Recenzja do: Counterpart (2018 )
Recenzje

Ludzie od dawna zastanawiali się nad tym, co by było, gdyby postąpili inaczej w danej chwili. Pytanie o możliwe alternatywne ścieżki, jakie miało w ofercie życie, spędza niektórym sen z powiek. Problem w tym, że zaczynamy się nad tym zastanawiać dopiero w momencie, w którym jesteśmy pewni, ze popełniliśmy błąd. Nikt nie neguje wyborów dających nam szczęście i spełnienie. Istnieje jednak możliwość uwzględniająca spojrzenie z innej perspektywy na nasze życie, a jest nią spojrzenie na samego siebie, z innej rzeczywistości. Oczywiście jest to jedynie fikcja, ale taką szansę mieli niemal wszyscy bohaterowie serialu „Counterpart” – z różnym skutkiem.

Poznać siebie

Howard Silk przeszedł bardzo długą drogę od czasu pierwszego spotkania z alternatywną wersją siebie. Fenomenalny pierwszy sezon zdołał w bardzo łatwy sposób zwodzić niemal wszystkich widzów, tak długo tkając sieć intryg i szpiegowskich zagadek, że dopiero finałowy odcinek pozwolił na uzyskanie kilku odpowiedzi. Większość z nich była jedynie szczątkowa, i w dużej mierze miała na celu rozbudzenie w odbiorcach zainteresowania kolejnym sezonem, co zdecydowanie się udało. Druga seria nie tylko rozwinęła te wątki, ale także zdołała pokazać, jak ogromny wpływ na ludzi może mieć trzon tej opowieści, czyli poznawanie samych siebie. Jak się okazuje wraz z biegiem fabuły, tego typu spotkania nie mają wcale mocy oczyszczającej, wręcz przeciwnie – potrafią doprowadzić do niewyobrażalnych konsekwencji. „Counterpart” ze swoim drugim sezonem postawił sobie dokładnie takie zadanie: pokazać, co może się stać, ale co też nie musi się stać.

Podpis

Pomieszanie

Mocno filozoficzne zaplecze całego sezonu wychodzi na światło dzienne w bardzo nieoczywistych momentach i robi to delikatnie, tak aby widz mógł sam dopowiedzieć sobie całość przekazu. Z „Counterpart” niestety nigdy nic nie wiadomo, fabuła przez cały czas jest na tyle skomplikowana, że nie do końca potrafimy powiedzieć kto tu jest zły, a kto dobry. Zmiany stron nie są niczym nowym w gatunku szpiegowskim, ale jeśli dołożyć do tego alternatywne wszechświaty, przez co liczba bohaterów się podwaja, możemy naprawdę dostać zawrotów głowy. Nie unikniemy konsternacji i zagubienia podczas seansu, bo w wielu momentach wszystko dzieje się za szybko i gubimy wątek, nie wiedząc do końca, na którą wersję danej bohaterki czy bohatera patrzymy w danej chwili. Jest to jedyny minus całej produkcji, sprawiający, że momentami czujemy się na tyle wyobcowani i odsunięci od historii i postaci, że tracimy zainteresowanie tym co się dzieje, przez co wiele scen, a nawet całych sekwencji oglądamy nie do końca wiedząc, co się dzieje na ekranie.

Początek

Drugi sezon nie zwolnił tempa akcji, ale od razu rzuca się w oczy zmiana nastawienia całej fabuły do głównych bohaterów. Tajemnice i szpiegowskie intrygi, które był motorem napędowym całego pierwszego sezonu, zostały odsunięte na bok, a ich miejsce zajęła wcześniej wspomniana filozofia oraz zwykłe, proste sci-fi. Twórcy nie bawią się tutaj w żadne górnolotne, pachnące patosem formuły, ale sprowadzają istotę człowieczeństwa do najbardziej prymitywnych odruchów. W jednym z odcinków możemy zobaczyć całą historię, kryjącą się za powstaniem przejścia pomiędzy wszechświatami. Zdecydowanie jest to najlepszy epizod, który wywiera tak ogromne wrażenie na odbiorcy, że emanuje to na cały sezon. Wszystkie niedociągnięcia zostają zapomniane, a po seansie pamiętamy już tylko to uczucie, które towarzyszyło nam właśnie podczas tego jednego odcinka. Przerzucenie głównego wątku całego serialu na to nietypowe podejście poskutkowało bardzo głębokim przesłaniem o istocie dobra i zła, tkwiących w każdym człowieku, ale także o entropii będącej główną siłą w obu wszechświatach.

Odpowiednik

Tak jak wspomniałem wyżej, Silk przeszedł daleką drogę. Najlepsze w tym jest, że nie przebiegała ona w żaden zaskakujący sposób, przemiana ta trwała bardzo długo i trudno odszukać jeden konkretny moment, w którym główny bohater stał się tym, kim był w finale. Olbrzymi kontrast pojawiający się pomiędzy Howardami zupełnie zanikł. Howard z naszego świata powoli zamienia się w Howarda z drugiego i na odwrót. Pod koniec sezonu możemy zauważyć, że pomiędzy nimi powstał pewnego rodzaju balans, przez co jeszcze trudniej się ich ogląda, bo tracimy rozeznanie, kto jest kim.

 

Gromem z nieba dla całego serialu, ale i dla fanów, okazała się niedawna decyzja o kasacji „Counterpart”. Absolutnie nikt się tego nie spodziewał, szczególnie biorąc pod uwagę bardzo wysokie oceny produkcji. Do końca sezonu pozostał tylko jeden odcinek i wszyscy zastanawiali się już nie tylko nad tym, jak zostanie zakończony sezon, ale i cały serial. Na szczęście dla wszystkich, finał okazał się doskonałym dopełnieniem całej fabuły, puszczając delikatne oko do fanów starych produkcji sci-fi, gdzie zakończenie nigdy nie było oczywiste, nie wyjaśniało wszystkich wątków i dzięki temu widz mógł jeszcze przez długie miesiące zastanawiać się nad ewentualnymi dalszymi ścieżkami głównych bohaterów. Czy nie jest to doskonałe podsumowanie serialu opowiadającego o tym, jak różne mogło być nasze życie, gdybyśmy podjęli inne decyzje?

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
8
"Counterpart" miało naprawdę dużo szczęścia z drugim sezonem. Zakończenie wymyślone przez scenarzystów, okazało się wspaniałym zamknięciem całej historii, dzięki czemu nie tylko nowy sezon, ale i pierwszy odbiera się w o wiele przyjemniejszy sposób.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • dobrze zbudowana intryga szpiegowska
  • próba pokazania prawdziwej ludzkiej natury
  • do samego końca nie można przewidzieć zakończenia
  • fantastyczna podwójna rola J.K. Simmonsa

Minusy

  • niektóre momenty są mocno przegadane

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności