Recenzja do: Tell Me a Story (2018 )
Recenzje

Baśniowe motywy bardzo często są wykorzystywane w popkulturze. Jak wypadły w kolejnej adaptacji, tym razem będącej thrillerem psychologicznym? Spróbuję na to pytanie odpowiedzieć, chociaż sama nie do końca wiem, co o tym sądzić.

Pierwszy odcinek nie nastrajał pozytywnie – w tak krótkim czasie poznaliśmy zbyt wielu bohaterów. Keyla (Daniele Campbell) wraz z ojcem wprowadzają się do babci, a dziewczyna już pierwszej nocy wymyka się do klubu, gdzie poznaje Nicka (Billy Magnussen) – w tym momencie twórcy zrobili największą głupotę, stawiając na wątek romansu z nauczycielem, oklepany i przerobiony na tyle już sposobów. Czy to właśnie Nick wcieli się w wilka z „Czerwonego kapturka”? Zgadnijcie – odpowiedź jest jedna i na pewno to właśnie  ją wytypujecie. Eddie (Paul Wesley) daje się namówić na napad w świńskich maskach, ale wszystko idzie zdecydowanie nie tak, jak miało. Jordan (James Wolk) musi zmierzyć się z ogromną stratą, i to właściwie on utrzymuje do samego końca metaforę „Trzech małych świnek”. Gabe (Davi Santos) pakuje się w kłopoty, ale od czego ma się siostrę? Hannah (Dania Ramirez) robi wszystko, by mu pomóc, pakując ich w jeszcze gorsze tarapaty. I chociaż z początku historia „Jasia i Małgosi” (która ma z baśnią najmniej wspólnego z całej trójki) zupełnie mnie nie interesowała, pod koniec stała się moją ulubioną.

Mało baśni w baśni

„Tell Me a Story” świetnie sobie radzi w przeplataniu wszystkich historii. Najpierw każda z „baśni” prowadzona jest po własnym torze, by na koniec znacznie się do siebie zbliżyć – jednak nie za sprawą głównych bohaterów, i to właściwie mnie zaskoczyło. A zaskoczeń było tu mało. Serial bazuje na znanych i typowych schematach, podobnie jeśli chodzi o zagrania – nowa dziewczyna w szkole zawsze znajduje przyjaciółkę i adoratora już od pierwszych minut. Najwięcej tego było właśnie w historii naszego Czerwonego Kapturka, co chyba było pomysłem twórców na przyciągnięcie przed ekrany również młodzież, którą obiecane brutalne historie niekoniecznie mogły zachęcić.

Zważając na to, że „Opowiedz mi bajkę” promuje się fabułą opartą na baśniach, jest ich tu zaskakująco mało. I nie mam na myśli ilość, a to, jak dużo z tych baśni zostało wykorzystane. Z „Czerwonego Kapturka” zobaczymy tu jedynie czerwony płaszcz, wilka w przebraniu, przed którym trzeba uciekać, oraz babcię w łóżku. „Trzy małe świnki” to jedynie gumowe maski i kreacje bohaterów od najsłabszego do najsilniejszego. Bez Jordana podtrzymującego metaforę zapomniałabym o tej baśni już po drugim odcinku. Natomiast z „Jasia i Małgosi” mamy jedynie rodzeństwo w tarapatach i, okay, w pewnym momencie też las. That’s all. Czujecie się rozczarowani? Ja też.

Mroczniejsze wydanie?

To, czym akurat się zachwyciłam, to klimat całości. Mamy tu świetną kolorystykę, idealnie dostosowaną do miejsc akcji. Naprawdę dobrze się na to patrzyło. Wątek Nicka, z odcinka na odcinek coraz mroczniejszy, był dla mnie chyba najbardziej emocjonalny – jak jakaś psychopatka nie mogłam się doczekać, co wymyśli następnym razem. Jeśli chodzi o Gabe'a i Hannah, nie można narzekać na brak akcji. Jedynie Jordan nieco przynudzał swoim problemem, jak to nikt go nie rozumie. Wyszło mrocznie, zdecydowanie. Było ciekawie, chociaż momentami wywracałam oczami. Z każdym odcinkiem było coraz więcej akcji, więcej pytań, więcej emocji. „Tell Me a Story” miało słaby start, ale rozwinęło się w dobrym kierunku. Finał, chociaż w większej mierze przewidywalny, w pierwszych sekundach, gdy rozwiązywane były poszczególne wątki, nawet zaskakiwał. Dopóki nie przemyślało się wszystkiego chwilę później.

„Tell Me a Story” to całkiem dobry serial. Ciekawe połączenie gatunkowe, nieco mroczny klimat. Jedynie za mało tutaj odniesień do baśni. No i oczywiście nie mogę nie wspomnieć o czołówce. Piękna graficznie, aż żal było ją przewijać, do tego hipnotyzująca melodia. Cudo. Jednak i ona ma minus – o ile za pierwszym razem robi wrażenie, o tyle już przy drugim odcinku odczuwa się, że jest za długa.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
6
Mimo swoich licznych wad oglądanie „Tell Me a Story” sprawiło mi przyjemność. To nie jest zły serial, a nawet jest idealny, gdy chcemy się wieczorem zrelaksować, bo nie trzeba przy nim zbytnio myśleć.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • piękna czołówka
  • klimat
  • zagęszczenie akcji w kolejnych odcinkach

Minusy

  • mało odniesień do baśni
  • kiepskie pierwsze odcinki

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.