Recenzja do: The Bold Type (2017 )
Recenzje

Rzadko zdarza się, by kolejne sezony serialu trzymały jakiś równy poziom. Jestem przyzwyczajona raczej do równi pochyłej i przeświadczenia, że z tego, co przedłużane i przeciągane, to nigdy nic nie wychodzi na dobre. O drugim sezonie napisałam, że to dla mnie uwspółcześniona wersja „Sex and the City”. Co można powiedzieć o trzecim?

Na pewno to, że jest stanowczo za krótki i chętnie przed długą rozłąką obejrzałabym jeszcze kilka odcinków. Mam przy tym pełną świadomość, że akurat tyle wystarczyło, by opowiedzieć o kolejnych przygodach trzech nowojorskich kobiet, ale przecież czasem można i wręcz trzeba sobie ponarzekać.

Zmiany, zmiany

Trzeci sezon zmianami stoi. Nie tylko tymi związanymi z życiem uczuciowym bohaterek, bo nawet i tu nie zaznają spokoju, choć wydawało im się, że to już ten moment, w którym w końcu zacznie się układać. Nic bardziej mylnego. Sutton wróciła w finale poprzedniego sezonu do Richarda. Kiedy podejmują poważną decyzję odnośnie swojego związku i przenoszą go na „kolejny level”, kobieta ma ogromny dylemat. Nie wie, jak pogodzić pracę w modzie oraz związek z mężczyzną, który, jakkolwiek tanio to teraz nie zabrzmi, nieba by przychylił, by jej się powiodło. Okazuje się, że w tych kręgach, w których obraca się Sutton, to, że może pozwolić sobie na różne rzeczy (przecież pracuje i ma „dzianego” faceta)  nie jest mile widziane. Czy jej talent się obroni? Czy związek z Richardem przetrwa, nawet wtedy, kiedy znów scenarzyści wywracają wszystko do góry nogami? 

Łatwo nie ma również i Jane, która zmaga się z niezależnymi od niej samej problemami. Nie jest gotowa na dziecko, ale jednak świadomość, że może go nigdy nie mieć, spędza jej sen z powiek. Czy obecność ukochanego przy boku jakoś uśmierzy jej ból? Nie układa się nawet w pracy – w redakcji pojawia się Patric, szef internetowego wydania gazety, młody mężczyzna, który przejmuje wiele obowiązków Jacqueline. No proszę państwa, od mojej Jackie to wy się trzymajcie z daleka – myślałam sobie w trakcie oglądania kolejnych odcinków. Koleś tak działał mi na nerwy, że parę razy złapałam się na tym, że przesuwałam odcinek, żeby nie musieć na niego patrzyć ani słuchać jego przemądrzałych gadek. 

Wreszcie Kat przeżywa trudne chwile w związku z rozwojem swojej kariery, ale również i życia uczuciowego. Chociaż kobiecie wydawało się, że jest już „ponad” uczuciem do znanej pani fotograf, nawet pojawienie się kogoś nowego wcale nie umniejsza ani nie bagatelizuje relacji, która łączyła ją z Adeną. Poza tym okazuje się, że kampania polityczna oraz chęć zmiany zamieszkałego otoczenia jest trudna do ogarnięcia, gdy w głowie kłębi się od różnych myśli. 

Odczepcie się od moich przyjaciółek

Niezbyt często zdarza mi się, by czuć do bohaterek oglądanego przeze mnie serialu coś więcej niż zwykłe przywiązanie czy sympatię. Chociaż może nie jest to potwierdzone żadnymi badaniami (a jeśli jest, to mój mózg w upale stanowczo odmawia współpracy), to wydaje mi się, że w momencie, w którym możemy utożsamić się z przeżywaną przez postacie historią, zawiązujemy z nimi jakąś niewidzialną więź. 

To, co chciałam powiedzieć, to fakt, że uznaję bohaterki „The Bold Type” uważam za swoje przyjaciółki i realnie każdy problem, jaki pojawiał się na ich drodze oraz niweczył ich plany i marzenia, przeżywałam tym mocniej, bo wiedziałam, że takie rzeczy mogą się rzeczywiście wydarzyć. Chociaż współczesne seriale bardzo mocno skupiają się na okolicznościach społecznych, w jakich osadzona jest akcja, więc w trzecim sezonie „Dziewczyn nad wyraz” nie zabrakło wspomnienia o akcji #metoo albo problemów z traktowaniem modelek przez osoby „nie do ruszenia”. Ale nawet i bez tego wiadome było: hej, to, co przydarzyło się Sutton, może się przydarzyć i tobie. Albo każdej innej ciemnoskórej osobie jak Kat, która prawie zostaje posądzona o napaść i włamanie, i to tylko dlatego, że siedząc na schodach przed obcym domem robiła sobie selfie. 

Wielokrotnie w trakcie oglądania miałam za złe scenarzystom, że tak wszystko komplikują. Chyba chciałam po prostu pośmiać się, spędzić dobrze czas, a nie przeżywać: „nawet nie próbuj!”. Oczywiście, że spróbował. 

Koniec tego dobrego

W całym sezonie dzieje się dużo. Od zawirowań miłosnych, po pracę jedną i drugą, hobby, a nawet współlokatorów i problemy z obcymi ludźmi, dla których posiadanie dobrej i porządnej maszyny to wywyższanie się. Koniec końców to jednak finałowy odcinek wprowadził najwięcej zamieszania, niektóre historie rozwiązując, a inne zaś maksymalnie komplikując. Trochę boli serce i dusza, kiedy ostatnia scena zwala z nóg, a kolejny sezon pojawi się przy dobrych wiatrach w przyszłym roku. Widzę, czuję i przewiduję rewatch. Jednocześnie chciałam złożyć na forum publicznym obietnicę, że jeżeli scenarzyści zrobią coś z moją ukochaną bohaterką, której imienia nie wypowiem, żeby nie popsuć nikomu niespodzianki, to ja obiecuję, że nigdy więcej tego nie obejrzę! Bo nie wiem, jak będzie można funkcjonować z pękniętym sercem na pół.

Tak rozemocjonowana nie byłam od finału „Friends”, gdzie podczas oglądania leciały mi łzy po policzkach, zupełnie jak bohaterom, którzy odkładali na ladę swoje zestawy kluczy.

Serial nie jest dostępny w żadnym serwisie streamingowym.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
8
Chociaż sezon zmianami stoi i na pewno ma za mało odcinków, to jednak trudno oderwać wzrok od lecącego akurat odcinka. Rzadko widzi się na ekranie takie przyjaźnie, prawdziwe i niewydumane, dlatego czekam na kolejny sezon.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • relacje między bohaterkami
  • scenografia
  • muzyka
  • stroje

Minusy

  • Patrick
  • za mało odcinków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Bold Type

Serial inspirowany biografią Joanny Coles, byłej redaktor naczelnej kultowego pisma Cosmopolitan. Skupia się na nowojorskich podbojach Jane, Kat i Sutton – trzech …