oczekiwałam jakiegoś napięcia i zwrotów akcji, ale większość i tak była dla mnie zbyt przewidywalna, a wręcz usypiająca. Dodatkowo kreacje postaci nie zwróciły mojej szczególnej uwagi, wszystko, co o nich wiedziałam, opierało się na wiedzy z filmu; w serialu zabrakło pogłębionej psychiki szefa Bobasa, Tima czy ich przyjaciół.

Zbyt dziecinny

Rozumiem, że jest to produkcja skierowana do młodszych widzów, ale trzeba zauważyć, że wiele takich filmów czy seriali może zainteresować nawet dorosłych. Zważając na to, że producentem wykonawczym był Brandon Sawyer, który pracował przy „Penguins of Madagascar” („Pingwiny z Madagaskaru”), naprawdę można było spodziewać się o wiele więcej. Chcąc porównywać, pingwiny zdobyły uznanie także u starszych, potrafią śmieszyć i zainteresować widza, który rzeczywiście jest ciekawy ich przygód oraz tego, co się dalej wydarzy. Niestety w „The Boss Baby: Back in Business” tego zabrakło. Zamysł na fabułę jest naprawdę intrygujący i osadzenie bobasów w korporacji jest czymś świeżym, tylko widać, że w scenariuszu jest zbyt dużo niezapełnionych luk, które wpływają na niezadowalający odbiór serialu i poczucie znużenia.

 

the boss baby, netflix, serial, dzieciak rządzi, back in business, recenzja

 

Pixar to-to nie jest

Każdy pewnie wie, że filmy Pixara prawie zawsze odnoszą sukces. Zastanawialiście się dlaczego? Nie chodzi mi teraz o teorię Pixara (chociaż bardzo polecam się w nią zagłębić, bo jest niesamowicie intrygująca i mnie osobiście zaskoczyła), tylko o sam zamysł na fabułę i jego wykonanie. Oczywiście technicznie są one bardzo ładne, ale teraz nie o tym. Skupmy się na kwestiach scenariuszowych. Historie pixarowskich produkcji są niezwykle przemyślane. Mają odpowiednie wprowadzenie, rozwinięcie z najrozmaitszymi perypetiami bohaterów oraz rozwiązanie akcji. Są typowym przykładem kina familijnego, gdzie młodsi, jak i starsi widzowie znajdą coś dla siebie. Przy angażującej, ciekawej fabule potrafią przekazywać wiele prawd życiowych i uczyć. Tu dochodzimy do clou mojej wypowiedzi. Przede wszystkim w serialu „The Boss Baby: Back in Business” zabrakło mi elementu edukacyjnego. Twórcy mieli duże pole do popisu, a mimo wszystko tego nie wykorzystali. Mogli w bardzo prosty sposób opowiedzieć o dorastaniu, wartości przyjaźni oraz rodziny. Te wątki pojawiły się w serialu, ale zostały one jedynie zarysowane i zabrakło w nich tzw. mięska, który wyczerpałby temat, zaciekawił i skłonił do refleksji. Właśnie z tych powodów możemy odebrać serial za zwyczajną produkcję przeznaczoną jedynie dla dzieciaków, która mogłaby być puszczania na MiniMini.

Poprawna animacja

Na koniec chciałabym pochylić się jeszcze nad kwestiami technicznymi. Niestety nie znam się na grafice komputerowej zbyt dobrze, ale jako osoba, która obejrzała już sporo filmów i seriali w życiu, muszę powiedzieć, że animacja jest tutaj poprawna. W pewnych momentach przypominała mi te sprzed 5-10 lat, ale nie powiem, żeby była zła. Nie zaskoczyła niczym szczególnym, ale też nie doszukałam się tutaj zbyt wielu wad, albo może moja uwaga skupiła się bardziej na słabym scenariuszu. Wizualnie serial daje radę.

Gra aktorska
2
Zdjęcia
4
Muzyka
4
Scenariusz
2
Serial na podstawie filmu „The Boss Baby” opowiada o kolejnych przygodach szefa Bobasa, jego brata Tima oraz problemach w „bobokorporacji”. Niestety tym razem jest to typowa propozycja seansu tylko dla młodszego widza.
Ocena czytelników
3

Plusy

  • świeży pomysł

Minusy

  • słaby scenariusz
  • nużący seans
  • tylko i wyłączenie dla bardzo młodych widzów

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Boss Baby: Back in Business

Serial animowany będący spin-offem filmu „The Boss Baby” z 2017 roku. Tym razem Boss Baby zaprasza swojego starszego brata, Tima, do siedziby Baby Corp, by nauczyć …